aby zaniechali usprawiedliwiania przed sobą różnych swych zachowań, przyjęli odpowiedzialność za własne czyny i przeżyli poczucie winy...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Schemat A2Zale¿noœci wystêpuj¹ce miêdzy rozwojem public relations w Niemczech i w Stanach ZjednoczonychPraktyka PR w Niemczech przed 1945 rokuPraktyka PR...
- A kto¿kolwiek siê komu o pewny d³ug zapisa³, y do Grodu firma inscriptione [mocnym zapisem] odpowiadaæ siê podda³ dobrowolnie, b¹dŸ przed œmierci¹, abo iu¿ y po œmierci...
- cz¹stki (przed zmierzeniem jej cech), która nie znajduje siê nigdziew przestrzeni i czasie? Jeœli za jeden obiekt uwa¿aæ to, co jestopisywane przez jeden wektor...
- Odwróci³ siê ty³em do œwiat³a reflektora i os³aniaj¹c oczy przed blaskiem bij¹cym mu spod nóg, spróbowa³ zajrzeæ w kryszta³ow¹ g³êbinê jak przez lód, który skuwa jezioro...
- Kramy po obu stronach ulic by³y zbudowane wszystkie wed³ug wzoru i nieomal tej samej wielkoœci, a przed ka¿dym sklepem rozpiêty by³ parasol z p³ótna ¿aglowego,...
- przed laty wieloma przywiózł mu w prezencie pewien bardzo wielki kupiec wprost z Gdań- ska, tliły się kawałki tego czarnego tytoniu, który nosi na paczce...
- Mimo to na ich widok czterej Neimoidianie nie tylko nie opuścili posterunku przed drzwiami apartamentu wicekróla, ale opuścili broń w geście ostrzeżenia...
- naszych ewolucyjnych uprzedzeń mamy skłonność do myślenia o początku wszechświata jak o pewnej szczególnej chwili, przed którą wszechświat nie...
- - Ale Thrawn jest inny? diousa nie obejmował zlikwidowania wszystkich świadków, aby nic nigdy nie przed- - Thrawn to dorosła wersja - odparła...
- Bój na przebicie był szybki, błyskawiczny, trwał krótko pląs kling, brzęk, zgrzyt - i oto przed oczami hobbita już rozwarła się zbawcza czerń nocy...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Ważną zasadą funkcjonowania komuny jest także konieczność permisywności wobec
osób demonstrujących najbardziej nawet dziwaczne postacie zachowania. Na pierwsze
wejrzenie może się wydawać, że zasada ta kłóci się z poprzednią. Tak jednak nie jest,
akceptacja nie oznacza wszakże afirmacji. To, że akceptujemy kogoś takim, jaki jest, nie
oznacza jeszcze, że pochwalamy wszystkie jego cechy. W komunach terapeutycznych
akceptowanie, wyrażające się w wyrozumiałości dla wszystkich odstępstw i dewiacji,
połączone jest równocześnie niejednokrotnie z bardzo silną presją (wywieraną podczas
posiedzeń terapeutycznych) na zmianę tego postępowania i pełne dostosowanie się do grupy.
Jak już wspomniałem, komuny terapeutyczne znajdują największe zastosowanie w leczeniu
narkomanów i alkoholików. Najbardziej chyba znaną w świecie komuną jest komuna opisana
przez K. Jankowskiego w książce Mój Śamhhala. Dla ilustracji tej niezwykle dynamicznej
komuny, stanowiącej niejako współczesny wzorzec dla metod leczenia jednostek
psychopatycznych, szczególnie zaś narkomanów w różnych krajach (Wiele doświadczeń
sprawdzonych w Synanonie przyswoił sobie rozwijany w Polsce ruch zwany MONAR, którego główny ośrodek
znajduje się w Głoskowie pod Warszawą.), warto przytoczyć niektóre informacje ilustrujące genezę i
sposoby funkcjonowania tej organizacji.
JeÅ›li chodzi o nazwÄ™, to —jak pisze K. Jankowski — „pojawiÅ‚a siÄ™ przypadkowo jako
neologizm. We wczesnym okresie istnienia społeczności zebrania mieszkańców, w zależności
od ich celu i przebiegu, nazywano tu sympozjami lub seminariami. Jednemu z nowo
przyjętych poplątały się te dwie nazwy. Wołając innych na zebranie powiedział: No, chodźcie
wreszcie na ten syn... sym... ech, niech będzie Synanon! Nazwa spodobała się wszystkim i tak
już zostało" (K. Jankowski 1978, s. 6).
Założycielem wspomnianej społeczności jest Charles Dederich, który sam był
nałogowym alkoholikiem i, jak pisze Jankowski, „w połowie lat pięćdziesiątych ten
czterdziestoletni wówczas mężczyzna znajdował się na skraju ruiny psychicznej i fizycznej".
Autor zastanawia się we wstępie, czy pacjent-alkoholik potrafi opracować sku teczną
metodę leczenia własnych zaburzeń? W odpowiedzi na to pytanie stwierdza: „Jakże mało
osób dziś pamięta, że sława Zygmunta Freuda zatarła podstawowe fakty z jego życiorysu, w
szczególności zaś ten, że on sam miał zaburzenia psychonerwicowe. Gdyby psychoanaliza
znana była przed nim, Freud byłby raczej pacjentem leczonym psychoanalizą, a nie twórcą tej
metody. Dlatego też nie waham się porównać założyciela Synanonu Charlesa Dedericha z
Freudem: Dederich w leczeniu psychopatii dokonał przewrotu o podobnym znaczeniu, jak
jego wielki poprzednik w leczeniu nerwic".
Pierwszą placówką terapeutyczną, z jaką się zetknął Dederich (w roli pacjenta), był
Klub Anonimowych Alkoholików. Klub ten, w którym (jak to później wspomina założyciel
Synanonu),,dyskutowano o wszystkim, poczynając od Biblii, Talmudu, kończąc na
cybernetyce i książce telefonicznej", był nie tylko „pierwszą podporą" Dedericha na drodze
zwalczania własnego, rujnującego go psychicznie i fizycznie nałogu, ale także pierwszym
terenem doświadczeń w zakresie oddziaływania terapeutycznego na innych.
„Kiedy zanurzyÅ‚em siÄ™ w ruch AA — pisze później Ch. Dederich (w relacji K.
Jankowskiego) — wraz z gÅ‚owÄ…, poczuÅ‚em siÄ™ podniecony do granic szaleÅ„stwa, nie
zakodowałem bowiem odpowiedzi, której szukałem. Ale wydawało mi się, że mogę
przynajmniej robić coś, co poprzednio wydawało się niemożliwe. Powstrzymywało mnie to
od picia i to jedno było pewne. Być może ruch AA zawierał pewien mechanizm, który
pozwalał nie tylko powstrzymywać ludzi przed robieniem pewnych rzeczy, lecz który także
sprawiał, że ludzie zaczynali robić coś innego" (ibidem, s. 118).
Niebawem u Dedericha, jako u pacjenta Klubu AA, zrodziły się reformatorskie
pomysły w zakresie pracy z pacjentami. Pomysły te nie we wszystkim mogły być
zaakceptowane przez zarząd Klubu, co stało się przyczyną zerwania Dedericha z tą instytucją