(52) miernicki sebastian, pan samochodzik i...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Lata 1981 -1985 to okres znacznego osabienia natenia ruchu, w szczeglnoci samochodw osobowych, bdcych wynikiem reglamentacji paliwa, ale dopiero w okresie...
- Gaudeamus igitur, juvenes dum sumus!Stosunek naszych chłopców do ich służbowych samochodów jest typowo lotniczy, to znaczymają oni w pogardzie...
- Bogacze tacy jak Brad Dowd?Kto?Siwowłosy facet, czterdzieści kilka lat, jeździ drogimi samochodami...
- Wczesnym południem skierował się ku wzgórzom i zaparkował samochód kil- kaset metrów od zakazanego miejsca...
- - “Co robisz, gdy w samochodzie pęknie ci szyba? - zanuciła pod nosem, leżąc na warstwie sosnowych igieł...
- Vincent O’Malley wyskoczył z samochodu i pobiegł za Supermózgiem...
- 44 53 8A 3E D6 C6 96 B3 4E 00 71 03 44 52 26 9C Hendersonville_NC-9...
- Jadak powiedział, że chciałby się widzieć z Zenn Bien, po czym usiedli razem z Poste'em, żeby zaczekać...
- - Siła wybuchu wyniosła z dołu troch skał...
- — Nie zamierzam zrobić panu krzywdy, panie Rook...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
.. szaman
wetknęła orle pióro. Potem otworzyła woreczek. Najpierw wyjęła łańcuszek, potem
wymownie zerknęła na kamerę.
- Włączę fonię - lekarz nacisnął jakiś guzik.
- Pawle, Czarne Ziarno uczynił cię moim bratem - usłyszeliśmy głos Alison.
- Którym guzikiem wyłącza się podgląd? - zapytałem medyka.
- Nie można... - próbował protestować.
- Nie mogliście mu pomóc - powiedziałem z wyrzutem.
Mężczyzna posłuchał mnie i odłączył urządzenie. Tej nocy w klinice działy się dziwne
i straszne rzeczy. Pielęgniarki wyraźnie wystraszone chodziły korytarzami, po których niósł
się chrapliwy śpiew w niezrozumiałym języku. Dudnił bęben, a wiatr za oknem wygrywał
ponure melodie za pokrytymi lodem oknami.
To była przerażająca noc oczekiwania na powrót do życia pana Tomasza. Nadzieja na
cud przychodziła i odchodziła jak przypływy oceanu. Wtedy przypominała mi się Pencil z jej
tajemniczym urokiem.
Nad ranem w klinice pojawił się asystent pani minister.
- Jak zdrowie pana Tomasza? - zapytał.
Milczałem.
- Nie najlepiej - odparł ponuro Willy. - Wciąż czekamy.
- Bardzo mi przykro z powodu tego co się stało - powiedział asystent.
- Mogę tylko dodać, że znaleziony w Pułtusku skarb został przekazany Muzeum
Narodowemu...
- Weź to i znikaj - rzuciłem asystentowi plecak ze złotą figurką. Urzędnik wyjął skarb.
- Skąd pan to ma? - zdziwił się.
- Skąd to masz? - powtórzył pytanie Willy.
- Znalazłem na San Domingo. Czarne Ziarno miał rację. Te złoto to samo zło.
W tym momencie wyszła do nas Alison.
- Pawle, ktoś tam na ciebie czeka - rzekła uśmiechając się zmęczona.
- Jedźmy do hotelu - poprosiła Willy’ego.
Pobiegłem korytarzem do izolatki szefa.
- Wróciłem, nie na tak długo jakbym chciał, ale jestem - odezwał się szef. - Ta
dziewczyna to prawdziwa czarownica. Nie uwierzysz, co ona tu robiła. Teraz zasnę na jakiś
czas, ale nie bój się. Trucizny już we mnie nie ma... - pan Tomasz zamknął oczy i cicho
zachrapał.
Ukląkłem przy jego łóżku i oparłem czoło na jego ciepłej, ojcowskiej dłoni.
***
Po paru dniach spotkaliśmy się w komplecie w ulubionej warszawskiej restauracji
Willy’ego.
- Dzięki wam przeżyłem niesamowitą przygodę - powiedział Willy.
- Chcę przeżyć jeszcze jedną. Pawle, kupię od ciebie informację, gdzie jest ten skarb.
Nie odpowiedziałem.
- Możecie prosić, o co chcecie - nalegał Willy. - Spełnię każde wasze życzenie, po
jednym dla każdego.
Spojrzałem w oczy Alison. Te były pełne szczerości.
- Złoto przekażę na aukcję, a dochód na cele charytatywne - zapewniał Willy.
Powiedziałem, czego chcę. Willy tylko spokojnie kiwnął głową. Pan Tomasz swoje
życzenie napisał na kartce. Milioner uśmiechnął się i zgodził się. Podałem mu wskazówki jak
dotrzeć do groty. Potem pożegnaliśmy się.
Gdy na krótko wróciłem do pracy, dowiedziałem się, że Jerzy Batura, nasz
najgroźniejszy przeciwnik, opuścił więzienie. Wysłałem mu prezent na jego powitanie na
wolności.
Po miesiącu nie widziałem, jak Pan Samochodzik rozpakowuje swój prezent, bo
byłem na urlopie i razem ze Swordem i Tango płynęliśmy „Patriote” do pewnego portu na
północnym wybrzeżu San Domingo. Był późny wieczór i biegłem plażą do łodzi rybackich.
Była i czekała. Pencil delikatnie dotknęła medalika na mojej szyi.
- Wiedziałam, że wrócisz - szepnęła. - Co zrobiłeś z moim prezentem? - zapytała
zaciekawiona.
- Wysłałem komuś.