Wczesnym południem skierował się ku wzgórzom i zaparkował samochód kil- kaset metrów od zakazanego miejsca...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- człowiek czuje siępewniejszy w lasach pełnych dzikiego zwierza aniżeli wWarszawie, „gdzie sądowe pałace, gdzie majestat, gdzie miejsce sejmowe”...
- b) dokona wyboru i rozpoznania miejsca zasadzki,c) okreli czas rozpoczcia, przebiegu i zakoczenia zasadzki,d) wyznaczy i przygotowa sprzt oraz...
- Służy też temu miejscu i ono, cośmy w pytaniu: Jeśli czarownicy czary swoje zawsze z szatanami odprawują? powiedzieli, gdzie położyła się przeszkoda trojaka,...
- - Wy, Ukraińcy, zawsze sobie dziwne miejsca na obronę ojczyzny wybieracie!Stopniowo gdy wino zaczęło działać ich rozmowa wkraczała na coraz bardziej...
- wwczas sygna, ktry jestrozkazem- dla satelity i ktry po chwili dociera do miejsca przeznaczenia...
- Kenneth od dziecka kochał to miejsce równie mocno, jak kochał matkę...
- W tym miejscu naley przynajmniej par sw powiedzie o sowie "zainteresowania", ktre obecnie w potocznym uyciu stao si terminem wytartym i martwym...
- Zanim jeszcze David skończył mówić, Cantor zerwał się z miejsca tak gwałtownie, że przewrócił krzesło, na którym przed chwilą siedział...
- Kiedy skończyłem i usiadłem, pewien mężczyzna, siedzący w trzecim rzędzie ławek, podniósł się ze swego miejsca i ruszył w moją stronę...
- Wszystko to odbywało się w obrębie rodziny: jednych krewniaków strącano i na to miejsce wchodzili natychmiast drudzy, czekający na swoją kolej i obiecujący...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Zaczął się wspinać. Tutaj, pod osłoną sosen
czuł się bezpieczny, mozolnie piął się do tajemniczego miejsca. Torbę z prosięciem
przerzucił przez ramię.
Stojąc przy grobie, Dragosani położył zwierzę w zagłębieniu między dwoma
korzeniami, przymocował do pnia.
Wrócił do kwatery, zamówił wczesną kolację i zasnął. Było jeszcze jasno, gdy
Ilza Kinkovsi obudziła go, wchodząc z posiłkiem na tacy. Zostawiła kolację, by
Dragosani mógł zjeść w spokoju.
Gdy wychodziła objął wzrokiem jej rozkołysane biodra. Jak na wieśniaczkę była
bardzo atrakcyjna. Dziwił się, dlaczego nie miała męża?
84
ROZDZIAŁ SZÓSTY
Tuż przed zachodem słońca Dragosani wrócił na tajemne miejsce. Prosię oży-
ło, ale nie miało siły wstać. Borys wprawnie ogłuszył zwierzę. Usiadł i czekał. Za-
padał zmrok i pojawiły się pierwsze gwiazdy.
— Dragosaaaniiii! — odezwał się nagle głos.
Niewidzialne istoty tłoczyły się dookoła. Wyłaniały się nie wiadomo skąd. Nie-
widzialne palce nieboszczyków dotykały twarzy Dragosaniego, jakby chciały go
rozłupać.
— Tak, to ja — wyszeptał. — Przyniosłem coś. Podarunek.
— O! Jaki podarunek? Co chciałbyś w zamian?
— Przychodziłem na to miejsce wiele razy — a ty prawie nic mi nie powiedzia-
łeś. Nie twierdzę, że mnie oszukujesz czy zwodzisz. Po prostu — nauczyłeś mnie
niewiele. Może to moja wina. Może nie stawiałem właściwych pytań, ale teraz jed-
no pytanie zadam ci wprost! Jest coś, co pragnę poznać. Kiedyś był czas, gdy po-
siadałeś... moce! Podejrzewam, że zachowałeś siłę o której nie wiem.
— Moc? O tak — wielka, potężna moc.
— Chcę mieć we władzy te siły. Wszystko, co wiedziałeś i co wiesz — wiedzieć
chcę ja!
— To znaczy, że pragniesz zostać... wampirem!
Samo słowo i sposób w jaki zabrzmiało, wprawiło Dragosaniego w drżenie,
którego nie mógł powstrzymać. Nawet on, nekromanta, inspektor śledczy zmar-
łych — poczuł strach, jakby w samym słowie zawierało się coś ze strasznej natu-
ry tej istoty.
— Tutaj w Rumunii — odezwał się Dragosani — krążyły legendy, które w ostat-
nich stuleciach rozprzestrzeniły się po świecie. Sam wiem od wielu lat kim jesteś,
Stary Diable. Zwą cię strzygą, upiorem, wampirem. Jesteś stworzeniem z bajek
opowiadanych w nocy przy kominku, straszydłem z historyjek do straszenia dzie-
ci. Ale teraz chcę wiedzieć, kim naprawdę jesteś. Chcę oddzielić prawdę od fałszu.
86
87
Chcę wyplenić kłamstwa z legendy.
— Powtarzam, musisz zostać wampirem. Nie ma innej drogi.
— Musisz mieć swoją historię — naciskał Dragosani. — Leżysz tu od pięciuset
lat, co było zanim umarłeś?
— Umarłem? Ja nie umarłem. Może mnie zamordowali, tak, na tyle było ich
stać. Ale nie uczynili tego. Wybrali bardziej okrutną karę. Pogrzebali mnie nie-
umarłego. Zostawmy to... chcesz poznać historię mojego życia?
— Tak.
— Było długie i krwawe. Opowieść wymaga czasu.
— Mamy czas, mnóstwo czasu — gorączkowo nalegał Borys.
Wyczuł zaniepokojenie niewidzialnych istnień. Coś ostrzegało, by nie naduży-
wał chwili, nie przeciągał struny — nieumarli nie lubią przymusu.
— Tak, mogę ci opowiedzieć, co zrobiłem, ale nie jak zrobiłem. Nie w wielu sło-
wach... Gdy poznasz moje początki, moje pochodzenie, nie staniesz się wampirem,
nawet nie pojmiesz. Tak jak ryba nie wyjaśni, jak być rybą, tak jak ptak nie wytłu-
maczy, jak zostać ptakiem, tak ja nie mogę powiedzieć, jak zostać wampirem. Ze-
skocz ze skały. Spadniesz i rozbijesz się... skoro nie można zgłębić tajemnic zwy-