Zbliżył się do migoczącej tablicy...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- UG Ze zbiorów „Wirtualnej Biblioteki Literatury Polskiej” Instytutu Filologii Polskiej UG 89 się podobno zbliżyć; nie zrozumiałem albowiem...
- uśmierzyć bizony, gdy klatki przez dłuższy czas pozostaną odkryte?Tymczasem orszak zbliżył się do pierwszej klatki, przy której trzymało...
- «Dlaczego więc ośmiela się podejść do kapłana za pierwszym razem, kiedy jest całkiem nieczysty, a za drugim razem – zbliżyć się nawet do...
- Protokół informacyjny strefy odpowiedzialny jest także za współpracę z protokołem RT MP w uaktualnianiu tablicy ZIT...
- Pewne typy właściwości, na przykład tablice, wymagają własnych edytorów właściwości...
- znałem już wszystkie litery i umiałem czytać, a nawet troszkę pisać i nauczyłem się tabliczki mnożenia do sześć razy siedem jest trzydzieści pięć,...
- Gdy zbliżył się do następnego ogniska, mogłem już zobaczyć, że czarna szata to mnisi habit, przewiązany białym sznurem, a raniący przywykłe do mroku...
- Przeszył mnie niewidzialny prąd, bo oto na ogromnej tablicy zapłonęły cyfry 83, i poczułem energiczne szturchnięcie...
- w getAttributes() jest w stanie obsłużyć zarówno przypisania elementów tablic, jak i deklaracje „nieznanych” zmiennych...
- Kilka tygodni pniej wojsko Emicha zbliyo si do granicy wgierskiej...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Chciał być pewny, że Neelan nie zobaczy, co będzie robił. Błyskawicznym ruchem zaktywował jeden ze swych pierścieni i wypalił dziurkę wielkości łebka od szpilki w delikatnym obwodzie przekaźnika. Maleńkie światełko za tablicą rozdzielczą zgasło niemal w tej samej chwili.
Odwrócił się z ulgą, a jednocześnie maksymalnie skupiony na wytyczonym celu. Ochraniał flanki, nic ponad to. Na tyłach sklepu znajdował się jeszcze jeden przekaźnik i z tego, co wiedział, dokładnie w tym momencie przechodzili przez niego bidzie. Inni, na statkach wojennych, prawdopodobnie odcinali mu drogę powrotną do autolotu.
Ryzykował bardziej niż kiedykolwiek. Podszedł z powrotem do Neelana i powiedział:
- Mam adres twojego brata i chciałbym go natychmiast sprawdzić. Chcę, żebyś ze mną pojechał. - Mówił szczerze. - Szybkość działania jest bardzo istotna. Dokończysz opowieść po drodze, a ja odstawię cię tutaj, żebyś mógł odebrać pocztę.
Neelan wstał.
- Szczerze mówiąc, nie zostało zbyt wiele do opowiadania -przyznał. - Kiedy przybyłem do Cesarskiego Miasta, zlokalizowałem stary adres mojego brata i dowiedziałem się czegoś, co...
- Chwileczkę - przerwał Hedrock. Podszedł do drzwi prowadzących na tyły sklepu, zapukał i zawołał: - Zabieram pana Neelana ze sobą, ale wróci po swoją pocztę. Dziękuję za współpracę.
Nie czekał na odpowiedź.
- Chodźmy - rzucił krótko.
Neelan ruszył w stronę wyjścia, nie przestając mówić.
- Odkryłem, że mój brat posiadał tajne mieszkanie.
- Chce pan powiedzieć, że nie mieszkał pod podanym oficjalnie adresem? - Hedrock uniósł brwi w zdumieniu.
-Właścicielka mieszkania poinformowała mnie, żenię tylko tam nie mieszkał, ale nawet pozwolił jej wynajmować ten lokal - odparł Neelan. - Pojawiał się w nim raz na miesiąc wieczorem, zgodnie z prawem, więc kobieta miała czyste sumienie.
Wyszli ze sklepu i podążyli w kierunku autolotu. Hedrock zdawał sobie sprawę, że Neelan nie przestał mówić i że za chwilę znaczenie słów przeniknie do jego umysłu. Obecnie całą swoją uwagę skupił na niebie. Ponad ich głowami roiło się od samolotów i autolotów, nigdzie jednak nie było widać długiego, ciemnego kształtu, żadnej struktury w kształcie torpedy sunącej na skrzydłach energii atomowej. Hedrock przytrzymał drzwiczki swojej małej maszyny, gdy Neelan wsiadał do środka, po czym poszedł jego śladem. Chwilę później zagłębił się w fotelu pilota. Zerknął na sklep, lecz nie zauważył nawet najmniejszego śladu zamieszania. Budynek stał w tym samym miejscu, a magiczny znak połyskiwał w słońcu; symbol wolności, która przetrwała już tysiące lat, dziwnej i interesującej wolności, która wytrzymała najbardziej niebezpieczne ze wszystkich ataków, jakie można było przeciwko niej skierować: ataki nieograniczonych ambicji tych, którzy dzierżyli berła władzy.
Kiedy autolot wzniósł się w powietrze, sklep z bronią wydał się mały, nieistotny na tle swego ogrodowego otoczenia i szybko zniknął pośród morza wyrastających zewsząd budynków handlowych. Hedrock dostrzegł, że Neelan przygląda się badawczo kontrolkom. Po jego spojrzeniu można było poznać prawdziwego eksperta. Mężczyzna uchwycił wzrok Hedrocka i pospieszył z wyjaśnieniem.
- Widzę tu kilka nowości. Do czego to służy? - zapytał, wskazując detektor.
To szczególne urządzenie było jednym z sekretów Sklepów j z Bronią, niezbyt pilnie strzeżonych, więc Hedrock zaryzykował i i umieścił je w autolocie, który przypuszczalnie miał wkrótce wpaść j w ręce wrogów organizacji. Rząd dysponował podobnymi urządzeniami, różniącymi się jedynie budową.
Hedrock skontrował pytanie Neelana.
- Widzę, że zna się pan na elektronice?
- Specjalizowałem się w inżynierii atomowej - wyjaśnił Neelan j i dodał ze słabym uśmiechem: - Instytut Eugeniki zrobił wiele dobrego dla swych protegowanych.