UG Ze zbiorów „Wirtualnej Biblioteki Literatury Polskiej” Instytutu Filologii Polskiej UG 89 się podobno zbliżyć; nie zrozumiałem albowiem...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- wybra opcj Information i nacisn ENTER, w rezultacie na ekranie pojawisi zestaw informacji podobny do tego poniej:,j~%%I , Object ID: B6000006NetWare...
- Alezji podobna jest nieco do góry Gergowii z tego, że się kończy obszernym płaskowzgórzemszczytowym, na którym wznosi się oppidum; jest jednak od Gergowii...
- cy czarny materiał, podobny do mikroporowych strojów z „Tylko mi dmuchaj”Kevina, wpuszczony do czarnych butów z wysokimi cholewami...
- — Dawniej nie słyszało się o niczym podobnym… — mówił majtek...
- gronie podobnych do niej nowicjuszy Jedi, których wychowywaniem i szkoleniem Posuwanie się na czworakach z ciężkim plecakiem wymagało mnóstwa energii,...
- Widziałem też ludzi, którzy jedli glinę - jakiś specjalny gatunek, która podobno robiła dobrze na krwawą biegunkę...
- Doskonale zdaję sobie sprawę, jak wielką śmiałością jest wobec podobnego zgromadzenia puszczać wodze wynurzeniom osobistym; ale, tak czy inaczej,...
- W tym wypadku, podobnie jak przy innych rodzajach dysfunkcji seksualnych, mczyzna przyjmuje w trakcie aktu seksualnego rol obserwatora...
- Paniedziałem upłynął mu w podobny sposób, gdyż zadanie, jakiego się podjął, wymagało nieskończenie długich badań i eksperymentów...
- Podobnie jak podstawowy bd atrybucji, asymetria aktor-obserwator jest uwarunkowana wieloma czynnikami rwnoczenie...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Porwałem się do wiosła, ale osłabione ręce upuściły go; postrzegli to z okrętu i natychmiast spuszczono łódź; która zbliżywszy się ku mojej, dała mi poznać z stroju Hiszpanów. Wzięto mnie do łodzi, a moją ku okrętowi majtkowie zbliżyli. Rzeczy, którem mieł, wniesione były na okręt, łódź
puszczona na morze.
Kapitan, jakem mógł z pierwszego wstępu zmiarkować, człowiek dumny, surowy i mało mówiący; kazał mnie na dół zaprowadzić i dać posiłek. Ledwom mógł skosztować suchara, który przyniesiono, ale kieliszek wina, któregom od lat kilku nie kosztował, taki we mnie skutek sprawił,. jakbym zażył kordiału. Gdy więc po niejakiej chwili chciałem wstać z łóżka i podziękować kapitanowi za uczynność, a za-razem rzeczy moje odebrać, usługujący mi powiedział francuskim ję-
zykiem, iż rozkaz kapitana był, aby mnie z izby nie puszczano póty, póki rzeczy przy mnie znalezione wyegzaminowane nie będą.
Zdjęła mnie bojaźń, żebym nie poszedł o szkodę; kontent jednak, żem życie zachował, uśmierzyłem ją i prosiłem tego, który mi usługo-wał, aby mi powiedzieć raczył, w jakim zostawałem okręcie z jakimi ludźmi. Potwierdził mnie w pierwszym zdaniu, iż okręt był hiszpański; powracał z zabranymi w Afryce niewolnikami do Ameryki, aby ich tam oddał do kopania kruszców w Potozie. Kapitan zwał się Don Emanuel Alvares y Astorgas y Bubantes. Miejsce, w którym byliśmy, nie było oddalone od brzegów meksykańskich nad pięć dni drogi; jeżeli nam wiatry posłużą.
Resztę dnia strawiłem odpoczywając w izdebce mojej, nie bez bo-jaźni jakowej przygody. Sen smaczny nieznacznie mnie uspokoił; nazajutrz zupełnie czerstwy obudziłem się około południa. Dziwno mi było, że żadnej dotąd nie miałem od kapitana rezolucji, gdy więc z tej wła-
śnie przyczyny w wielkiej zostawałem niespokojności, otworzyły się drzwi nagle, weszło do izby kilku żołnierzy i porwawszy mnie z lóżka, wsadzili na nogi kajdany. Chciałem się bronić, ale moc i gwałtowność oprawców moje usiłowania uczyniła daremne. Nie wiedząc, co się ze mną dzieje, dałem się prowadzić, gdzie chcieli.
Spuścili mnie na dół okrętu i przykowawszy do sporego łańcucha w miejscu ciemnym i smrodliwym, zostawili wpółżywego. Nie uważałem z początku, gdzie mnie osadzono; głosy pomieszane języków niezna-jomych, płacz rzewny i jęczenia przerwały moją nieczułość. Przypatrując się więc pilnie nędznym kompanom, poznałem, ile ciemność miejsca pozwolić mogła, żem był między Murzynami, których wieziono do NASK IFP
UG
90
Ze zbiorów „Wirtualnej Biblioteki Literatury Polskiej” Instytutu Filologii Polskiej UG
kopania kruszców. Chciałem próbować, jeżeli który nie mówił jakiego z tych, które umiałem, języków, ale żaden mnie nie zrozumiał; próbo-wałem języka Nipuanów – i ten im był niewiadomy; płacz i jęczenie jedynym było wszystkich odgłosem. Dopomogłem im sowicie, a gdy ku wieczorowi przyniesiono strawę, dał mi nasz strażnik połowę sple-
śniałego suchara; kilka wiader nadpsutej wody były naszym wspólnym napojem.
ROZDZIAŁ TRZECI
Nie spodziewałem się nigdy, lubo niedawno w tak okropnej zostający sytuacji, żeby mnie los jeszcze okropniejszy czekał. Owe strzela-nie z armaty, którem mniemał hasłem życia, było wyrokiem nieszczę-
ścia mojego. W porównaniu teraźniejszej sytuacji śmierć, którejm prawie cudownie uszedł, zdawała mi się być portem najszczęśliwszym po przykrej żegludze. Łzy były moim pokarmem, a rozpacz, która mnie z początku wprawiła w stan nader gwałtowny; zostawiła mnie na koniec w zapomnieniu i nieczułości.
Po kilku dniach przyszedłem nieco do siebie; żal ciężki nastąpił po rozpaczy i nieczułości. Myśl niespokojna szperała ciekawie w dalszych moich obrotach i lubo byłem przeświadczonym, iż po to wieziony by-
łem, ażebym w wnętrz. nościach ziemi kruszce kopał, przecież głos jakowyś wewnętrzny powtarzał niekiedy, iż przyjdzie czas taki, w któ-
rym się to zakończy. I to mnie niepomału orzeźwiło, gdym sobie przypomniał, że miałem zaszyte w szkaplerzu weksle owe, którem był w okręcie zdobył. Na tym fundamencie ułożyłem plantę uwolnienia mojego, mając nadzieję, iż kiedyżkolwiek człowiek jaki miłosierny nawiedzi nasze podziemne mieszkanie; a natenczas, upewniwszy go wprzód o znacznej nadgrodzie, dam mu weksel do zmieniania i tymiż pieniędzmi przez niego niby wykupionym zostanę.
Łatwo mi było zgadnąć przyczynę nieszczęścia mojego; pochodzą-
cą z łakomstwa kapitana, który zapewne chcac z zdobytych skarbów korzystać musiał udać przed swoimi ludźmi, iż poznał z papierów moich, jako byłem z liczby zbójców morskich albo tych, którzy zakazane
– w tamtych stronach towary przewożą. Przypomniawszy sobie uciecz-kę z Nipu, stan mój uznałem sprawiedliwą karą niewdzięczności, a NASK IFP
UG
Ze zbiorów „Wirtualnej Biblioteki Literatury Polskiej” Instytutu Filologii Polskiej UG
91
umocniony refleksjami, postanowiłem znosić jak najcierpliwiej przykrość niewoli i ile możności korzystać z tej próby, którą na mnie los srogi przepuścił.
Jakoż przyznać mogę, iż ten stan najlepszą był szkołą życia mojego. Czego Xaoo nie dowiódł, kajdany hiszpańskie wyperswadowały.
Nauczyłem się tam, jak należy przestawać spokojnie na tym, co los zdarza, nie szukając fantastycznych plant i projektów przyszłego szczę-
ścia; jak niestateczność umysłu jest źródłem wewnętrznego niepokoju i istotnych nieszczęśliwości; na koniec, jak zbytnia chciwość dobrego mienia przywodzi do ostatniej nędzy tych, którzy nie umieją sobie powiedzieć, że już dosyć.
W tych i podobnych warunkach strawiłem cały czas podróży mojej.