Zadowolony, że pojawił się temat do rozmowy, Robinton pokazał wszystkim misę i opowiedział, jak bardzo się cieszy, że Saday mu uwierzyła...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Bóg to radość, Bóg to szczęśliwość, Bóg to zdrowie, Bóg to swoboda, Bóg to przyjemność, Bóg to wygoda i wszystko, co najlepsze...
- Elfowie zrobili wiele pierścieni, lecz Sauron potajemnie zrobił Pierścień Jedyny, który miał wszystkimi innymi rządzić...
- Ulice Mardecin wybrukowane były granitowymi płytami, wytartymi przez całe pokolenia stóp i kół wozów, wszystkie zaś budynki zbudowano albo z cegły, albo z...
- włącznie, wszystko w tym stylu, który fachowcy nazywają stylem winietowym – sposób malo- wania przypominał wielce Sully'ego – w ulubionych...
- Od strony ulicy prawie wszystkie bary oraz mniejsze sklepy zamiast ścian miały różnego rodzaju żaluzje, które usuwano całkowicie lub rolowano na czas otwarcia...
- Wszystkie typy pracy wymagają od człowieka umiejętności współpracy z innymi, organizowania własnej pracy, radzenia sobie ze stresem, nawiązywania kontaktu,...
- Kramy po obu stronach ulic by³y zbudowane wszystkie wed³ug wzoru i nieomal tej samej wielkoœci, a przed ka¿dym sklepem rozpiêty by³ parasol z p³ótna ¿aglowego,...
- „Jakie to miłe, że wszystko, na co tylko mamy ochotę, możemy zanieczyścić pewnymi substancjami, takimi jak: tlen, ozon, azot, argon albo parą czy jakąś biotą...
- Jest to przede wszystkim wyraz błagania… a jednak czai się w nim podejrzenie! Ach, do licha z tymi podejrzeniami! Gdybym chciał o nim rozpowiadać, zrobiłbym to już...
- Grobstein Ruth, Wszystko o raku piersi FAKTY, KTÓRE POWINNAÂ ZNAå, I PYTANIA, KTÓRE MO˚ESZ ZADAå 37 • Skoro us∏ysza∏aÊ takà diagnoz´,...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
— Ach, to ci ludzie od Muru — stwierdziła Brashia, a Robinton jęknął, bo miał już tej historii po dziurki w nosie. — Kasia nam pisała, jaki jesteś mądry.
Bourdon zaśmiał się.
— Łebski z ciebie chłopak. To nigdy nie zaszkodzi.
Pojawiła się jedna z posługaczek kuchennych z tacą pełną przekąsek, kubków z klahem, kieliszków z winem, herbatników i ciasteczek. Robinton zaraz pomógł jej ustawić tacę. Gdy Juvana spytała rodziców, czego maj ą ochotę się napić o tej porze, zajął się podawaniem napojów i ciastek, odzyskując przy tych prostych czynnościach nieco równowagi ducha.
— Ciężko pracujecie o tej porze w Mardeli? — spytał uprzejmie Bourdona.
— Teraz przepływają grubogony. Znasz je?
— Mamy tu północną odmianę, brązy — odparł Robinton z taką swobodą, jakby codziennie gawędził na temat gatunków ryb.
Bourdon pokiwał głową z aprobatą.
— Dobre jedzenie, te brązy.
— Czy twoja matka dzisiaj zaśpiewa? — spytała nieśmiało Brashia. — Wszyscy w Mardeli wiedzą o Mistrzyni Śpiewu, ale mało kto miał okazję ją słyszeć w naszym odległym gospodarstwie.
— Takie ma plany — odpowiedział, któryś raz z kolei wdzięczny losowi za taką matkę. Szkoda, że jej tu nie ma, ułatwiłaby mu tę rozmowę.
— Coś specjalnego? — spytała Brashia, przechylając głowę w ten sam wdzięczny sposób, co Kasia.
— Kilka pieśni skomponowanych przez samego Robintona — odparła Juvana, udając, że nie widzi jego groźnego spojrzenia. — On przesadza z tą skromnością. Melongel uważa, że nasz Robinton jest równie dobrym kompozytorem, jak jego matka — śpiewaczką.
— Teraz to ty przesadziłaś, Juvano — zaprotestował.
— Nie sądzę — upierała się, niewzruszona. — Kasia podziela moje zdanie.
— Ona jest stronnicza — wtrącił się F’lon oparty o framugę drzwi. Obracał w palcach kieliszek, a w oczach pobłyskiwały mu złośliwe iskierki. — Ale sam przyznam, że Rob machnął parę dobrych kawałków.
— Usłyszymy kilka z nich? — Brashia odwróciła się na kanapie, by spojrzeć na Robintona.
— Pewnie usłyszycie wyłącznie pieśni Roba — dodał F’lon. — Większość najlepszych współczesnych ballad jest jego.
— Naprawdę?
— Wszystkie nowe i połowa poprawionych Ballad Instruktażowych to robota naszego Robintona.
Jeśli F’lon i Juvana uważali, że w ten sposób pomogą mu na tym pierwszym spotkaniu z rodzicami Kasi, to bardzo się pomylili.
— Myślałem, że to twój ojciec tak dużo komponuje — powiedział Bourdon, nieco zbity z tropu.
— Obaj komponują — wyjaśniła Juvana, a F’lon uzupełnił jednocześnie z nią: — Muzykę Roba można śpiewać.
— Nie musisz przypadkiem przywieźć na Zgromadzenie żadnych innych gości? — spytał Robinton tak uprzejmie, jak potrafił.
— Ależ nie, zarezerwowałem ten dzień wyłącznie na twoje potrzeby — odparł jeździec z ukłonem.
— To może chciałbyś sobie obejrzeć Zgromadzenie? — W głosie Robintona słychać było irytację.
Juvana zaśmiała się.
— Już więcej nie będziemy, Rob. Nie powinniśmy tak ci dokuczać, szczególnie dzisiaj.
— Cieszę się, że to mówisz, Pani Warowni.
— Daj spokój, Rob — odparła i dotknęła jego ramienia. — Niedługo będę twoją siostrą, wiesz?
Robinton na moment poczuł całkowitą pustkę w głowie.
— Chyba mi nie powiesz, że ten drobiazg umknął twojej uwagi? — spytał F’lon, zachwycony zakłopotaniem przyjaciela. — A Lord Melongel będzie twoim bratem. Prawda? Dobry interes, Harfiarzu.
Rob poczuł, że dłoń Juvany delikatnie ściska jego przedramię. Czując się jak ostatni głupiec, odwrócił się i popatrzył na nią.
— Tak jest, będzie twoim bratem — potwierdziła łagodnie. Potem uśmiechnęła się do zebranych. — W życiu nie myślałam, że uda mi się przegadać harfiarza.
— Ale ja przecież nie dlatego biorę Kasię za żonę…
— Oczywiście, że nie — zgodziła się Juvana.
— Kochany chłopak — rozpromieniła się Brashia.
— Dobry wiatr mu w żagle dmucha — wtrącił Bourdon.
— Lepiej zamknij usta, Rob — dokuczył mu F’lon spod drzwi.
— F’lonie, przestań podpierać tę framugę i przynieś harfę, którą Robinton zrobił dla Kasi — powiedziała Juvana. — Wiesz, gdzie stoi. I powiedz Kasi, że wszystko świetnie idzie.
Gdy tylko F’lon wyszedł, obdarzyła Robintona współczującym uśmiechem.
— Nieraz bywa po prostu okropny, prawda? Zdaje mi się, że jeźdźcy potrafią być jeszcze bardziej złośliwi niż harfiarze…
Robinton wciąż zastanawiał się nad swoim przyszłym pokrewieństwem z Władcą Tilleku.
— Ja naprawdę o tym nie pomyślałem — wyznał.
— Pewnie, że nie — odparła natychmiast Juvana. — Clostana można by podejrzewać o takie knowania, ale ciebie w żadnym razie.