wytłumaczyć przywódczyni Daali, co tam naprawdę zaszło, i muszę to zrobić szybko, zanim sama wyciągnie pochopne wnioski...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Przez cały dzień odpoczywał po ostatniej misji, zanim wezwano go już nie do małego gabinetu kapitana Dumery'ego, ale na spotkanie z samym generałem Gorem...
- Zanim ktokolwiek zdążył coś powiedzieć, w wieży nad nimi zadzwonił dzwon; brzmiał przeraźliwie głośno i nisko - jak żaden inny, które słyszała Miriamele...
- Nieraz musiała przystawać po drodze dla otarcia potu z zabrudzonej twarzy i nabrania tchu, zanim doszła do swojego mieszkania, położonego w najbrudniejszej i...
- - Boże, za jakąś chyba dopłatą, no nie wiem, ale to jest chyba świr trochę, co? A może wszyscy tak mają na starość? Kurcze, wiesz co? Musisz sama sobie kupić ten...
- Islena przyłapywała się na coraz większym poleganiu na żonie Baraka i nie potrwało długo, zanim obie, jedna ubrana na zielono, a druga odziana w...
- Zanim jeszcze David skończył mówić, Cantor zerwał się z miejsca tak gwałtownie, że przewrócił krzesło, na którym przed chwilą siedział...
- Przed trzema laty, w wieku trzydziestu trzech lat, zanim zupełnie wypaliłem się jako psycholog, uciekłem na wcześniejszą emeryturę...
- Tylko jedn powan obiekcj mona wysun przeciwko tej teorii i sam j wysun, zanim uczyni to kto inny...
- Przez chwilę wahała się - to, co chciała zrobić, nie było zakazane przez zwyczaj, ale mógł dokonać tego tylko ktoś bardzo poruszony, w sytuacji, która go...
- Aby uniknąć tego śmiesznego, rzecz jasna, wniosku, w 1900 roku niemiecki uczony Max Pianek sformułował tezę, że światło, promienie Roentgena i inne fale...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Saba pokręciła głową.
- Ona bardzo w to wątpi - stwierdziła. - Ona ssądzi, że to Moc za tym wszysstkim sstoi i że nadszedł czass, żebyśmy zaczęli ssię kierować ssercem.
- Sercem, Mistrzyni Sebatyne? - powtórzył z niedowierzaniem Hamner. - Szósta Flota tkwi na orbicie, śledząc każdy nasz krok, cała planeta Sithów zbroi się do ataku na Zakon, a ty twierdzisz, że powinniśmy się rzucić na pomoc porozrzucanym po krańcach galaktyki
niewolnikom? Czyja dobrze słyszę?
- Tak - potwierdziła Saba. - Dobrze ssłyszysz. To właśnie tego żąda od nass Moc.
Hamner pokręcił stanowczo głową.
- Przykro mi, Mistrzyni Sebatyne, ale to... niedorzeczne.
- Może dla ciebie - odparował Barratk’l. Yuzzem stanął u boku Saby; porośnięta gęstym
futrem istota o ostrych kłach była wyższa o głowę nawet od niej, wysokiej jak na Barabelkę. - Ale śmiem twierdzić, że Mistrzyni Sebatyne nie jest jedyną osobą, która tak twierdzi.
Hamner spojrzał ze znużeniem na Barratk’la; w jego oczach widać było zawód i gorycz. To z jego poruczenia ten Mistrz Jedi został odwołany z placówki na Nal Hutta i zaproponowano mu dołączenie do Rady Jedi. Dla wszystkich było jasne, że spodziewa się po nim odpłacenia się za tę przysługę i zaszczyt lojalnością. Niestety, w Radzie nie było miejsca na podobne układy. Od Mistrzów oczekiwano, że będą wyrażać własne zdanie i postępować zgodnie z sumieniem. A Barratk’l podzielał zdanie Saby.
Po chwili krępującego milczenia Hamner westchnął ciężko.
- Barratk’lu, wiem, że Yuzzemowie byli zniewoleni za czasów rządów Imperium, więc nie
dziwię się, że chcesz pomóc innym, którzy znaleźli się w tej samej sytuacji. Obecna sytuacja nie sprzyja jednak...
- A kiedy zacznie sprzyjać? - weszła mu w słowo Cilghal, zaskakując wszystkich, nawet
Sabę. - Kalamarianie także byli w niewoli Imperium, więc jako przedstawicielka tej rasy nie mogę
dłużej stać z założonymi rękami i przyglądać się bezczynnie, jak inne istoty cierpią. - Odwróciła się do Saby i skinęła głową. - Wierzę, że masz rację, Mistrzyni Sebatyne. Ja także czuję w tym rękę Mocy.
Kiedy Cilghal umilkła, Kenth Hamner rozejrzał się po twarzach reszty Mistrzów. Wszyscy wydawali się podzielać zdanie Saby, Barratk’la i Cilghal, więc tylko pokręcił z rezygnacją głową.
- Bardzo sobie cenię waszą szczerość - zaczął - kiedy jednak Wielki Mistrz Skywalker udał
się na wygnanie, to nie was poprosił o zastąpienie go, tylko mnie, a ja muszę robić to, co moim zdaniem jest słuszne. - Odwrócił się do wyjścia, uważając najwyraźniej dyskusję za skończoną, ale nie uszedł dwóch kroków, kiedy Han zawołał za nim:
- Powiedz im o układzie z Bwua’tu!
Hamner stanął jak wryty i obrócił się na pięcie; oczy lśniły mu z oburzenia i zaskoczenia.
- Słucham? Co takiego?
- Mówię, żebyś powiedział im o układzie z Bwua’tu - powtórzył Han.
Hamner zwarł szczęki i zacisnął pięści, próbując powstrzymać gniew.
Solo spojrzał mu prosto w oczy.
- Jeśli im nie powiesz, ja to zrobię - stwierdził spokojnie.
Saba zauważyła, że lekko rozszerzyły mu się przy tym źrenice, co oznaczało, że blefuje -
przynajmniej częściowo.
- Kto wie? - dodał lekko Han. - Może nawet zrozumieją?
Kyp i Kyle spojrzeli po sobie, a potem Katarn podszedł do Kentha.
- Co takiego mielibyśmy zrozumieć, Wielki Mistrzu?
Hamner rzucił Hanowi wściekłe spojrzenie i odparł:
- Podczas oblężenia skontaktował się ze mną admirał Bwua’tu. Chciał dobić ze mną targu.
- I nic nam o tym nie powiedziałeś? - Corran nie krył oburzenia.
- Poprosił mnie o zachowanie tego w sekrecie - wyjaśnił Hamner. - Nie chciał, żeby o
wszystkim dowiedziała się Daala.
- Czego dotyczył ten układ? - drążył Corran.
Wielki Mistrz wahał się chwilę. Najwyraźniej nie miał ochoty łamać danego admirałowi
słowa.
- To właśnie dlatego wasz Wielki Mistrz nie pali się do interwencji - zauważył z przekąsem Han. - Ma nadzieję, że Bwua’tu załatwi wszystko jednym machnięciem ręki.
- Niekoniecznie - wycedził Hamner przez zaciśnięte zęby. - Ale rzeczywiście, admirał
Bwua’tu obiecał wykorzystać swoje wpływy, żeby nieco przyhamować... zapędy Daali.
- W zamian za...? - spytał cierpko Kyle.
- Zrezygnowanie z planu rzucenia stealthX-ów do walki - wyjaśnił szybko Hamner. -
Mandalorianie widzieli, co robimy podczas oblężenia Świątyni, a bitwa to ostatnia rzecz, jakiej nam teraz potrzeba na Coruscant, mam rację?
Saba z trudem nad sobą panowała. Wyglądało na to, że Hamner nie tylko działa w sekrecie; powierzał losy Zakonu w ręce Bothanina, a przy okazji celowo wprowadzał innych Mistrzów w błąd, naiwnie wierząc, że admirał zgodzi się rozwiązać za niego jego problemy!
Nie było wątpliwości, że Hamnera przerosły jego obowiązki i że nie powinien dłużej rządzić Zakonem Jedi.
Saba pokiwała głową i starając się zachować spokój, powiedziała:
- Ona ssądzi, że najlepiej byłoby, gdybyś usstąpił ze sstanowiska Wielkiego Misstrza.
Hamner wybałuszył na nią oczy.
- Ustąpił, Mistrzyni Sebatyne? Żartujesz sobie ze mnie?
Saba pokręciła ze znużeniem głową.
- Nie, Misstrzu Hamnerze. Ona już dłużej ci nie ufa. - Rozejrzała się po twarzach
otaczających ją kolegów i koleżanek, a kiedy wszyscy gestami potwierdzili, że ją popierają, uściśliła: - Nikt z nass już ci nie ufa.
Cóż, Hamner nie miał złudzeń, że właśnie wysunięto wobec niego - nieoficjalne co prawda -
wotum nieufności. Poparło je tylu Mistrzów, że - chociaż z natury uparty i hołdujący oficjalnym
procedurom - Kenth Hamner nie mógł żądać zgłoszenia formalnego wniosku, skoro wynik i tak był
przesądzony. Przenosił wzrok z jednego Mistrza na drugiego, z każdą chwilą blednąc coraz bardziej na widok determinacji w ich oczach. Wreszcie skapitulował i kiwnął potulnie głową. Kiedy zlustrował już twarze wszystkich obecnych, odwrócił się, wyraźnie przygnębiony, do Barabelki.
- Nie ustąpię, Mistrzyni Sebatyne - powiedział, zaskakując tym zgromadzonych. - To
jeszcze nie koniec.
- Dla nass tak - odparła spokojnie Saba. - Zapraszam do środka, Misstrzu Hamnerze. Nie jessteś już dłużej mile widziany w Radzie Jedi.
ROZDZIAŁ 18
Jagged Fel znalazł przywódczynię Sojuszu Daalę poza jej biurem, w rogu przestronnego