- Boże, za jakąś chyba dopłatą, no nie wiem, ale to jest chyba świr trochę, co? A może wszyscy tak mają na starość? Kurcze, wiesz co? Musisz sama sobie kupić ten...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- choćbyś i mnie miał waszmość tak pochlastać, zawszeć winszuję, winszuję! – Et, dalibyście sobie waszmościowie pokój; bo w rzeczy nie macie się...
- W jakiej więc mierze obiektywny jest uzyskany przez nas opis świata, w szczególności - opis świata atomów? Fizyka klasyczna opierała się na przekonaniu (może...
- By moe, i tu wanie odkryjemy jeszcze dziedzin naszego wynalazku, dziedzin, w ktrej zdoby si moemy jeszcze na oryginalno, naprzykad [!] jako parodyci...
- Statyczne pole magnetyczne może być wytwarzane przez sztabkowe magnesy trwale i przez elektromagnesy: Nie istnieją pojedyncze bieguny magnetyczne -...
- Każda służba jest wyborem pomiędzy zagarnianiem ku sobie, a darzeniem, dawaniem ze siebie, a więc uczy miłości wedle podobieństwa do miłości Boga, czyli...
- — Prośba o pomoc, która czekała tysiąc lat, może poczekać jeszcze kilka godzin — albo dni — prychnęła Jonja...
- Wszystkie typy pracy wymagają od człowieka umiejętności współpracy z innymi, organizowania własnej pracy, radzenia sobie ze stresem, nawiązywania kontaktu,...
- w swej głowie wymalował, iż potym sztychując ono z rzeczą prawdziwą a widomą, chocia sama w sobie onad rzecz była dziwnie osobna, jednak przeciwko onej...
- Przez jakiś czas obserwowałem ich i może dlatego, że byli nowi, patrzenie na nich sprawiało mi przyjemność; przy nich czułem się bezpieczny...
- Z drugiej strony ciekawym przykadem rnorodnoci motywacji, ktrymi kieroway si stare" i nowe" siy polityczne w ustalaniu ordynacji moe by ordynacja...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
.. Lepiej kup jakiś za parę złotych w aptece, niż żeby jakieś brudactwo ci w dupę czy cipkę wtykał!
- Ojej, no kupię. Ale jednak będę do niego dzwoniła. Chyba go już nigdy nie zapomnę... A kaska jest kaska.
- I ona przyszła jeszcze po wszystkim do mnie, do kuchni, i powiedziała, że ktoś Krzysia musi sprowadzić na dół! Bo ona ma już następnego klienta! A że ja kończyłam zmianę, sumowałam tylko kasę, więc poprosiłam Jolę: ty go sprowadź na dół. W sumie to parę pięter, nie? No i ta wzięła go pod jedną rękę, Krzysio wsparł się drugą na lasce i powoli wyszli na klatkę.
- A tam zaczął się cyrk: w kamerze widziałyśmy, jak Jola najpierw Krzysiowi wyrwała z dłoni laskę, nie wiadomo dlaczego to ona stanęła po stronie poręczy i mocno złapała go za ramię. Przerażony staruszek, ciągnięty przez nią na dół, prawą ręką tylko ledwo trzymał się ściany, rozpaczliwie hamując zbyt szybki ruch!
- No chciałam mu pomóc, podtrzymać!
- Dlatego nie pozwoliłaś mu ani trzymać się poręczy, ani laski?
- No chciałam kurwa dobrze!
- To po chuj mu laskę zabrałaś?
- Prosił, żeby mu ją ponieść!
- No, inwalidzi to zawsze proszą żeby im laski za nimi nosić...
- Biedny dłonią o ścianę aż ledwo hamował!
- Chciałam dobrze!
- A wyszło śmiesznie.
- Chyba tragicznie...
Skarpety
Iza dzisiaj wstawiła pranie, przychodzi do kuchni, siedzimy i gadamy. Zagląda nagle do prania, wraca i ze złością mówi:
- Ja pierdolę! Do tych wszystkich rzeczy, które prałam: biała kurtka, białe majtki, staniki, bluzka, no wszystko białe, przez przypadek włożyłam jedne niebieskie skarpetki!
- No i w efekcie majtki wyszły jej wrzosowe, kurtka różowa, a wszystkie białe rzeczy stały się takie lekko sine.
- Kurcze, zapieprzam do sklepu po sodę!
- Wróciła, dosypała sodki, dolała dodatkowo, poza dozownikiem automatu, trzy butelki wody do pralki, bo mówiła, że coś za mało wody. Na szczęście się to doprało z jakimś jeszcze wybielaczem i z tą sodą. Prawie wszystkie rzeczy odratowała, tylko jedne fajne majtki zostały takie trochę różowawe, zupełnie do jej ekskluzywnego stanika już nie pasujące...
- Są retro, jak u mojej babci!
Śledzi?
- Słuchaj! Wczoraj wychodzę od nas o 19, idę na autobus, pędzę, w ogóle to mi jeden już uciekł, więc czekam na następny. Czekam, czekam, przyjeżdża kolejny, otwierają się drzwi, ja wsiadam i widzę, że koło kierowcy jest wolne miejsce. No więc padam tam w tym autobusie i patrzę, a obok, kurwa, ten mój stary klient, ten Krzysiu, który chciał żeby sikać do słoiczka! Odwróciłam głowę, zasłoniłam się kapturem, zaczęłam czytać książkę, zastanawiam się i nie wiem: czy on mnie śledzi czy co? A w ogóle czy mnie poznał?
Super
- Pamiętasz, miałam kiedyś klienta, stałego, który tak naprawdę był normalny, w seksie nic, żadnych jakichś dziwactw. Co mi kiedyś na święta przyniósł komplet atłasowej bielizny triumpha i nie odczepił od niego ceny, bo chciał pokazać jak to mnie rozpieszcza za te 360 zł? No i chciałam dziś takie kuleczki babolki z tej bielizny usunąć, bo nitki się skręciły i zmechaciły trochę. Nie miałam czym uciąć, więc wiesz, podpaliłam same te końcówki zapalniczką i... stopił mi się w sekundę cały stanik! Teraz stanik mam już sfajczony, z dziurami i do niczego się nie nadaje. Zostały mi po nim tylko super majteczki.
Z pełnymi ustami
- Mała Iza to miała dziś klienta. Przyszedł już bardzo późno, było chyba przed samym zamknięciem. Zadzwonił domofonem, wchodzi. Ona mówi, chodź obejrzymy w kamerze co to za facet. O! Nawet spoko, ale chyba z „miasta” - bo miał ogoloną głowę, byczy kark, napakowany, wysoki, w czarnej skórze i półbutach. Wyszła Dorota i Iza do niego. Wybrał Izę, weszła z nim do pokoju, coś tam zagadali.
- On kurwa chciał, żebym ja była w pończochach, a ja nie wzięłam pończoch! Dorotka mi mówi spoko, ja dam ci swoje, pożyczę i nie ma problemu. A Dorota ma przecież wielkie uda, trzy razy takie jak ja, więc dobrze, że to są z lycry pończochy, bo normalnie bym pływała jak w kaloszach.
- Słuchaj, znowu poszła do klienta i zaraz wraca i tym razem mówi: kurwa teraz chce haleczkę. Ja mówię, czekaj wiesz co, Magda zostawiła swoją haleczkę, ja ją zaraz ci przyniosę i zakładaj. A Magda dwa razy większa od małej Izuni była, więc ta wyglądała trochę jak w pożyczonym od starszej siostry czy mamy ubraniu. No ale spoko. Klient nasz pan, udało się, Iza poszła. Za sekundę znowu wychodzi. Ja mówię, kurwa co znowu? Nie, no robię mu laskę, bzykamy się, ale teraz sobie zażyczył, że muszę mieć kozaczki. A masz kozaczki? Mam, w szafie. Super, to zakładaj. Założyła, poszła, już dobra. Została. Już nie wychodzi.
- Kazał mi się potem dupek nago tarzać na łóżku, wyginać, wyprężać i nic więcej! A on już tylko walił konia, zero jakiegoś kontaktu z jego strony. Po prostu chciał na mnie patrzeć, więc się patrzył. I nawet ja nie musiałam się onanizować. Ale skończyć to już chciał na mnie.
- Iza wychodzi po godzinie i mówi dobra, tu masz jego stówę za następną godzinę.
Wraca potem i opowiada: