- Widzę, że podoba ci się mój zdradziecki plan...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- 4|106|Pros Boga o przebaczenie! Zaprawde, Bóg jest przebaczajacy, litosciwy!4|107|I nie prowadz sporu w obronie tych, którzy zdradzaja samych siebie...
- — Nie podoba mi siÄ™ — jÄ™knÄ…Å‚ Moonglum...
- zatem jako cywil, prowadząc niewielką nielegalną agencję egzorcystyczną zajmującą się wypędzaniem mniejszych diablików z dusz zdradzających się...
- Ruby, spostrzegłszy na stole plan studiów seminaryjnych, zapragnęła się dowiedzieć, czy Ania będzie się ubiegała o złoty medal...
- Czasu więc mamy aż nadto, by ułożyć sobie plan; jeśli opuścimy to miejsce, nie znajdziemy równie wygodnego...
- tylko ojciec Karola, ale jego by³a pewna, ¿e nie zdradzi...
- Ficko ji však nepovìdìl celý svùj plán...
- Nie mogła mieć do niego pretensji, ale nie musiało jej się to podobać...
- siê szczególnie podoba³y...
- — Co ty tam masz na ekranie? — zapytaÅ‚a Gale, za sprawÄ… widocznej konsternacji Joanny jeszcze bardziej zaciekawiona...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Poruszył brwiami. - Otworzyć, żebyśmy napili się po kieliszku przed kolacją?
~ Daj mi się przebrać. Jeśli to ma być walentynkowa kolacja, wolałabym włożyć coś ładniejszego niż fartuch lekarski.
- Pomóc ci? - zapytał z zapałem. Zaśmiała się i pocałowała go przelotnie.
- A może pomożesz mi później się rozebrać?
- Oczywiście.
Weszła do sypialni i zauważyła w kącie walizkę. Uśmiechnęła się - uśmiechała się przez całą ostatnią godzinę na myśl, że Alec przyjechał z Silver Mountain, żeby się z nią zobaczyć. Wskoczyła w krótką czarną sukienkę, założyła kolczyki z perełek i naszyjnik z diamentowym wisiorkiem, poprawiła makijaż, ale na nogach i stopach nic nie miała.
Alec siedział na sofie i wyglądał przez drzwi balkonowe. Marszczył brwi, jakby zmagał się wewnętrznym dylematem. Na sam jego widok serce jej rosło.
- Nie mogę uwierzyć, że tu jesteś.
Odwrócił się, słysząc jej głos, i natychmiast jego twarz się rozpogodziła. Wstając, obrzucił ją spojrzeniem.
- WyglÄ…dasz cudownie.
- Dzięki. - Ciepły dreszcz przebiegł jej po plecach, gdy dostrzegła błysk pożądania w jego oczach. - Dostanę teraz kieliszek szampana?
- Pewnie. - Oboje stali, gdy zdejmował folię z szyjki i odkręcał drucik. Korek wystrzelił i oboje parsknęli śmiechem.
Christine złapała kieliszki, a Alec zdołał nalać szampana, marnując go zadziwiająco mało.
- Widzisz, całe lata otwierania napojów gazowanych na dużej wysokości do czegoś się przydały.
- Wzniesiemy toast? Spojrzał jej w oczy.
- Za głos serca, nie rozumu?
Stuknęła się z nim kieliszkiem.
- Jeśli właśnie to cię tu przywiodło, chętnie za to wypiję. Mm, dobry. Uwielbiam szampana. Prawie tak jak dobre zimne piwo.
Zaśmiał się. Usiedli na sofie. Pozwoliła, żeby wziął jej stopy na kolana i prawie rozpłynęła się z przyjemności, kiedy zaczął je masować.
- O rety, naprawdÄ™ mnie rozpieszczasz.
- Po prostu próbuję cię zmiękczyć, nim przekażę nowiny.
- Nowiny?
Przechyliła głowę, widząc, że znowu zmarszczył brwi.
- Najpierw więcej wypij. - Pchnął lekko kieliszek w stronę jej ust.
- Mam nadzieję, że to nie są złe nowiny. - Upiła łyk.
- Ja też.
Przyjrzał jej się uważnie, aż poczuła ucisk w żołądku.
- Zaczynam się trochę bać.
- Ja też. - Zmarszczył brwi jeszcze mocniej. - Miałem poczekać do kolacji, ale napięcie mnie zabija, więc powiem ci od razu. Wziął głęboki wdech.
- Pamiętasz ten dzień z paradą, kiedy oboje stwierdziliśmy, że zakończenie Piotrusia Pana jest beznadziejne? Że lepiej by było, gdyby Piotruś Pan dorósł i zamieszkał z Wendy w prawdziwym świecie?
- Tak. - Zaczęła drżeć, gdy pojawiła się w niej nadzieja.
- Cóż... co byś powiedziała, gdybym się przeprowadził do Teksasu?
- Poważnie? - Ze szczęścia z trudem mogła cokolwiek z siebie wydusić. - Porzuciłbyś ratownictwo?
- Mam nadzieję, że nie. Teraz jestem na dwutygodniowym urlopie. Odejmując czas na podróż, mam osiem dni, żeby znaleźć tu pracę. Mam nadzieję, że któreś hrabstwo w okolicach Austin ma wolny płatny etat. To nie będzie ratownictwo górskie, ale coś podobnego.
- Ale góry... narty, śnieg. Twoi przyjaciele. Kochasz Silver Mountain.
- Ciebie kocham bardziej.
- O mój Boże. Nie mogę zebrać myśli.
Gorączkowo zastanawiała się, gdy dotarło do niej, że chociaż raz życie dawało jej coś bez ogromnej ceny na metce. Mogła mieć wszystko, czego pragnęła, niczego nie tracąc. Zaczęła szybciej oddychać, gdy prawda pomału docierała.
- Nie... nie mogę... uwierzyć!
- Ej. - Zatroskał się. Wziął od Christine kieliszek. - Pochyl się do mnie. - Opuścił jej stopy na podłogę i zmusił, żeby wsunęła głowę między kolana. - Dobrze się czujesz? - Głaskał ją po plecach. - Myślałem, że spodoba ci się ten pomysł.