się szczególnie podobały...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- W jakiej więc mierze obiektywny jest uzyskany przez nas opis świata, w szczególności - opis świata atomów? Fizyka klasyczna opierała się na przekonaniu (może...
- nikat, musisz byæ zalogowany do serwera, a wiêc musisz podaæ w wierszu poleceñ nazwê serwera, szczegó³y dotycz¹ce swojego konta, docelowego u¿ytkownika...
- naszych ewolucyjnych uprzedzeń mamy skłonność do myślenia o początku wszechświata jak o pewnej szczególnej chwili, przed którą wszechświat nie...
- Szczególną formą twórczości jest improwizacja ruchowa wymagająca fantazji i kultury ruchu, zrytmizowaniai płynności ruchu a jednocześnie jest podporządkowana...
- Pomijając bardziej szczegółową analizę procesu sekularyzacji, omówiony zostanie sam pluralizm, a także proces jego nasilania się...
- Lata 1981 -1985 to okres znacznego osłabienia natężenia ruchu, w szczególności samochodów osobowych, będących wynikiem reglamentacji paliwa, ale dopiero w okresie...
- N- ACETYLOCYSTEINAN-acetylocysteina (NAC) stanowi najczęstszą postać cysteiny i ma szczególne znaczenie w procesach odtruwania...
- niezrozumiałe szczegóły zawarte w tre ci rzeczonych przywilejów nabior ja niejszego znaczenia i zatrac wszelk niepewno wyra enia dwuznaczne, skutkiem...
- Szczegółowa relacja o ostatnich godzinach Hitlera w bunkrze w dniu 30 kwietnia 1945 roku pochodzi od jego kierowcy Ericha Kempki...
- dnić jeszcze czynnik psychologiczny — a w szczególności sprawę po-Tadeusz Kowalak, Ewa Leś^k--' ze sje Jest ubogim, wynikającego głównie z porównywania...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Pisarz Gail Sheehy, komentując osobowość Busha, stwierdził: "Niektórzy z
najmniej zabawnych ludzi na świecie czują się w obecności Busha jak osoby
słynące z dowcipu. Sekret jego poczucia humoru tkwi w tym, że morał dowcipu
przenosi w usta kogoś innego... George Bush zrobił karierę dzięki
zagłaskiwaniu ludzi na śmierć".(5)
Nagroda za lojalność
W 1988 roku na Konwencji Republikanów w Nowym Orleanie Bush został
nagrodzony i otrzymał nominację partii na prezydenta. Mój wydawca zabrał
mnie na konwencję i otrzymałam dwa oficjalne, eleganckie zaproszenia na
popołudnie, kiedy miał nastąpić wjazd Busha do Nowego Orleanu na pokładzie
rzecznego statku "Natchez". Zaproszenia upoważniały do wejścia na teren
specjalnego stanowiska widokowego. Natychmiast wyobraziłam sobie, że będę
siedziała w wydzielonym sektorze razem z ważnymi ludźmi. Idąc wraz z tłumem
przez Dzielnicę Francuską w stronę brzegu rzeki, zastanawiałam się jakich
ważnych ludzi zobaczę i czy będą jakieś zakąski. Z pewnością eleganckie
zaproszenie jest zapowiedzią jakiegoś specjalnego traktowania!
Podążając do przodu rozglądałam się nad tłumem i spostrzegłam panią w
moim wieku i stylu, która mogła skorzystać z drugiego zaproszenia i udać
się ze mną na to prestiżowe miejsce dla wybranych. Widząc samotną duszę,
odezwałam się do niej i zaproponowałam moją dodatkową kartę wstępu.
Miałyśmy wiele wspólnego i moje podniecenie wzrosło, gdy znalazłam kogoś, z
kim mogłam się nim podzielić.
Zanim doszłyśmy do wybrzeża, ta kobieta i ja byłyśmy dobrymi
przyjaciółkami. Idąc za znakami "Stanowisko widokowe" znalazłyśmy się w
długiej kolejce stojącej nieruchomo w gorącym sierpniowym słońcu. Po
półgodzinnym powolnym posuwaniu się do przodu dostałyśmy się na płaski,
odgrodzony linami teren i stwierdziłyśmy, że przed nami są sami wysocy
ludzie. Jak dziecko stojące za dorosłymi i wyciągające szyję, żeby
obserwować Paradę Różanego Pucharu, próbowałam stanąć na palcach i
popatrzyć na rzekę. Wiedziałam, że ona tam jest, ale nie mogłam jej
zobaczyć. Zaczęłam przepraszać swoją towarzyszkę, że nie jesteśmy na samym
przodzie razem z rodziną Busha, jak oczekiwałam. Z pewnością nie
spodziewałam się, że w Nowym Orleanie było tyle osób z eleganckimi
zaproszeniami!
Wyciągając szyję spostrzegłam narożne okna domu towarowego "Abercrombie
and Fitch" górujące nad tłumem. Ponieważ nie miałyśmy nic do stracenia
opuszczając to dalekie od kameralności zgromadzenie, zaproponowałam,
żebyśmy przepchnęły się przez tłum i weszły do domu towarowego.
Nie należałyśmy do pierwszych, którzy wymyślili, żeby stanąć w oknie domu
towarowego niczym para manekinów, ale udało nam się przycisnąć nosy do
szyby, opierając się plecami o regał z koszulkami polo w różnych kolorach.
W ciągu dwóch godzin spędzonych na stoisku z koszulkami zdążyłyśmy zawrzeć
bliższą znajomość z innymi ludźmi, którzy również wybrali to miejsce, a
nawet zdążyłam kupić kilka koszulek na prezenty na Boże Narodzenie. W końcu
przypłynął "Natchez" poprzedzany przez barkę wyrzucającą fontanny
czerwonej, białej i niebieskiej wody. Niczym nie zasłonięty widok z okna
domu towarowego umożliwił nam oglądanie rodziny Bushów stojących na
pokładzie i wymachujących do tłumu - prawie tak dobrze, jak z pierwszego
rzędu stanowiska widokowego.
Zaskakujący wybór
Właśnie w to popołudnie, 16 sierpnia 1988 roku, George Bush, stojąc przed
tłumami na Placu Hiszpańskim pod nadciągającymi burzowymi chmurami, ogłosił
nominację kandydata na wiceprezydenta. Ta informacja miała być przekazana
później, podczas konwencji, więc wszyscy byliśmy zaskoczeni, gdy Bush
wymienił nazwisko Dana Quayle'a. Wielu nie zrozumiało, co Bush powiedział,
lub nie wiedziało, kim był Quayle. Szepty zamieniły się w okrzyki: "Co on
powiedział?", "Jaki Dan?", "Kto jest przepiórką?", "Chcemy go zobaczyć!"
Nagle z tłumu wyszedł jakiś przystojny młody człowiek i z uśmiechem
niedowierzania na twarzy podszedł do wiceprezydenta. Zdjął marynarkę i
zażartował: "Właśnie byłem w pobliżu i wpadłem na chwilę".
Danny ze swoim chłopięcym urokiem i prezencją Roberta Redforda u wielu z
nas budził matczyne uczucia, a u innych wywoływał westchnienia zachwytu.
Gdy odwrócił się i mocno objął Busha, to omal go nie przewrócił, wyrażając
entuzjazm i zapał do dalszego prowadzenia kampanii.
Po zakończeniu uroczystości powitalnych Bush opuścił podium i podszedł w
kierunku naszego okna, gdzie podjechała limuzyna, żeby go zabrać. Nie
mogłyśmy uwierzyć, że byłyśmy w jedynym miejscu, z którego można było
zobaczyć go z bliska. Gdy zbliżył się z synami w naszym kierunku, zauważył
nas, jak podskakiwałyśmy i wymachiwałyśmy rękami niczym marionetki w oknie
domu towarowego "Abercrombie and Fitch". Zaczął się śmiać na nasz widok i
przechodząc krzyknął: "Dziękuję, że przyszliście!" Kiedy razem z agentami
ochrony doszli do samochodu, George Bush pomachał na pożegnanie do naszej
specjalnej grupy fanów z pierwszego rzędu.
Zapłaciłam za wybrane koszulki i swetry i odczułam zadowolenie, że
znalazłam się we właściwym miejscu we właściwym czasie, żeby zobaczyć
rozluźnionego i naturalnego człowieka, przyszłego prezydenta Stanów
Zjednoczonych, i dowiedzieć się o zaskakującym wyborze nieznanego i
sympatycznego Dana Quayle'a.
Zaskoczony przez wpadkę
Bush, Spokojny o niewielkim napięciu emocjonalnym, zaskoczył Konwencję
Republikanów wyborem Spokojnego-Popularnego Dana Quayle'a z Indiany.
Zamiast wybrać Silnego Boba Dole'a lub któregokolwiek ze znanych i
pozostających do dyspozycji Republikanów, Bush wybrał stosunkowo mało
znanego senatora, który był nieszkodliwy, młody i przystojny.
W sposób typowy dla osobowości Spokojnego Bush zlecił podwładnym
przebadanie kandydatów, przyjął ich referencje i był zaskoczony, gdy sprawa
służby Quayle'a w Gwardii Narodowej stała się gorącym kartoflem w jego
ręku. Bush, który z natury unikał konfliktów, nagle znalazł się w sytuacji,
że musiał bronić wybranego przez siebie kandydata, ponieważ okazało się, że
wykorzystał wpływy zamożnej rodziny i uchylił się od poboru i wysłania do
Wietnamu. Nigdy nie zostały przedstawione żadne wiarygodne dowody i wrzawa
ucichła, gdy badania wykazały, że 80 procent Amerykanów jest zdania, iż
prasa przesadziła w atakach na Quayle'a. Niewielu ludzi interesowało się
tym, co Quayle robił 20 lat temu, a więcej niż połowa zapytanych
odpowiedziała, że zrobiłaby tak samo, gdyby tylko miała takie możliwości.
Jak w przypadku każdej osobowości, Quayle posiadał zarówno mocne, jak i