Ruby, spostrzegłszy na stole plan studiów seminaryjnych, zapragnęła się dowiedzieć, czy Ania będzie się ubiegała o złoty medal...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- – Kiedy tylko dotrzemy tam, gdzie mają w miarę rozwinięty przemysł – dodał po chwili – będziemy musieli sprawić sobie trochę odtylcowych...
- –Łup jedno–bąknął niepewnie nieco Woldan z Osin–ale pono kto weźmie krzyż, grzechy będzie miał na pytel odpuszczone...
- –Niczego–warknął Buko–nie będzie się odkładać ad cras...
- «Och! Wielkie szczęście i wielkie nieszczęście w tym domu! Niebiosa dały syna bezpłodnej, niech będzie błogosławiony Najwyższy! Lecz siedem miesięcy temu...
- Ustalenie zakresu pojcia zwykych potrzeb rodziny zaley od kryterium, ktre stanowi bdzie podstaw zdefiniowania tego pojcia...
- ponieważ dopóki nie będziemy wiedzieli więcej o tkwiących w człowieku siłach, nie możemy mieć nadziei, iż dowiemy się czegoś więcej o przyszłości i...
- jaki zwiedzać będzie Paryż, gdy z jednej strony Sekwany zostaną tylko szczątki z Tuileriów, brama Saint-Denis, Magdalena, pałac Inwalidów etc...
- — Wszyscy będziemy sobie potrzebni, i to już niedługo — odparł tonem prze- powiedni Amerykanin...
- sność drugiej ćwierci; suma wniesiona do wspólnoty stanowić będzie jedną czwartą właści- wego wkładu, pozostałym zaś przy życiu małżonkom...
- Czemu więc płakała? Obawiał się jednak, Ŝe jeśli będzie próbował nalegać, tylko - Nie musi mi pani od razu odpowiadać –uspokoił ją...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Ania zarumieniła się i przyznała, że myśli o tym.
— Ale, ale, czy wiecie — wtrąciła Józia — że seminarium otrzyma jedno ze stypendiów Avery’ego… Dziś właśnie nadeszło zawiadomienie. Frank Stockley mówił mi o tym… wuj jego zasiada w Radzie Akademickiej, słyszałyście pewnie! Jutro wywieszą zawiadomienie w seminarium.
Stypendium Avery’ego! Ania uczuła, że serce jej mocniej zabiło, a horyzonty jej ambicji rozszerzyły się nagle i wyolbrzymiały. Zanim Józia opowiedziała tę nowinę, najwyższym szczytem ambicji Ani był dyplom nauczycielski pierwszej klasy, a może i medal! A teraz w jednej chwili wyobraziła sobie, jak zdobywszy stypendium Avery’ego, otrzyma prawo do czteroletnich wyższych studiów w Redmond College, i myślą tą pieściła się jeszcze długą chwilę potem, kiedy ucichło echo słów Józi. Stypendium Avery’ego bowiem przyznawano za język angielski, a Ania czuła, iż pod tym względem może sprostać największym wymaganiom.
Pewien bogaty przemysłowiec w Nowym Brunszwiku, umierając, w testamencie swym polecił część swego majątku użyć na utworzenie wielkiej ilości stypendiów i ofiarował je rozmaitym wyższym szkołom i seminariom tej prowincji. Długo rozważano, czy przyznać stypendium seminarium w Carmody, lecz wreszcie zapadło postanowienie przychylne. Absolwent, który w końcu roku wykaże największe postępy w języku i literaturze angielskiej, otrzyma stypendium wynoszące dwieście pięćdziesiąt dolarów rocznie, obejmujące cały okres czteroletnich studiów w Redmond College. Nic dziwnego, że Ania tego wieczoru udała się na spoczynek z pałającymi policzkami.
— Jeśli to będzie zależne od usilnej pracy, zdobędę stypendium — postanowiła. — Czy Mateusz nie będzie dumny ze mnie, jeśli otrzymam tytuł magistra? Ach, jak to jest przyjemnie mieć wyższe dążenia! Jakże się cieszę, że mam ich tyle! A najlepsze jest to, że się nigdy nie kończą. Zaledwie osiągnęłaś jeden cel, już inny, wyższy jeszcze, ukazuje ci się w dali… I to właśnie czyni życie tak miłym!
XXXV.Zima w seminarium
Tęsknota Ani za Avonlea osłabła dzięki temu, że każdą sobotę i niedzielę spędzała w swoim ukochanym domu. Dopóki trwała piękna pogoda, studenci z Carmody stale w piątki wieczorem jeździli do Avonlea nową koleją. Diana i kilkoro z młodzieży avonlejskiej oczekiwali ich na dworcu i wszyscy razem wesołą gromadką powracali do swoich. Ania uważała te wieczorne przechadzki piątkowe poprzez zabarwione jesienią wzgórza, na świeżym powietrzu, przy migających z dala światłach domów avonlejskich, za najmilsze i najcenniejsze godziny z całego tygodnia.
Gilbert Blythe prawie zawsze towarzyszył Ruby i niósł jej torbę podróżną. Ruby wyrosła na bardzo ładne dziewczę i uważała się za zupełnie dorosłą, jaką też w istocie była. Suknię nosiła tak długą, na jaką tylko matka jej zezwalała, a w mieście upinała włosy wysoko, chociaż w domu musiała mieć warkocze spuszczone. Miała wielkie, jasnobłękitne oczy, prześliczną cerę i zręczną, choć pulchną postać. Śmiała się bardzo dużo, była wesoła, zawsze w dobrym humorze i cieszyła się każdą radosną chwilą w życiu.
— Jednakże nigdy nie przypuszczałam, aby Gilbert mógł sobie upodobać ten rodzaj urody — szepnęła Janka do Ani.
Ania była też tego zdania, lecz nie wygłosiłaby go za nic na świecie, nawet za cenę stypendium Avery’ego. Nie mogła zataić przed sobą, że przyjemnie byłoby z takim przyjacielem jak Gilbert gawędzić, prowadzić spory, rozprawiać o książkach, o nauce i celach życia. Gilbert miał cel przed sobą, wiedziała o tym dobrze, a przecież Ruby nie była osobą, z którą można by poważnie dyskutować na te tematy.