Kenneth od dziecka kochał to miejsce równie mocno, jak kochał matkę...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Analiza ta wyjania nam rwnie, dlaczego poziom produkcji odpowiadajcy naturalnej stopie bezrobocia jest rwnoznaczny z potencjalnym poziomem produkcji danego...
- Istmie i w portach korynckich kolonii w pnocno-zachodniej GreW Koryncie rwnie koncentrowaa si wymiana handlowa midzy Peponezem a rodkow Grecj, nic...
- W Polsce wprowadza si dopiero, i z oporami, zasady pastwowej suby cywilnej, w zwizku z czym zmiany polityczne na szczytach wadzy czsto pro- , wadz rwnie do...
- człowiek czuje siępewniejszy w lasach pełnych dzikiego zwierza aniżeli wWarszawie, „gdzie sądowe pałace, gdzie majestat, gdzie miejsce sejmowe”...
- Śledzili oni również kilka czynników, z którymi ich nastrój mógł być skorelowany, na przykład ilość snu ostatniej nocy oraz pogodę...
- carroll jonathan, kraina chichów Zacząłem pisać również dlatego, że potrzebowałem konkretnego zajęcia na okres podejmowania decyzji, co dalej ze mną...
- Wypracowali sobie także niemalże fobię braku zainteresowania dla wszelkiej tradycji, włączając w nią również wytwory największych umysłów...
- b) dokona wyboru i rozpoznania miejsca zasadzki,c) okreli czas rozpoczcia, przebiegu i zakoczenia zasadzki,d) wyznaczy i przygotowa sprzt oraz...
- istota, która jest ze mną każdego dnia, jest również moim słonecznym agentem wysłanym przez Słońce...
- Ksiga Psalmw zostaa w kodeksie okolona dodatkowymi tekstami modlitewnymi, podanymi rwnie w trzech jzykach...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Z bolesnym jękiem odrzucił garść ziemi. Zrezygnowałby z szansy pójścia do nieba, żeby tylko zachować Sutterton. Choć i tak nie trafiłby do nieba po tylu grzesznych latach spędzonych na wojnie.
Kiedy schodził w dół, zimny wiatr rozwiewał mu włosy. Zastanawiał się, czy mimo wszystko nie ma możliwości, aby pożyczyć dość pieniędzy na spłatę części długu. Miałby wtedy czas, żeby sprzedać trochę ziemi i zająć się uprawą reszty.
Jednakże potrzebowałby naprawdę dużej sumy, przynajmniej dwudziestu tysięcy funtów. Przed powrotem do domu rozmawiał z kilkoma londyńskimi bankierami. Byli bardzo uprzejmi ze względu na jego pozycję, ale nikt nie zamierzał pożyczać pieniędzy człowiekowi, który odziedziczył wyłącznie długi. Prywatnie nie znał nikogo, kto mógłby mu pożyczyć taką sumę. Jego najbliżsi przyjaciele z wojska byli synami lekarzy, pastorów i drobnej szlachty. Musieli, tak jak on, żyć z oficerskiego żołdu i czasami posyłać jeszcze pieniądze do domu.
Najlepszy przyjaciel Kennetha, lord Michael Kenyon, był wprawdzie człowiekiem dość zamożnym, ale jako młodszy syn nie dziedziczył majątku. Poza tym niedawno się ożenił i jego żona oczekiwała dziecka. Na pewno nie miał na zbyciu dwudziestu tysięcy funtów, nawet gdyby Kenneth potrafił się przemóc i go poprosić. Już i tak dość często zawracał mu głowę swoimi kłopotami.
Zanim doszedł do skraju posiadłości, wyczerpał w myśli wszelkie możliwości ratunku. Z ponurą miną zawrócił do domu. Stracił majątek, teraz należało pomyśleć o przyszłości. Po zakończonej wojnie wielu byłych oficerów poszukiwało pracy. Na szczęście miał pewne powiązania rodzinne, dzięki którym będzie mógł znaleźć jakąś posadę.
Kiedy wszedł do domu, powitał go stary lokaj Harrod, jedyny służący mężczyzna, jaki jeszcze pozostał w Sutterton.
- Ma pan gościa, lordzie Kimball - powiedział lokaj, podając Kennethowi na tacy wizytówkę z taką ceremonią, jakby Sutterton był królewskim pałacem. - Ten pan postanowił zaczekać.
Lord Bowden.
Kenneth zmarszczył brwi, nie przypominając sobie takiego nazwiska.
- Gdzie on jest?
Harrod zakaszlał delikatnie.
- Pozwoliłem sobie zaprosić lorda Bowdena do biblioteki.
Węgiel był drogi i tylko w bibliotece rozpalano w kominku. Kenneth podał płaszcz i kapelusz lokajowi i przeszedł lodowatym korytarzem do biblioteki, gdzie było zaledwie odrobinę cieplej.
Na jego widok gość podniósł się z krzesła. Bowden miał jakieś pięćdziesiąt kilka lat i był szczupłym, żylastym mężczyzną o pewnym siebie wyglądzie. W jego niezbyt rzucającej się w oczy postaci największą uwagę zwracało intensywne, bystre spojrzenie ciemnych oczu.
- Czy my się skądś znamy, milordzie? - spytał Kenneth. - Czy też był pan przyjacielem mojego ojca?
- Znałem pańskiego ojca, choć nie byliśmy bliskimi przyjaciółmi. - Lord Bowden usiadł z powrotem, nie czekając na zaproszenie. - Przybyłem, aby porozmawiać z panem o interesach.
Kenneth zesztywniał.
- Jeśli jest pan wierzycielem, nie mogę panu pomóc. Jestem na skraju bankructwa.
- Wiem. Pańskie kłopoty finansowe są tajemnicą poliszynela. Dlatego mogłem wykupić zaległe długi po znacznie obniżonej cenie. Ich wartość wynosi w tej chwili pięćdziesiąt tysięcy funtów. Lord Bowden wyciągnął z kieszeni plik papierów i położył je na biurku.
Kenneth przerzucił dokumenty. Były jak najbardziej autentyczne, łącznie z koślawym podpisem jego ojca. Koniec przyszedł jeszcze szybciej, niż się spodziewał.
- Zrobił pan kiepski interes. - Kenneth, starając się zachować spokój, otworzył jednym szarpnięciem szufladę i wyjął główne klucze do posiadłości. Dziesiątki kluczy wisiały na masywnym kole z żelaznego drutu. - Życzę panu dużo szczęścia w nowej siedzibie. Proponuję, aby nie zwalniał pan służby; nieliczne osoby, które zostały, z pewnością odznaczają się lojalnością. Moja siostra i ja wyjedziemy jutro. Choć, jeśli pan nalega, moglibyśmy się stąd usunąć nawet dziś wieczorem.
Rzucił ciężkie koło z kluczami Bowdenowi.
Ten, całkowicie zaskoczony, nie zareagował dość szybko i klucze odbiły się od krzesła i upadły z brzękiem na podłogę. Bowden wpatrywał się w nie przez chwilę, po czym przeniósł wzrok na Kennetha.
- Nie przyszedłem pana stąd wyrzucać. Mam pewną propozycję.
- To znaczy, że chce pan prolongować spłatę długów? Biorąc pod uwagę stan majątku, przez lata mógłbym spłacać jedynie procenty.
- Nie zamierzam negocjować nowych warunków - powiedział chłodno Bowden. - Jeśli zrobi pan coś dla mnie, skasuję dług i oddam panu czystą hipotekę.
Kenneth ze zdumieniem wpatrywał się w gościa. To, co usłyszał, było zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe.
- Czego chce pan w zamian? Mojej nieśmiertelnej duszy?
- Nie jestem diabłem i pańska dusza jest pana problemem - odparł z lekkim uśmiechem Bowden. - Sutterton może należeć do pana. Musi pan tylko zniszczyć pewnego człowieka.
To było zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe. Lord Bowden oszalał. Ze skrzywioną miną Kenneth przesunął dokumenty z powrotem w jego stronę.