W Meksyku za mackami żaru pełzały dziwaczne zwierzęta, wsysające ciepło...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- człowiek czuje siępewniejszy w lasach pełnych dzikiego zwierza aniżeli wWarszawie, „gdzie sądowe pałace, gdzie majestat, gdzie miejsce sejmowe”...
- zwierzchnika; utwierdzajc nadanie panujcego swym konsensem i pieczci repre-zentowa on instytucj, ktrej potrzeby i uprawnienia odrniano od potrzeb...
- Wszyscy przypomnieli sobie starą przepowiednię: kiedy dzikie zwierzęta pić będą z rzeki, zapanuje niesprawiedliwość i szczęście opuści kraj...
- - Jeśli zmusimy je do dalszej jazdy, wpadną w panikę!Przesyłając uspokajające impulsy, usiłowałem utrzymać zwierzęta pod kontrolą przez ostatnie pół...
- O ile nawet najbardziej humanitarne i demokratyczne narody nie mają zbyt wieluzahamowań, gdy chodzi o eksperymenty na zwierzętach, o tyle jednak doświadczenia...
- 8 Persowie mieli zwyczaj trzymaæ zwierzêta, na które chcieli polowaæ, w zamkniêtych parkach (paradeisos)...
- Jeden potężny kopniak celnie wymierzony w żebra zwierzęcia sprawił, że pies runął w dół, skowycząc i zawodząc...
- Za czym Tristan ukląkł i odarł ze skóry jelenia, nim go poćwiartował; następnie pociął zwierzę na części, zostawiając, jak się godzi, kręgosłup...
- Ta teoretycznie wywiedziona kalkulacja nie odbiega zbytnio od tego, z czym mamy do czynienia u większości dzikich zwierząt...
- Street, zastanawiając się, co zrobi na kolację, kiedy przed maskę wyskoczyło jejjakieś zwierzę...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Tropikalne gorąco płynęło przezroczystą lawą. Ingrid snula się między plażą a hotelem. Upal podszczypywał jej obnażone uda, obmacywał piersi. Smarując kremem pomarszczoną skórę, łudziła się, że wysusza ją słońce, nie czas.
Znudzona hotelowym menu dla gringos, zaglądała do knajp, szukając prawdziwego meksykańskiego jedzenia. Nie przejmowała się wulgarnymi zaczepkami wąsatych facetów. W zaułku uliczki schodzącej do oceanu trafiła na knajpę, której jedyną ozdobą było olbrzymie okno. Ludzie za szybą poruszali się wolno w słoiku konfitury z lepkiej przestrzeni. Zanim podszedł kelner, Ingrid przeczytała dokładnie kartę. Nie chciała chili con carne. Miała ochotę na chili con sex. Ostry, pieprzny seks, przyprawiony latynosko-kiczowatymi sentymentami, z przystojnym kelnerem. Jego włosy, zaczesane do tyłu, połyskiwały tłustą czernią. Skórzane spodnie obciskały męskość. Nazywał się Jose. Studiował w Mexico City. Do Acapulco przyjechał na wakacje zarobić. Nie odważyłby się zaproponować randki tej białowłosej turystce. Onieśmielała go wyzywającą, egzotyczną urodą. Podając wino, starał się nie widzieć jej rozchylonych ud. Przytrzymała go za rękę.
- Wpadnij na drinka do „Cabany", o siódmej - szepnęła.
- With pleasure - przytaknął skwapliwie. Mężczyźni przy barze dostrzegli jej poufały gest.
- Leci na niego.
- Ma ze trzydziestkę, dziwka.
- Takie są lepsze od dziwek. Wszystko umieją, wszystko już robiły i chcą jeszcze.
Patrzyli za nią przez okno, oprawione w gipsowe kaktusy.
Było dokładnie tak, jak to sobie wymarzyła. Po drinku poszli na górę do jej pokoju. Chłopak pachniał słońcem i oceanem. Hucząca muzyka z dansingu i wino pite z butelki zmieniły ich miłosne muśnięcia w drapieżny taniec. Ingrid objęła go nogami, zarzuciła mu je na szyję. Opadła bezwolnie na poduszki, by w następnym takcie zmienić tempo. Jose po paru łykach wina znowu prowadził. Jego sprężyste ciało przebijało ją orgazmami.
Tej nocy Ingrid zapragnęła dziecka. „Mam 38 lat. Rok, dwa i może być za późno - obliczała w ciemnościach przy śpiącym Josem. - On jest nieziemsko przystojny. Oliwkowa skóra, prosty nos, najbielsze zęby, oczy na pół twarzy i ten słodko-okrutny uśmieszek. Mieszane dzieci są zdrowsze i ładniejsze. Jose mógłby przyjechać do Szwecji."
Na razie nie myślała o powrocie. Została miesiąc dłużej. Chłopak się zakochał. Nie znała takiej czułości i zwariowanych manier. Gdy powiedziała o ciąży, ukląkł przed nią i płakał, całując po brzuchu. Zawiózł do rodziców. Nie namawiali ich na zostanie w Meksyku. Skoro Jose skończy studia w Szwecji i zostanie el profesor w Europie... - Jego przodkowie też pochodzili z Europy - opowiadał Ingrid ojciec Josego. -Dlatego jest zdolny i wysoki. W jego żyłach płynie krew hiszpańskich grandów.
W Sztokholmie wzięli jesienią ślub. Krewni Ingrid oglądali z pobłażaniem młodego południowca.
- Dla Ingrid dobrze, wreszcie zdecydowała się na dziecko - pocieszali się rodzice.
Przez dom przewalił się tłum znajomych, ciekawych jej Latynosa, stukającego obcasami po parkietach. Przyjaciółki wpatrywały się w niego z nabożnym pożądaniem. Czterdziestoletnie, bogate kobiety, marzące o seksie z niezawodnym kochankiem. Jose był dla nich uroczy i niedostępny. Kochał Ingrid.
Nie najlepiej znosiła ciążę. Najpierw zadręczała się, czy dziecko będzie normalne. Później piekła ją zgaga, puchły nogi. Złościła się na Josego o przesłodzoną kawę, krzywo podsunięte pod obolałe plecy poduszki. Denerwowała się jego tępotą. Po trzech miesiącach kursu nie dawał sobie rady ze szwedzkim. Nadal rozmawiali po angielsku. Irytowało ją powtarzanie tych samych, najprostszych szwedzkich słów. Jose zamieniał je w nie istniejące w żadnym języku, chociaż przekonywająco brzmiące wyrazy.
- Jestem twoją Królową Śniegu - powiedziała mu Ingrid na pierwszym zimowym spacerze w parku. Zapamiętał: „Król-wą Śngu".
Dzieci turlały się w zaspach, zjeżdżały z górki na sankach. „Tak jest ze szwedzką wymową - pomyślał Jose. - Akcent wspina się z wysiłkiem pod szczyt i spycha słowa, żeby rozjechały się bezładnie, poprzewracały."
Nauka szwedzkiego była torturą. Nie słyszał, gdzie kończą się zdania, nie odróżniał dziwacznych samogłosek, przedrzeźniających a, u, e. „Mieć dwadzieścia lat i trafić na granicę swej wszechmocy, jest początkiem ułomności, zwanej dorosłością" - zanotował w zeszycie pośród wierszy o miłości i samotności.
Na starówce, w latynoskim barze „Chiquita", zaprzyjaźnił się z barmanem - chilijskim studentem historii. Claudio mieszkał w Szwecji od dawna i nie miał złudzeń: - Jose, trafiłeś do raju białowłosych aniołów. Przebogaty kraj, eksperymentalna probówka przyszłości. Światem będą rządzić kobiety, tu właśnie się to zaczyna.