Jeden potężny kopniak celnie wymierzony w żebra zwierzęcia sprawił, że pies runął w dół, skowycząc i zawodząc...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- człowiek czuje siępewniejszy w lasach pełnych dzikiego zwierza aniżeli wWarszawie, „gdzie sądowe pałace, gdzie majestat, gdzie miejsce sejmowe”...
- tylko jeden, podczas gdy żydowscy komuniści dostarczyli, jakże licznych zbrodniarzy, wcale nie mniejszych pod względem rozmiarów zbrodniczości od...
- – Kiedy tylko dotrzemy tam, gdzie mają w miarę rozwinięty przemysł – dodał po chwili – będziemy musieli sprawić sobie trochę odtylcowych...
- Z drugiej strony, przynajmniej jeden bystry obserwator, John Kenneth Galbraith, wyraził pogląd, że być może Nixon zwyciężył pomimo stosowania tych środków...
- zwierzchnika; utwierdzajc nadanie panujcego swym konsensem i pieczci repre-zentowa on instytucj, ktrej potrzeby i uprawnienia odrniano od potrzeb...
- Felix Mendelssohn-Bartholdy32Mendelssohna z przyczyn narodowo[ciowych zniknBa zupeBnie ze scen, posta kompozytora przywoBywaB tylko ten jeden tytuB
- - dwadzieścia jeden najazd krzyżacki zniszczył kurie, leżące na zewnątrz warowni, kanonicy szukali sobie pomieszczeń zastępczych w poklasztornych...
- Jeden aspekt znaczenia terminu “filozof" opisano wyżej: powiedzieliśmy, że filozof to człowiek, który dąży do osiągnięciajedynego tylko celu -...
- Wszyscy przypomnieli sobie starą przepowiednię: kiedy dzikie zwierzęta pić będą z rzeki, zapanuje niesprawiedliwość i szczęście opuści kraj...
- - Jeśli zmusimy je do dalszej jazdy, wpadną w panikę!Przesyłając uspokajające impulsy, usiłowałem utrzymać zwierzęta pod kontrolą przez ostatnie pół...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Z obrzydliwym chrzęstem wylądował na ziemi i tam znieruchomiał już na zawsze. Ragnar podciągnął się wyżej i przecisnął przez właz wejściowy. Kiedy to uczynił, Sven kończył właśnie naprawiać mechanizm karabinu i zaczął ponownie strzelać do kłębiących się na ziemi potworów. Ragnar szybko włączył pasmo ogólne interkomu i zameldował:
+ Jesteśmy już wszyscy na pokładzie, Jastrząb Asaheim. Możemy odlatywać, dzięki niech będą Russowi. +
+ Przyjąłem. Chwała Imperatorowi. +
Thunderhawk przyspieszył, a nagły pęd maszyny pchnął Ragnara do tyłu. Przetoczył się dokładnie w kierunku rozwartych drzwi, gdzie stał porządnie zaparty Sven, w dalszym ciągu smagający wrogów ogniem z karabinu maszynowego. Ragnar kątem oka dostrzegł kłęby mgły, które wirowały na ziemi i nienaturalnym ruchem próbowały sięgnąć odlatującej maszyny. Jeśli ktokolwiek potrzebował jeszcze dowodu na to, że mgła nie była naturalnym zjawiskiem, właśnie go otrzymał. Wszędzie dookoła w mroku majaczyły zarysy odległych fortec przemysłowych.
– Odsuń się od drzwi, Sven! – krzyknął Ragnar. Przyjaciel wykonał polecenie, cofając się o krok, a Ragnar docisnął wrota śluzy, które z sykiem szczelnie się zamknęły. Rozejrzał się po kabinie i spytał:
– Jakieś straty?
Chór przeczących odpowiedzi powiedział mu, że wszystkie Krwawe Szpony są całe, zdrowe i na miejscu. Niestety, Garmici mieli znacznie mniej szczęścia. Kilku z nich leżało krwawiąc, a większość pozostałych wymiotowała na podłodze. Ragnar także nie czuł się najlepiej. Jego żołądek wykonywał nieprzyjemne ewolucje, a w głowie mu się kręciło. Sven wyglądał równie paskudnie jak zwykle, jednak i on odczuwał skutki dziwnej mgły. Jego twarz była blada, na czoło wystąpił pot. Cokolwiek niosły ze sobą te opary, musiała to być silna trucizna, skoro zadziała nawet na Kosmiczne Wilki.
Ragnar podszedł do garmijskich żołnierzy i spoglądał na nich przez chwilę. Trainor i kilku jego towarzyszy wyglądali na zdrowych.
– Spotkaliście się już kiedyś z taką zabójczą mgłą? – spytał – Słyszeliśmy tylko o niej – odpowiedział Trainor. – Do tej pory myślałem, że heretycy używają gazów bojowych, ale nie widziałem nigdy, żeby zachowywały się jak to, co wpełzło do krateru.
– Ja także – przytaknął Ragnar. – To musiała być czarna magia.
– Nic, czego dopuszczą się heretycy, już mnie nie zaskoczy – oznajmił Trainor. Ich zła wola i okrucieństwo nie znają granic, a Sergiusz to demon w ludzkiej skórze.
Kadłub Thunderhawka zatrząsł się nagle od ogromnej eksplozji, która nastąpiła w pobliżu. Ragnar ocenił, że stało się to zbyt blisko. Czy to jedna z rakiet, których do tej pory nie wystrzelili heretycy? A może mieli jakieś wsparcie, o którym nic do tej pory nie było wiadomo? Teraz to nie grało roli, zwłaszcza że jedno trafienie wystarczyłoby do zniszczenia statku. Mimo to nie był w stanie poradzić na ewentualny atak artylerii przeciwlotniczej. Losy wszystkich pasażerów spoczywały w rękach pilotów. On natomiast mógł pomóc cierpiącym żołnierzom.
Ragnar nacisnął umieszczony na pasku wyzwalacz i wydobył z komory zasobnikowej pakiet medyczny. W jego wnętrzu, pomiędzy różnymi przyborami, znajdował się szeroki zapas odtrutek na toksyny, które mogły nie zostać przyswojone przez system odpornościowy Kosmicznego Wilka. Być może ulżą cierpieniom ludzi, których zielona mgła przyprawiła o ogromne bóle.
Thunderhawk wznosił się i opadał, a Ragnar odbijał się od ścian i podłogi jak piłka. Gdzieś w pobliżu rozległa się kolejna eksplozja, a statek zatrząsł się pod wpływem fali uderzeniowej. Ragnar miał wrażenie, jakby stał na wyspie, gdzie właśnie wybucha wulkan.
– Myślałem, że bardziej się znają na swojej robocie – narzekał Sven, który kilkakrotnie uderzył o metalową ścianę. – Ja sam lepiej bym pilotował tę kupę złomu! Auć! Bądźże ostrożniejszy, bo się do ciebie pofatyguję i paroma kopniakami pokażę, jak należy prowadzić to latające pudło!
– Tę groźbę wziąłbym już absolutnie poważnie – powiedział srogo Strybjorn.
– Wtedy przynajmniej wiedziałbym, jak działa nałożona na mnie klątwa – dodał Torvald.
– Nigdy się nie chwaliłeś, że umiesz pilotować Thunderhawka! – Aenar najwidoczniej uwierzył w ciskane przez Svena przekleństwa.
Jeśli piloci słyszeli to, co mówili ich pasażerowie, nie dali po sobie tego poznać. Zamiast tego statek odbił w lewo, a następnie zaczął opadać ku ziemi jak kamień. Ragnar chwycił się poręczy, a przez głowę przebiegały mu paniczne myśli. Czyżby zostali trafieni? A może silniki zawiodły i sparaliżowane jakąś awarią nie mogły utrzymać Thunderhawka w powietrzu? Teraz statek spadał z nieba ku ziemi tylko po to, żeby się o nią roztrzaskać w ogromnej eksplozji. Kolejny wybuch targnął powietrzem, a wraz z nim transportowcem.
Ragnar wyjrzał przez bulaj. Dostrzegł, że mkną tuż ponad ziemią omijając stosy gruzu, fabryki i wzgórza, wykorzystując zasłonę kraterów i ruin. Bez wątpienia musieli zgubić prześladowców.
Upływające minuty ciągnęły się niemiłosiernie. Ragnar w końcu zobaczył przed sobą świątynię oraz ogromny obóz armii imperialnej, jaki się wokół niej rozrósł. Thunderhawk zaczął w szybkim tempie zwalniać swój lot i w końcu zawisł w powietrzu nad ogromnym kręgiem, wyznaczającym miejsce lądowania. Ragnar spojrzał na braci i powiedział:
– Udało nam się.
– Im nie – odparł Sven, pokazując na ciała martwych, które leżały poskręcane na pokładzie.
Ragnar otworzył właz i zobaczył, że na zewnątrz zbliża się do nich cały orszak pojazdów. Pomiędzy nimi wyłowił Rhino z oznaczeniami medycznymi, pojazd naziemny, noszący kolory i znaki Inkwizycji, oraz śmigacz Land Speeder w barwach Zakonu, który z hukiem mknął ponad ziemią. Ragnar zdjął hełm i wciągnął do nosa nocne powietrze. Zapach obozu był dla niego miłym, ciepłym powitaniem w domu. Jedynie lekki odcień zapachu trucizny pozostawał, jak można się było spodziewać, na jego zbroi.
– Wygląda na to, że ktoś podsłuchał naszą rozmowę przez interkom – mruknął Sven.
Trainor także spoglądał na otaczające Thunderhawka pojazdy. Ragnar położył mu dłoń na ramieniu i powiedział cicho:
– Przez najbliższy czas trzymaj się blisko mnie.