O ile nawet najbardziej humanitarne i demokratyczne narody nie mają zbyt wieluzahamowań, gdy chodzi o eksperymenty na zwierzętach, o tyle jednak doświadczenia...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- że jest tam taki, prawda? To wcale nie jest żaden z tych kościołów, nie są to nawet wspólne ruchy ludzi, to jest bardzo ważne, drodzy bracia, bardzo ważne...
- Zdarzy³o siê wiêc, i¿ jednego razu zaszed³ do œwi¹tyni gagatek z tych rodu, dziêki którym rzecz posz³a w mowie, ¿e warszawiak w pracy, a wilk u p³uga, to jednaka przys³uga...
- - Niedobitki Shaido wycofują się na północ - oznajmiła ponuro Amys - a coraz ich więcej przekracza Mur Smoka, jednak Rand al'Thor najwyraźniej o nich...
- punktach było ono skodyfikowaniem stosowanej ju uprzednio praktyki, jednak praktyce tej dopiero teraz nadało charakter w pełni instytucjonalny...
- Jest to przede wszystkim wyraz błagania… a jednak czai się w nim podejrzenie! Ach, do licha z tymi podejrzeniami! Gdybym chciał o nim rozpowiadać, zrobiłbym to już...
- Alezji podobna jest nieco do góry Gergowii z tego, że się kończy obszernym płaskowzgórzemszczytowym, na którym wznosi się oppidum; jest jednak od Gergowii...
- w swej głowie wymalował, iż potym sztychując ono z rzeczą prawdziwą a widomą, chocia sama w sobie onad rzecz była dziwnie osobna, jednak przeciwko onej...
- w pe³ni zrealizowany ze wzglêdu na wybuch U wojny œwiatowej, to jednak podstawy prawne pos³u¿y³y jako dorobek stanowi¹cy punkt wyjœcia do prac kontynuatorskich w Polsce...
- Po drugie: gdyby nawet państwa zachodniej Europy naprawdę robiły to samo, co kolejne rządy Polski (a nie robią, o czym za chwilę), to są to państwa bogate i jeśli...
- Czemu wiÄ™c pÅ‚akaÅ‚a? ObawiaÅ‚ siÄ™ jednak, Åœe jeÅ›li bÄ™dzie próbowaÅ‚ nalegać, tylko - Nie musi mi pani od razu odpowiadać –uspokoiÅ‚ jÄ…...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Wskutek tego zdumiewajÄ…ce
cechy wydobywają w nas na światło dzienne przeważnie nie planowane zdarzenia.
Jeśli cechy te mieszczą się w ramach możliwych do przyjęcia, to przechodzi się nad nimi do
porządku. Tak więc istnieje więcej legend na temat możliwego wysokiego urodzenia
tajemniczego Kaspara Hausera - o którym już słyszeliśmy, że widział promienie podczerwone
- niż na temat jego nadludzkich czy też nieludzkich talentów.
Jak wiadomo, ten zagadkowy młody człowiek pojawił się w 1828 r. w Norymberdze
dosłownie znikąd. Miał krwawiące stopy i nie umiał niczego powiedzieć o swoim
pochodzeniu. Do dzisiaj pewne jest tylko jedno, że od urodzenia trzymano go w ciemnym
pomieszczeniu. Wskutek tak nie typowego otoczenia miał zdolność widzenia w ciemności,
zdolność, która ma wiele aspektów.
Nie ma nic zagadkowego w widzeniu rozgrzanych przedmiotów, które dla nas są niewidoczne
w ciemności, na przykład pieca. Oko człowieka rejestruje tylko jedną oktawę spośród 64
zawartych w spektrum fal elektromagnetycznych. Zakres ten, zwany oknem optycznym,
odpowiada zasadniczej części promieni słonecznych, przenikających przez atmosferę,
warstwę ozonu (dopóki ją jeszcze mamy), magnetosferę itd. Z punktu widzenia ewolucji
celowe jest uwrażliwienie danego gatunku na fale świetlne rozjaśniające jego otoczenie. Nie
znaczy to jednak, że niemożliwe jest przestawienie się na inną długość fal, kiedy jeden
osobnik z tego gatunku urodzi się i wyrośnie w innym otoczeniu. Tak można wyjaśnić
zdolność widzenia promieni podczerwonych u Kaspara Hausera. To jednak nie tłumaczy, jak
mógł on czytać książki w całkowitej ciemności.
Dla tej umiejętności brak interpretacji filogenetycznej, tak samo jak dla sztuczek Julii
Worobiewej czy żonglerki liczbami pierwszymi w wykonaniu wspomnianych wyżej bliźniąt.
Nie ma dla nich również dziś, ani nie było wówczas, wyjaśnienia przyrodniczego.
Mimo to zagadką Kaspara Hausera jest i pozostaje przede wszystkim możliwość jego
pochodzenia z wielkoksiążęcej dynastii Baden. W obszernym memorandum, które opracował
kryminolog i prawnik Paul Johann Anselm von Feuerbachjako raport dla królowej Bawarii,
Karoliny, aż się roi od możliwych koligacji, małżeństw morganatycznych, zatuszowanych
błędów, otwartych testamentów i zamkniętych tchawic niewygodnych świadków. Istna lawina
publikacji o przypadku Kaspara Hausera, trwajÄ…ca do dziÅ›, zawiera podobne dociekania.
Natomiast właściwy, zdumiewający aspekt tej sprawy, którym są nabyte zdolności
paranormalne Kaspara Hausera, bywa wzmiankowany co najwyżej jako dziwaczna
okoliczność uboczna. Jeśli w ogóle wspomina się o czymś innym niż spiski arystokratyczne,
to o tym, że Kaspar Hauser nie widział przedmiotów w normalnej perspektywie, typowej dla
wzroku człowieka, ale dwuwymiarowo, co było zrozumiałym skutkiem jego jaskiniowego
bytowania. Mniej zrozumiałymi nie chciano się zajmować. My też nie będziemy dłużej tego
robić, gdyż i bez tego wystarczająco uzasadnione jest następujące stwierdzenie: drzemie w
nas ogromny, różnorodny i wykraczający poza ewolucję potencjał, który może być
zaktywizowany na najróżniejsze sposoby albo występowaćw postaci talentu.
Możemy więc przestać się zajmować naturalnymi talentami hipnotycznymi, nadzwyczajnymi
zdolnościami powstałymi w wyniku zewnętrznych oddziaływań, żonglerami liczb i innymi
kaprysami przypadku i skierować uwagę na właściwe sedno sprawy: świadome rozbudzanie
sił ezoteryczno-paranormalnych oraz osoby, którym - jak się wydaje - udało się to w toku
dziejów ludzkości.
W tym względzie co prawda obraz nie jest jednolity. Zakres możliwych zdolności, które
należałoby rozbudzić, jest wprost nieskończony i nikt, kto sam nie jest „rozbudzony", nie
może na pewno powiedzieć, po czym można rozpoznać kogoś znajdującego się na wyższej
płaszczyźnie - aby pozostać przy terminologii ezoterycznej. A już zupełnie nie jest w stanie
tego zrobić, gdy dana osoba stara się ukryć swoje wtajemniczenie.
Problematyka ta jest stałym tematem literatury science fiction i nawet znany autor książek z
tej dziedziny, A.E. van Vogt, który najbardziej konsekwentnie się z nią zmagał, miał
świadomość niemożliwości trafnego zobrazowania. Jego kolega John W. CampbelIjr., słynny
wydawca Astounding Science Fiction, pisał w związku z tym w 1941 r.: „Nikt nie idzie do
lekarza, aby ogłosić swoje całkowite zdrowie, ani do psychiatry, aby zademonstrować mu
psychiczne zrównoważenie, brak kompleksów, spokój wewnętrzny i całkowitą kontrolę nad
własnym życiem".
Niełatwo jest wytropić ewentualnych „mistrzów Ziemi". Kto rzeczywiście dostał się w
wyższe sfery, ten prawdopodobnie oprze się także pokusie zerwania z anonimowością.
Pokusie, której ulegają „normalni" geniusze, jeśli chcemy ich tak nazywać.
Albert Einstein, autor zarysu całkiem nowej wizji wszechświata i pionier nowych dróg w
myśleniu, którymi nikt przed nim jeszcze nie kroczył (przynajmniej publicznie), przez całe
życie spotykał się ze sprzeciwem, wrogością i jaskrawym brakiem zrozumienia. Pod koniec
życia oświadczył zgorzkniały: „Gdybym mógł to przewidzieć, zostałbym hydraulikiem".
Prawdopodobnie Einstein wyciągnął wnioski z tej późnej wiedzy, wiele bowiem przemawia
za tym, że w ostatniej chwili postanowił nie publikować jednolitej teorii pola,
wszechobejmującej zasady elementarnej, którą starano się odkryć przez dziesiątki lat, ale
zabrał ją ze sobą do grobu. Inni być może od początku pozostali w cieniu albo wyłożyli tylko
zakryte karty na stół historii. Może je zresztą i odkryli, tyle że nikt nie umiał tych kart
„odczytać" ...
Tak więc zetknęliśmy się z problemem odmienności w ogóle. Doprawdy niełatwo jest
zrozumieć inną osobę, nawet wtedy, gdy jest do nas bardzo podobna. Dowodzą tego stałe
niepowodzenia związków partnerskich, które łączy niebo, ale na ziemi stają się piekłem.
Zrozumienie staje się całkowicie niemożliwe, gdy dana osoba wcale do nas nie jest podobna.
W motywy postępowania niektórych ludzi nikt inny nie jest po prostu w stanie się wczuć. Nie
bez racji powiada się: „Choćby ktoś był dla wszystkich nie wiedzieć jak zwariowany - on sam