- W żyłach lorda Kerovana płynie trochę Starej Krwi...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- – Kiedy tylko dotrzemy tam, gdzie majÄ… w miarÄ™ rozwiniÄ™ty przemysÅ‚ – dodaÅ‚ po chwili – bÄ™dziemy musieli sprawić sobie trochÄ™ odtylcowych...
- - Boże, za jakąś chyba dopłatą, no nie wiem, ale to jest chyba świr trochę, co? A może wszyscy tak mają na starość? Kurcze, wiesz co? Musisz sama sobie kupić ten...
- Wysunąwszy delikatnie ramię spod głowy Clare, wstał z łóżka, krzywiąc się z bólu, gdyż skaleczenia i rany, które przez noc trochę przyschły, znowu się...
- – Ale powiedziaÅ‚eÅ›, że trochÄ™ siÄ™ dowiedziaÅ‚eÅ› – ponagliÅ‚a podekscytowana Catti-brie...
- *** Potencja Krwi Potrafisz kontrolowac wlasna krew, sprawiajac ze na krotki czas wzrasta jej moc i obniza sie w ten sposob twoje pokolenie...
- Realizator w wozie transmisyjnym nie stracił zimnej krwi i nie pozwolił, aby taniec ognistego robaka wyszedł z kadru dłużej niż na sekundę...
- Problemem zwi¹zanym ze stosowaniem klasycznych leków prze-ciwdepresyjnych s¹ ortostatyczne spadki ciœnienia krwi...
- - On przecież nie mógł być pewien, że ona wróci wcześniej - powiedziałam trochę niepewnie...
- Mimo to w żyÅ‚ach elfa pÅ‚ynęła adrenalina wywoÅ‚ana Å‚owami – górskim szlakiem poniżej uciekaÅ‚ tuzin orków – a jeszcze bardziej...
- i przez to trochę pomniejszony wyznawca Jarosława oraz Jan B...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Jest... inny. - Nie wiedziałam, czego mam oczekiwać, odrzucenia, niewiary... To, co nastąpiło, zdumiało mnie niepomiernie. Elys chwyciła mnie za spoczywającą na kolanie dłoń. Kiedy bezwiednie opuściłam drugą rękę - otoczyły ją silne palce Jervona, łącząc razem całą naszą trójkę. Z obojga popłynęło do mnie uczucie spokoju i bezpieczeństwa. Zniknęła zazdrość, pozostało tylko zdumienie i ogromna tęsknota, a potem pojawiła się nadzieja.
Mgła nie podnosiła się, nadal otaczała starożytne mury. Zajadaliśmy kapiące tłuszczem ptaki i patrzyliśmy, jak zmieniają swe kształty otaczające nas pierzaste opary. Nie znaliśmy pierwotnego przeznaczenia muru okalającego to miejsce z trzech stron - nie było żadnych pozostałości po zabudowaniach.
Posadzkę stanowiły wygładzone skały, na których srebrzyły się kropelki mgły. Od czasu do czasu Jervon znikał w otaczających nas białych tumanach. Przejawiał przy tym wyraźne zaniepokojenie.
- Czy to niebezpieczne miejsce? - Gryf nie przekazał przecież żadnego ostrzeżenia. Elys pokręciła głową.
- Na pozór nie. Jednak w dzisiejszych czasach zawsze należy uważać podczas podróży przez Krainę Dales. Jervon jest wojownikiem. Jego oddział został wybity, tylko on pozostał. W jego naturze nie ma miejsca na natychmiastową akceptację bezpiecznego miejsca, chyba że sprawdzi je wielokrotnie.
- Ty... - zawahałam się, ale potem powodowana głęboką potrzebą mówiłam dalej. Gdybym tylko wiedziała, jak się spotkali, może wtedy nauczyłabym się postępować z moim panem.
- Nie należysz do rodu Dales - on tak... Byłam pewna, że zrozumiała, o co mi chodziło, nie musiałam dokładniej wyjaśniać.
- Nie wiem, do jakiego rodu należę - odpowiedziała. - Po straszliwym sztormie moi rodzice zostali wyrzuceni na tutejszy brzeg, najprawdopodobniej uciekali przed niebezpieczeństwem, nigdy nie dowiedziałam się przed jakim. Matka miała dziwną wiedzę, była Mądra. Ponieważ chciała dać swemu mężowi dzieci, musiała zawrzeć układ z pewnymi Mocami. Urodziła bliźnięta, mnie i mojego brata, i zapłaciła za to życiem. Mój brat... - zawahała się. - Nie posiadł jej dziedzictwa. Nie ufa tej wiedzy - być może mężczyźni rzeczywiście nie potrafią kontrolować Mocy Księżyca. Kiedy zjawili się najeźdźcy, ojciec poszedł na wojnę, później dołączył do niego mój brat. Starałam się pomóc ludziom z wybrzeża, którzy byli naszymi przyjaciółmi. Niektórych rzeczy nauczyłam się od ich Mądrej Kobiety - byłam bardzo młoda i posiadałam niewielką wiedzę. Nasi ludzie zaczęli uciekać w głąb lądu i wtedy odnalazł nas Jervon. Miał boleśnie zranione ciało i duszę. Później otrzymałam wiadomość, że brat jest w niebezpieczeństwie. Pojechałam, a ze mną Jervon - jego lord nie żył, a on sam nie miał krewnych. Zrobiliśmy...
Znowu zawahała się, a potem kontynuowała, najwyraźniej chcąc jak najszybciej zakończyć swoją opowieść. - Zrobiliśmy dla mego brata to, co było możliwe. Nie ma dla mnie miejsca przy jego boku. Jestem tym, czym się urodziłam, i tylko niewielu mężczyzn - bardzo niewielu - może mnie taką zaakceptować. Tak naprawdę chyba tylko jeden... - Spojrzała na Jervona powracającego do nas poprzez mgielne pasma. W jej oczach było uczucie, które ponownie wzbudziło we mnie zazdrość. Byłam pewna, że w taki właśnie sposób patrzyłam na Kerovana - ale to wszystko, co miałam jemu do zaoferowania, nie wystarczyło!
- Teraz - Elys mówiła szybko - jeździmy razem jako wolni rycerze, ofiarowujemy nasze miecze tym, którzy najbardziej ich potrzebują. Tak, znam się na sztuce wojennej. Mój ojciec tego chciał. Nie mamy krewnych, ziemi, ale nigdy nic nam nie brakuje.
Nie mieli krewnych ani ziemi - Kobieta Mocy, Mężczyzna Miecza - ale byli jednością.
- Gdzie teraz podróżujecie? - zapytałam. Chociaż podjęłam decyzję o samotnej wędrówce, nagle mocno zapragnęłam, aby powiedziała, że jadą na południe. Jeżeli byli wolnymi rycerzami, mogła ich zainteresować walka pod dowództwem lorda Imgry.
Ku memu zdumieniu Elys pokręciła głową.
- Jeszcze nie wiem. Jest pewna... - Wyglądała na zakłopotaną. - Joisan, czy pozwolisz, żebym spojrzała w twoją przyszłość?
Kiedyś widziałam, jak się to robi - uczyniła to dla mnie Wiekowa Przeorysza. W czarze ujrzałam mego męża, chociaż wtedy nie wiedziałam jeszcze, że był to właśnie on.
- Potrafisz to zrobić?
- Tylko dla innych, nie dla siebie ani Jervona. Z Mocą tak zawsze jest - nigdy nie działa bezpośrednio dla wzywającego. Mam przeczucie, że należy jednak spróbować... teraz.
- Już kiedyś to zrobiono - tylko że wtedy nie zrozumiałam tego, co zobaczyłam. Elys skinęła głową.