– Ale powiedziałeś, że trochę się dowiedziałeś – ponagliła podekscytowana Catti-brie...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- — Siadaj, chłopaku — powiedział dowódca...
- — Tego kuśnierza mogłabyś lepiej pamiętać, skoro zetknęłaś się z nim osobiście — powiedziałam z niezadowoleniem i naganą...
- — Chce pan powiedzieć, że rurę założono, kiedy nie było jeszcze krateru ani tego wąwozu? — spytałem...
- Służy też temu miejscu i ono, cośmy w pytaniu: Jeśli czarownicy czary swoje zawsze z szatanami odprawują? powiedzieli, gdzie położyła się przeszkoda trojaka,...
- Zanim ktokolwiek zdążył coś powiedzieć, w wieży nad nimi zadzwonił dzwon; brzmiał przeraźliwie głośno i nisko - jak żaden inny, które słyszała Miriamele...
- — To jest możliwe, ale raczej nieprawdopodobne — powiedział Ulath...
- „Tak, Panie — powiedziałem — lecz z całą pewnością cierpienie jest złe”...
- — Oskrzydlamy? — Powiedz mu po prostu, że uderzamy na nich od zachodu...
- — O słodki Jezu… — powiedział pobożnie rozpromieniony młodzieniec...
- W tym miejscu naley przynajmniej par sw powiedzie o sowie "zainteresowania", ktre obecnie w potocznym uyciu stao si terminem wytartym i martwym...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Morik przytaknął i pociągnął duży łyk piwa.
– Krążą plotki, że działa w swym osobistym, sekretnym porcie gdzieś na północ od Luskan, pewnie mieszczącym się w jednej z licznych zatoczek wzdłuż krańca Grzbietu Świata. To miałoby sens, bowiem ostatnio jest rzadko widywana w Luskan i nigdy nie żegluje po wodach na południu. Nie sądzę, by kiedykolwiek widziano jej okręt w Waterdeep.
Drizzt popatrzył na Catti-brie i oboje zgodzili się milcząco ze sobą. Przez jakiś czas ścigali piratów wraz z Deudermontem, głównie na południe od doków Waterdeep, i żadne z nich nigdy nie słyszało o piratce Kree.
– Jak nazywa się jej okręt? – zapytała Catti-brie.
– Krwawy Kil – odrzekł Morik. – Dobrze zasłużona nazwa. Sheila bardzo lubuje się w przeciąganiu swych ofiar pod kilem. – Wzdrygnął się widocznie i wziął następny łyk. – To wszystko, co mam – dokończył i znów popchnął torbę z monetami w stronę Drizzta.
– I więcej niż się spodziewałem – odparł drow, odsuwając ją z powrotem. Tym razem, po krótkiej pauzie i porozumiewawczym spojrzeniu, Morik wziął ją i schował.
– Jest jeszcze jedno – powiedział łotrzyk, gdy para wstała, by odejść. – Zgodnie z wszelkimi doniesieniami, ostatnio nie widywano zbyt często Sheili. Możliwe, że się ukrywa, wiedząc, że Deudermont na nią poluje.
– Przy jej reputacji i młocie Wulfgara, nie sądzisz, że spróbowałaby przejąć Duszka Morskiego! – spytała Catti-brie.
Morik roześmiał się w głos, zanim jeszcze skończyła zadawać pytanie.
– Kree nie jest głupia, a trzeba by być głupim, aby porwać się przeciwko Duszkowi Morskiemu na otwartym morzu. Duszek Morski ma tylko jeden cel, żeby tam być, a wraz ze swą załogą wykonuje to zadanie absolutnie skutecznie. Kree może mieć młot bojowy, lecz Deudermont ma Robillarda, a on jest paskudny! I Deudermont ma Wulfgara. Nie, Kree się przyczaiła i mądrze robi. To może jednak działać także na naszą korzyść.
Urwał, upewniając się, że ich uwaga zwrócona jest na niego, jak zdecydowanie było.
– Kree zna wody na pomoc stąd lepiej niż ktokolwiek – wyjaśnił Morik. – Z pewnością lepiej niż Deudermont, który spędza większość swego czasu na południu. Jeśli się ukrywa, dobry kapitan będzie miał kłopoty ze znalezieniem jej. Uważam za prawdopodobne, iż Duszka Morskiego czeka wiele podróży, zanim Krwawy Kil znajdzie się w ogóle w zasiągu jego wzroku. Drizzt i Catti-brie znów wymienili zaciekawione spojrzenia.
– Może powinniśmy pozostać w mieście, jeśli chcemy znaleźć Wulfgara? – zaproponował drow.
– Duszek Morski nie przybija już często do Luskan – wtrącił Morik. – Czarodziej okrętowy nie przepada za Gościnną Wieżą Wtajemniczonych.
– A dobre imię kapitana Deudermonta ucierpiało trochę, prawda? – spytała Catti-brie.
Twarz Morika zdradzała zaskoczenie.
– Deudermont i jego załoga są największymi łowcami piratów na Wybrzeżu Mieczy dłużej niż wskazują wspomnienia najstarszych elfów – powiedział.
– Chodzi mi o uwolnienie ciebie i Wulfgara – Catti-brie wyjaśniła z niecelowym uśmieszkiem. – Słyszeliśmy, że sędziowie nie spoglądali chętnie na jego działania na Więziennym Karnawale.
– To wszystko idioci – mruknął Morik. – Lecz owszem, reputacja Deudermonta ucierpiała tego dnia – dnia, w którym postąpił w imię sprawiedliwości, a nie polityki. Osobiście byłoby dla niego lepiej, gdyby pozwolił nas zabić, lecz...
– Na szczęście nie zrobił tego – Drizzt dokończył za niego.
– Deudermont nigdy nie lubił karnawału – stwierdziła Catti-brie.
– Więc jest prawdopodobne, że kapitan znalazł przychylniejsze schronienie dla swego okrętu – ciągnął Morik. – Waterdeep, jak zgaduję, bowiem tam jest najlepiej znany i podobno ma tam całkiem niezły dom.
Drizzt znów popatrzył na Catti-brie.
– Możemy tam być w dekadzień – zasugerował, a kobieta przytaknęła, zgadzając się.
– Miło było cię poznać, Moriku, i dziękujemy za czas, jaki nam poświęciłeś – powiedział drow. Skłonił się i odwrócił do wyjścia.
– Jesteś opisywany tak samo, jak mógłby być opisywany paladyn, mroczny elfie – stwierdził Morik, sprawiając, że oboje przyjaciół obróciło się do niego po raz ostatni. – Prawy i uczciwy we własnym przekonaniu. Czy twoja reputacja nie ucierpi na kontaktach z takimi jak Morik Łotr?
Drizzt odpowiedział uśmiechem, który w jakiś sposób zdołał jednocześnie być ciepły, wyrażający dezaprobatę z samego siebie oraz ukazujący wyraźnie śmieszność słów Morika.