Wysunąwszy delikatnie ramię spod głowy Clare, wstał z łóżka, krzywiąc się z bólu, gdyż skaleczenia i rany, które przez noc trochę przyschły, znowu się...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- W jakiej więc mierze obiektywny jest uzyskany przez nas opis świata, w szczególności - opis świata atomów? Fizyka klasyczna opierała się na przekonaniu (może...
- Istotne jest, iż te dokumenty obejmują okres wykraczający poza ramyczasowe działania obecnego Parlamentu, a tym samym poza okres sprawowania władzy przez...
- Chciałabym mękę waszej pracy pić przez rurkę, jak komar krew hipopotama - o ile to możli-we w ogóle - i przemieniać na moje idejki, takie piękne, takie motylki,...
- Ulice Mardecin wybrukowane były granitowymi płytami, wytartymi przez całe pokolenia stóp i kół wozów, wszystkie zaś budynki zbudowano albo z cegły, albo z...
- ver appetebat, cum Hannibal exhibernis movit; c) cum explicati-vum lub coincidens = gdy, skoro,przez to, ¿e (z tym¿e trybem i cza-sem, jaki jest w zdaniu...
- cz¹stki (przed zmierzeniem jej cech), która nie znajduje siê nigdziew przestrzeni i czasie? Jeœli za jeden obiekt uwa¿aæ to, co jestopisywane przez jeden wektor...
- Przez jakiś czas obserwowałem ich i może dlatego, że byli nowi, patrzenie na nich sprawiało mi przyjemność; przy nich czułem się bezpieczny...
- 2asmienia jednostki czy dominacji nad ni¹, lecz w celu ochrony praw zagro¿onych przez inne instytucje spo³eczne: Jednym z najtrudniejszych aspektów spo³ecznego...
- uśmierzyć bizony, gdy klatki przez dłuższy czas pozostaną odkryte?Tymczasem orszak zbliżył się do pierwszej klatki, przy której trzymało...
- mo unt po dejm ie pr óbê sko mun iko wan ia siê przez RPC z de mon em rpc...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Pomimo jego starań Clare i tak się obudziła.
Zerknęła na niego spod długich czarnych rzęs. W jej niebieskich oczach dostrzegł zawstydzenie, ale nie żal.
- Mogłeś spać?
- Tak, i to lepiej, niż przypuszczałem.
Rozespana, usiadła po turecku, owijając się splątanymi kocami i przyjrzała mu się z ciekawością.
- Cały czas mówisz, że chcesz mnie uwieść, a przepuszczasz taką świetną okazję. Doceniam twoje opanowanie, lecz to naprawdę jest dziwne.
Uśmiechnął się kwaśno.
- Poprosiłem, żebyś została jako moja przyjaciółka, więc trudno ci było odmówić. Gdybym to wykorzystał, popełniłbym czyn haniebny.
Roześmiała się cicho.
- Męski kodeks honorowy jest bardzo dziwny i mało logiczny.
- Niewątpliwie masz rację. - Jego wzrok powędrował ku niewielkiemu wycięciu koszuli, które odsłaniało trójkącik nagiej skóry. Ten jedyny odkryty fragment jej ciała wydał mu się zdumiewająco zmysłowy. Na szczęście miał na sobie obszerną koszulę nocną, która skrywała jego podniecenie. Próbując zająć umysł bardziej wzniosłymi sprawami, rzekł:
- Honor, podobnie jak wiara metodystów, jest bardzo indywidualną sprawą. Nie mam wyrzutów sumienia z tego powodu, że chcę cię uwieść i zepsuć twoją reputację, lecz nie mogę tego zrobić dzięki oszustwu.
- Co z ciebie za Cygan? - zadrwiła. - Myślałam, że pobratymcy twojej matki chętnie uciekali się do podstępu.
Uśmiechnął się.
- To prawda, lecz mój charakter został wypaczony przez tradycyjne angielskie wychowanie.
Przygryzła wargę, a on od razu poczuł ochotę, by zrobić to samo. Ta myśl była tak podniecająca, że ledwo dotarło do niego jej pytanie:
- Wrócimy niedługo do domu? Londyn jest cudowny, lecz mamy tyle do zrobienia w Penreith.
- Próbujesz mnie wyciągnąć z ognia walki?
- Tak - przyznała. - Nie wyobrażam sobie, żeby hrabia Michael był zadowolony z wyniku waszego wczorajszego spotkania.
- Nie, ale nie strzeli mi w plecy - uspokajającym tonem rzekł Nicholas. - A ja nie dam się już wciągnąć w żaden pojedynek.
Clare nie wyglądała na przekonaną.
- Mam nadzieję, że się nie mylisz, ale i tak chciałabym jak najszybciej wrócić do Walii. Zobaczyłam w Londynie wszystko, co mogłam.
- Myślę, że w ciągu paru dni uporam się z większością spraw - rzekł. - Kiedy je załatwię, będziemy mogli wyjechać.
- Dobrze. - Sprawiając wrażenie bardziej zadowolonej, wyskoczyła z łóżka. - Pora wracać do swojego pokoju. Jeszcze jest tak wcześnie, że żaden ze służących nie powinien się dowiedzieć, gdzie spędziłam noc.
- Obchodzi cię, co myślą?
Uśmiechnęła się ze smutkiem, zakładając aksamitny szlafrok.
- Właściwie nie, ale nie wychowałam się w arystokratycznej rodzinie, więc nie potrafię zachować tak kamiennej obojętności jak ty.
Widząc, że kładzie rękę na gałce u drzwi, poczuł się tak samo nieszczęśliwy jak w nocy, kiedy zobaczył, że Clare chce wyjść. Choć wiedział, że zachowuje się jak ostatni kretyn, powiedział:
- Chciałbym cię teraz pocałować. Odwróciła się do niego.
- Nie chcesz zachować tej przyjemności na później?
- Możesz mnie całować tyle razy, ile będziesz chciała. - W dwóch krokach pokonał dzielącą ich odległość i chwycił ją w ramiona. Wstrzymała oddech, czując przez koszulę, jak bardzo jest podniecony, jednak nie odsunęła się od niego.
Zaczął wolno całować jej usta, o których wcześniej myślał z takim pożądaniem. Rozchyliła wargi, pieszcząc ciepłym oddechem jego policzek. Kiedy ich usta się złączyły i jego język wślizgnął się w gorącą czeluść, powitała go, dotykając delikatnie koniuszkiem języka, który szybko cofnęła, bezwstydnie zapraszając do zabawy.
Całowali się bez końca, oddychając z trudem, czując, jak krew pulsuje w ich żyłach. Nicholas uświadomił sobie, że przygwoździł Clare do drzwi i że ich biodra poruszają się w jednym rytmie, tak jakby naprawdę kochali się ze sobą. Z łatwością podciągnął koszulę i szlafrok Clare, i ująwszy w dłoń jej nagi pośladek, jeszcze mocniej przycisnął ją do swojej pachwiny. - Och, Clare - powiedział chrapliwie: - Jesteś taka cudowna. Tak bardzo cię pragnę.