Urodził się na Hawajach, a jego rodzice byli Filipińczykami...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- 187moemy przyj jako zasad, e kady kraj wymieniony wrd owych affines lea na zewntrz granic tego pastwa, jako jego bok" (tatu] Kierujc si t zasad,...
- się krew we mnie rozgrzeje, zapomnę, żeś kobietą i piękną! Zaprawdę, mogę ujrzeć tylko szpiega, co tym dla mnie wstrętniejszy, że jego panem Rzymianin!...
- I nagle, jakby zmysły postradał, porwał się z siedzenia i chwyciwszy w obie ręce chudego dryblasa, co kawę roznosił i węgle do fajek, począł głową jego tłuc o...
- Popatrzył na mnie, niemal widziałem trybiki obracające się pod jego czaszką i nagle twarz mu pobielała, oko rozwarło się szeroko, a czoło zrosiły krople potu...
- klientów spośród ogółu klientów jego sklepu...
- Pomijajc bardziej szczegow analiz procesu sekularyzacji, omwiony zostanie sam pluralizm, a take proces jego nasilania si...
- 9 W książce tej termin „hitlerowski holokaust" odnosi się do wydarzeń historycznych, natomiast termin „holokaust" oznacza jego ideologiczne...
- WIANO WITEJ KINGI28Zaledwie trzynacie lat mia ksi Bolesaw, zwany pniej Wstydliwym, gdy panowie w jego imieniu rzdy sprawujcy, postanowili mu on...
- Źródła w Antibes podają, że Jordana zatłuczono na śmierć zaledwie w kilka dni po jego weselu i po tym, jak wydostał pijaną bratową ze szponów portowego opryszka...
- Król Azis milczał bardzo długo, tylko drgania nagłe biegły przez jego twarz na znak, że bije serce królewskie i że się lęka...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Matka zmarła, gdy był niemowlęciem i ojciec, skromny robotnik na plantacji, musiał wychować trzech synów. Obaj starsi bracia Rivery służyli w czasie II wojny światowej, a potem wyjechali. Wychowanie było surowe. Ojciec nauczył go, aby nigdy się nie cofał, jeżeli uważa, że ma racje. Poznał sztukę walki na pięści i wkrótce został utalentowanym bokserem wagi muszej. Jeżeli Flo postąpił niewłaściwie, ojciec prał go na kwaśne jabłko. Pewnego dnia, gdy miał zaledwie dziewięć lat, ojciec dał mu wielki nóż i oznajmił, że teraz jego kolej, aby zabić świnię. “Nie zrób jakiegoś błędu. Widziałeś jak to robię -ostrzegł go ojciec. - Zabij ją jednym uderzeniem, pierwszym. Jeżeli zrobisz to źle, stłukę cię jak nigdy. Jeżeli masz kiedykolwiek używać noża, musisz być w tym dobry”. Świnia zginęła natychmiast, a Flo Rivera nauczył się posługiwać nożem jak Davy Cockett.
Bardzo kochał i obawiał się swojego ojca. W wieku dwudziestu lat wstąpił do wojska, żeby zostać żołnierzem zawodowym. Nieustępliwość i nie przyjmowanie rozkazów od głupków wkrótce spowodowało, że trafił do aresztu. Wierzył w dyscyplinę, ale nigdy nie mówił “proszę”. Byli wredni podoficerowie, którzy chcieli go złamać, ale im się to nie udało. Szanował jedynie skuteczność i dyscyplinę. “Jeżeli starszy szeregowy karze mi skoczyć, skoczę. Jeżeli kapral rozkaże mi wykonać: padnij i umrzyj -zrobię to”. Każdy mógł przepowiedzieć, że Rivera może zostać jednym z tych legendarnych sierżantów, których przeznaczeniem było poprowadzić ludzi z honorem do walki. Ale jak na razie upór wystawił jego karierę na poważną próbę. W czasie służby w Niemczech, pułkownik dowiedział się o jego talencie bokserskim i poprosił go, by walczył jako przedstawiciel jednostki. Rivera właśnie obiecał narzeczonej, że zerwie z boksem, więc podziękował za zaszczyt. Pułkownik łagodnie zwrócił uwagę, że nie jest to zaproszenie, lecz rozkaz. Rivera nie powiedział “proszę”. Zasalutował i wyszedł z gabinetu. Pułkownik załatwił, by dawano mu najgorsze prace, jakie można było znaleźć w bazie, a także całą serię nocnych służb wartowniczych. Rivera w dalszym ciągu o nic nie prosił, i jego wojskowa kariera wisiała już na włosku, gdy sprytny sierżant sztabowy wziął go na stronę i poradził mu kompromis. “Nie boksuj się, zostań trenerem drużyny” - powiedział. Rivera zgodził się i wojna z dowódcą dobiegła końca.
Był znakomitym kandydatem do działań w tunelach -drobny, muskularny, bardzo silny i nieustraszony. Szkolenie w czasie pracy nie sprawiało mu żadnych kłopotów, ale przekształcenie drużyny w szczury tunelowe, owszem. Niektórzy, jak wielki, powolny, czarnoskóry Jackson nie nadawali się - z racji swojej budowy. Inni mieli taką samą ochotę na włażenie do dziur, jak na poderżnięcie sobie gardła tępą brzytwą. W przeciwieństwie do Ellisa, Rivera nie mógł wybrać sobie ludzi. Najpierw doszedł do porozumienia z dowódcą plutonu, kapitanem Gavinem, sympatycznym młodym oficerem, który całą tę brudną robotę pozostawił Riverze, pozwalając mu postępować z ludźmi tak, jak uzna za słuszne. Podoficerowie, tacy jak Rivera, byli równie rzadkim zjawiskiem, jak róże na pustyni i jeżeli zaczynali działać, lepiej było zostawić ich w spokoju. Rivera uzyskał pełnię władzy.
Zebrał drużynę w bazie Cu Chi i poinformował ich, iż jest zaszczycony i dumny z tego, że pragną zostać szczurami tunelowymi. Najpierw zapadła krótka cisza - nikt nie wiedział, o czym Rivera mówi. A potem zaczęły się podnosić ręce. Drużyna wiedziała wszystko o tunelach. Nie raz znajdowali się pod ogniem Viet Congu, gdy partyzanci wyskakiwali z tunelu nawet w obszarze samej bazy. Byli “Wilczurami”, a nie foksterierami. Rivera dał im jeszcze jedną szansę przemyślenia decyzji. Obiecał, że w czasie każdej operacji za każdym razem sam będzie schodził na dół. Nie mają się czego bać - będzie razem z nimi. Zapadła szydercza cisza. Nie mógł ich prosić, ani też dalej powoływać się na swój stopień. Poczekał na pierwszą odmowę, a kiedy padła, po prostu wyzwał żołnierza do walki. Był to niemoralny i nielegalny postępek. Zaproponował dygoczącemu szeregowcowi wybór: nóż albo pistolet z jednym nabojem. Nie walczyło się z Riverą na noże, chyba, że chciało się następnego dnia być wysłanym do kraju w worku na zwłoki. Pojedynek na pistolety był równie mało atrakcyjny.
Używał tego sposobu kilkakrotnie, za każdym razem, gdy czuł, że dyscyplina w plutonie się rozsypuje. Nie była to sprawa osobistej dumy lub zachowania twarzy - był na to zbyt dobrym żołnierzem, ale nie udałoby mu się skłonić grupy piechurów do działań w tunelach bez zastosowania metody kija i marchewki. A Rivera wiedział wszystko o tym, jak używać kija. Nikt nigdy nie przyjął wyzwania sierżanta. I co ważniejsze, nikt nigdy nie zameldował, że takie wyzwanie zostało rzucone. Gdyby sprawa się wydała, Rivera oczywiście stanąłby przed sądem wojennym.
Powoli, w bólach i z kłopotami, zaczęła powstawać drużyna szczurów Rivery. “Chicago” był mniejszy nawet od niego i zazwyczaj szedł w szpicy. Szkolenie w czasie pracy ukształtowało pewne oczywiste zasady. Nikt, nigdy nie szedł sam. Wkrótce przyjęto standardowe wyposażenie szczurów. Bez przerwy trwało szkolenie w wykrywaniu pułapek.