Szarpa?a j? jak szalona, ods?aniaj?c cal po calu wszystkie ciemne zakamarki, pr?buj?c znale?? co? uzasadniaj?cego jej podejrzenie...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Bóg to radość, Bóg to szczęśliwość, Bóg to zdrowie, Bóg to swoboda, Bóg to przyjemność, Bóg to wygoda i wszystko, co najlepsze...
- Elfowie zrobili wiele pierścieni, lecz Sauron potajemnie zrobił Pierścień Jedyny, który miał wszystkimi innymi rządzić...
- Ulice Mardecin wybrukowane były granitowymi płytami, wytartymi przez całe pokolenia stóp i kół wozów, wszystkie zaś budynki zbudowano albo z cegły, albo z...
- włącznie, wszystko w tym stylu, który fachowcy nazywają stylem winietowym – sposób malo- wania przypominał wielce Sully'ego – w ulubionych...
- Od strony ulicy prawie wszystkie bary oraz mniejsze sklepy zamiast ścian miały różnego rodzaju żaluzje, które usuwano całkowicie lub rolowano na czas otwarcia...
- Wszystko zaczyna się bardzo prosto, bo system liczbowy Majów jest całkiem prosty: jedynkę oznaczali kropką, dwójkę dwiema kropkami- i tak dalej...
- Wszystkie typy pracy wymagają od człowieka umiejętności współpracy z innymi, organizowania własnej pracy, radzenia sobie ze stresem, nawiązywania kontaktu,...
- Kramy po obu stronach ulic by³y zbudowane wszystkie wed³ug wzoru i nieomal tej samej wielkoœci, a przed ka¿dym sklepem rozpiêty by³ parasol z p³ótna ¿aglowego,...
- „Jakie to miłe, że wszystko, na co tylko mamy ochotę, możemy zanieczyścić pewnymi substancjami, takimi jak: tlen, ozon, azot, argon albo parą czy jakąś biotą...
- Grobstein Ruth, Wszystko o raku piersi FAKTY, KTÓRE POWINNAÂ ZNAå, I PYTANIA, KTÓRE MO˚ESZ ZADAå 37 • Skoro us∏ysza∏aÊ takà diagnoz´,...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Kiedy ju? nie mia?a czego zdziera?, a baga?nik zosta? obdarty do go?ego metalu, stan??a, gapi?c si? na jego wn?trze, nie mog?c si? pogodzi? z ponur? prawd?, ?e zosta?a wyko?owana. To by? podst?p! Sztuczka, kt?ra mia?a nas zmyli?. Ale kto to zrobi??
Odpowied? przysz?a niemal natychmiast.
We wszystkich radiostacjach przekazano now? wiadomo??.
– Dziesi??-pi??-cztery, dziesi??-pi??-cztery, cmentarz Fairfield. Do wszystkich woz?w: dziesi??-pi??-cztery, cmentarz Fairfield. Spojrzeli po sobie z Frostem, zaszokowani wiadomo?ci?. Dziesi??-pi??-cztery. Morderstwo.
– Zosta? przy taks?wkarzu! – krzykn??a do Frosta i p?dem pobieg?a do swojego wozu.
Spo?r?d st?oczonych samochod?w policyjnych jej by? naj?atwiejszy do wymanewrowania.
Wsiadaj?c do wozu i przekr?caj?c kluczyk, przeklina?a g?o?no w?asn? g?upot?.
– Hej! Hej! – krzykn?? Korsak.
Bieg? ko?o jej samochodu, wal?c pi??ci? w dach. Zatrzyma?a si? tylko na tyle, ?eby zd??y? wsi???. Potem nacisn??a peda? do dechy, rzucaj?c Korsaka na oparcie siedzenia.
– Co jest, do cholery, chcia?a? mnie tu zostawi??! – wrzasn??.
– Zapnij pas.
– Nie jestem tu do twojego towarzystwa.
– Zapnij pas!
Wyci?gn?? pas i zapi?? klamr?.
Ponad krzy?uj?cymi si? rozmowami w radiu s?ysza?a jego ci??ki oddech, pe?en ?luzowatych odg?os?w.
– Czujka Jeden, odpowiadam na dziesi??-pi??-cztery – powiedzia?a do dyspozytora.
– Twoje dziesi??-dziesi???
– Enneking Parkway.
W?a?nie min??am skrzy?owanie z Turtle Pond. ETA za mniej ni? minut?.
– B?dziesz pierwsza na miejscu.
– Jaka sytuacja?
– Nie mam wi?cej informacji. Przypuszczalnie dziesi??-pi??-osiem. Uzbrojony i prawdopodobnie niebezpieczny.
Rizzoli naciska?a peda?.
Droga do cmentarza Fairfield pojawi?a si? tak szybko, ?e omal jej nie przeoczy?a. Zapiszcza?y opony, samoch?d zarzuci? na zakr?cie, ale uda?o si? jej zapanowa? nad kierownic?.
– Zwolnij! – wysapa? Korsak, gdy omal nie wpadli na kamienny kraw??nik drogi.
?elazne wrota cmentarza by?y otwarte, wi?c pojecha?a w g??b. Cmentarz nie by? o?wietlony. Stercz?ce w?r?d przystrzy?onych trawnik?w p?yty grobowe wygl?da?y w ?wietle reflektor?w jak bia?e z?by. O sto jard?w od bramy sta? samoch?d prywatnej stra?y bezpiecze?stwa. Drzwi od strony kierowcy by?y otwarte, w kabinie pali?o si? ?wiat?o.
Rizzoli zahamowa?a.
Wysiadaj?c z samochodu, wyj??a pistolet. Gest by? tak odruchowy, ?e nawet go sobie nie u?wiadomi?a. Dozna?a mn?stwa wra?e?: poczu?a zapach ?wie?o skoszonej trawy i wilgotnej ziemi, us?ysza?a g?o?ne bicie serca we w?asnej piersi. W dodatku opanowa? j? l?k.
Wyt??aj?c wzrok w ciemno?ciach, czu?a lodowate uk?ucia strachu, gdy? zdawa?a sobie spraw?, ?e je?li taks?wka by?a podst?pem, to prawdopodobnie wpad?a w pu?apk?. Zesztywnia?a, ujrzawszy ciemn? plam? u podn??a obelisku. Promie? latarki zatrzyma? si? na skulonym ciele stra?nika. Biegn?c ku niemu, poczu?a, zapach krwi.
Rozpoznawa?a go nieomylnie po?r?d wszystkich innych zapach?w, i kiedy ukl?k?a na trawie, zbroczonej jeszcze ciep?? krwi?, w jej g?owie rozbrzmia?y dzwonki ostrzegawcze. Korsak stan?? ko?o niej, o?wietlaj?c swoj? latark? to samo miejsce. S?ysza?a jego sapi?cy oddech i wieprzowate chrz?kni?cia, kt?re wydawa? przy ka?dym wysi?ku.
Stra?nik le?a? twarz? do ziemi.
Odwr?ci?a go na plecy.
– Jezu! – krzykn?? Korsak.
Rzuci? si? wstecz tak gwa?townie, ?e snop ?wiat?a latarki ?mign?? ku niebu. ?wiat?o latarki Rizzoli dr?a?o, gdy patrzy?a na niemal odci?t? g?ow?. Na przeci?ciu na szyi biela?y gruze?ki chrz?stek. Reszta cia?a by?a nietkni?ta, ale ledwie trzyma?a si? g?owy. Zobaczy?a w dali zbli?aj?cy si? kalejdoskop niebieskich ?wiate?.
Podnios?a si? z ziemi, przesi?kni?te krwi? spodnie przyklei?y jej si? do kolan. Odwr?ci?a si? w stron? cmentarza, nie chc?c, ?eby j? o?lepi?y reflektory nadje?d?aj?cych woz?w. W pewnym momencie, gdy wi?zka ?wiat?a jednego z zakr?caj?cych samochod?w omiot?a otoczenie, jej oko zarejestrowa?o migawkowy obraz postaci poruszaj?cej si? mi?dzy nagrobkami.
Trwa?o to u?amek sekundy.
W nast?pnym b?ysku ?wiat?a postaci ju? nie by?o, rozp?yn??a si? w morzu marmuru i granitu.
– Korsak – powiedzia?a.
– Cz?owiek... o drugiej godzinie w nocy.
– Nic nie widz?.
Wpatrzy?a si? w to miejsce.