supernowej, a świadomość popędziła w przestrzeń razem ze strumieniem Mocy...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- czstki (przed zmierzeniem jej cech), ktra nie znajduje si nigdziew przestrzeni i czasie? Jeli za jeden obiekt uwaa to, co jestopisywane przez jeden wektor...
- — Dokąd tym razem?— Fort Bragg...
- da siy sprawiedliwoci, usprawiedliwiono si,iby sprawiedliwe i silne byy razem i aby bypokj, ktry jest najwyszym dobrem...
- Melanię to wszystko razem więcej śmieszyło, niż irytowało, Felicja była wściekła, miała własne poglądy na nakrycie stołu i nie przywykła, żeby nią ktoś...
- — To niemożliwe, panie — przestraszył się Rizzett...
- John chodził po nierównym stożku przez ponad godzinę, co chwila przestawiając dwuobiektywowe soczewki w szybce hełmu na coraz dłuższe okresy, aby spenetrować...
- dzwonnica, a w rękach taką siłę, że błędnego rycerza w zbroi razem z koniem podniesie, to ma być najsłodsza księżniczka Dulcynea z Toboso? Nie powiem,...
- Patrzyła uważnie na mnicha, lecz tym razem na jego twarzy widziała tylko szczery wyraz troski...
- woźniak, geodezja inżynierska, przestrzenne wciecie w przód Politechnika Wrocławska Rok akademicki Wydział Geoinżynierii 2011/2012...
- Jadak powiedział, że chciałby się widzieć z Zenn Bien, po czym usiedli razem z Poste'em, żeby zaczekać...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Odnalazł je. Dotarł do nich swym umysłem. Były ogromne i stanowiły większą Poczuł, jak niewidzialna fala uderza w siedemnastkę gwiezdnych niszczycieli i miota masę, niż przypuszczał.
nimi, jak tornado kawałkami drewna. Fala zmiotła całą flotę, odrzucając ją daleko poza Użył Mocy, napierając na skupisko okrętów wojennych... ale okazało się, że nie granice systemu Yavina, Komputery statków spłonęły, silniki zostały zmiażdżone - a dają się poruszyć. Były zbyt duże. Moc obejmowała je, jednak nie mógł zrobić tego, co niszczyciele leciały dalej, popychane potężną falą Mocy.
chciał.
Flota gwiezdnych niszczycieli pod dowództwem Pellaeona po prostu zniknęła.
Sięgnął po jeszcze więcej energii innych Jedi. Czuł wyraźnie upór i kontrolowany Dorsk Osiemdziesiąty Pierwszy także mknął razem ze strumieniem Mocy - do gniew Kypa Durrona, czystą energię walecznej Kirany Ti, głęboką wiedzę Tionny, miejsca ostatecznego, nie znanego przeznaczenia.
245
Kevin J. Anderson
Miecz Ciemności
246
Moc opuściła Kypa tak, jakby ktoś przeciął linę, która go z nią łączyła. Wszyscy młodzi Jedi opadli na kolana, wyczerpani. Kiedy Kyp odzyskał wzrok, mrużąc powieki, R O Z D Z I A Ł
dostrzegł Dorska Osiemdziesiątego Pierwszego - czy to, co z niego pozostało - który wciąż stał chwiejnie pośrodku tarasu obserwacyjnego.
Chociaż nogi uginały się pod nim, Kyp podszedł, by chwycić przyjaciela. Dorsk Osiemdziesiąty Pierwszy zatoczył się i osunął na niego. Obaj upadli na rozgrzane 47
słonecznym światłem kamienne płyty.
- Dorsku Osiemdziesiąty Pierwszy... - przemówił do niego Kyp, widząc z przerażeniem, że skóra klona odpada, spalona. Po żółtych oczach Dorska Osiemdziesiątego Pierwszego pozostały jedynie dymiące oczodoły. Jego ciało parowało.
Niewyraźne słowa wydobyły się z jego otwartych, poczerniałych ust.
- Nie ma ich, przyjacielu - powiedział.
„Niewidzialny Młot” admirał Daali przybył w drugiej fali ataku na fortecę Jedi.
- Czekaj! - rzucił Kyp.- Trzymaj się, znajdziemy lekarza. Ściągniemy tu znów Statek zawisł niczym olbrzymi klin długości ośmiu kilometrów, rysując się jak ostrze Cilghal...
noża na bladopomarańczowym tle kuli Yavina.
Ale Dorsk Osiemdziesiąty Pierwszy spoczywał juz martwy w jego ramionach.
Oddziały czekały w pełnej gotowości, systemy broni nastawiono na maksymalną moc. Daala stała na mostku, spoglądając ponad rozległą metalową powierzchnią, formującą górną część kadłuba „Niewidzialnego Młota”.
Daala spodziewała się, że gdy dotrze do systemu, Pellaeon będzie już kończył
swój atak, tak by mogłaby rozkoszować się widokiem śmierci ostatnich Jedi. Ale gdy
„Niewidzialny Młot” przecinał przestworza, entuzjazm Daali powoli zamieniał się w zdumienie. Nie dostrzegała żadnych śladów obecności floty Pellaeona na orbicie wokół
Yavina Cztery.
Imperialnych gwiezdnych niszczycieli po prostu tu nie było. Przestrzeń wokół
zielonego, pokrytego dżunglami księżyca była pusta.
- Gdzie on jest? - niepokoiła się. - Włączyć komunikator. Znaleźć Pellaeona.
- Przeszukuję rejon, pani admirał - oświadczyła kobieta dowodząca grupą żołnierzy tkwiących przy skanerach. - Żadnych oznak obecności gwiezdnych niszczycieli w systemie Yavina.
Daala wpatrywała się w zielony księżyc, pełna trwogi. Nie mogła wydobyć z siebie głosu.
- On był tutaj, pani admirał - odezwał się oficer taktyk. - Satelity sieci przechwytującej są na swoim miejscu. Rycerze Jedi nie wysłali stąd żadnych sygnałów, o ile się orientuję, poza tym wykrywamy pewną aktywność na powierzchni księżyca. W
dżungli są ślady strzałów z ciężkiej broni. Naziemne oddziały szturmowe zostały wysłane do akcji - ale gwiezdnych niszczycieli już tu nie ma.
Daala namyślała się chwilę z nachmurzoną twarzą.
- Coś tu jest niejasne. - Odwróciła się do zwierzchniczki grupy przeszukującej. -
Przeczesujcie większy obszar - poleciła. - Sprawdźcie cały system planetarny, nie tylko ten rejon. Czy Pellaeon się wycofał? Przecież wiedział, że jestem w drodze.
Zwierzchniczka grupy przeszukującej sprawdziła wszystko raz i drugi, dokładnie odczytując wyniki, i potrząsnęła głową. Spojrzała na Daalę.
247
Kevin J. Anderson
Miecz Ciemności
248
- Ani śladu, pani admirał. Przeszukałam cały obszar, aż po ostatnią planetę, i nie znalazłam żadnych jednostek. Ani żadnych wraków jednostek. Wiceadmirał Pellaeon był tutaj, w pobliżu Yavina Cztery - ale teraz przepadł.
R O Z D Z I A Ł
Daala poczuła chłód potu, który zraszał jej czoło. Spojrzała ponownie na zielony księżyc w dole i pomyślała o młodych czarownikach, władających Mocą, której ona pojąć nie mogła. Powinni stanowić taki łatwy cel... Daala wiedziała, przeciw komu skierować swój gniew.
48
Przez większą część życia Daalę przepełniały gorycz i złość, ledwie kontrolowana wściekłość, która przeżarłaby ją od środka, gdyby nie znalazła sposobu wyrzucenia jej z siebie.
Dawno temu była młoda, łagodna i zakochana - zanim wstąpiła do akademii na Caridzie i zanim spotkała Tarkina (którego bardziej podziwiała, niż kochała). Teraz czuła jedynie gniew.
Szczęśliwie dla Imperium, jej sposoby na pozbywanie się wewnętrznego napięcia Jak opancerzone drapieżne ptaki, gwiezdne niszczyciele klasy Victory napadały często prowadziły do wyrządzania przez nią poważnych szkód przeciwnikom. Daala na cele, zostawiając za sobą ogień i zniszczenie.
czuła się dobrze, mając wroga, którego należało unicestwić - a teraz zdecydowała, że Pułkownik Cronus usiadł głębiej w swoim niewygodnym fotelu dowódcy
tym wrogiem muszą być rycerze Jedi na Yavinie Cztery. To oni zniweczyli prosty plan, jednostki 13 X i rzucił okiem na listę celów ułożoną przez admirał Daalę. Złączył
który miał prowadzić do błyskawicznego, totalnego zwycięstwa.
dłonie i napiął mięśnie ramion. Przepełniała go siła i duma. Jego umysł opanowały Hangary z lądowiskami „Niewidzialnego Młota” mieściły we wnętrzach tysiące wizje kolejnych sukcesów - ale nie pozwolił sobie na to, by zawładnęła nim beztroska myśliwców i bombowców typu TIE, w pełni wyposażonych i gotowych do akcji, ale satysfakcja, w ten sposób bowiem mógłby stać się mniej czujny. Nie mógł sobie Daala zdecydowała nie posyłać ich. Pellaeon prawdopodobnie obrał taką taktykę, a jeśli pozwolić na to zwłaszcza po tym, czego już dokonał.
rycerze Jedi posiadali jakąś tajemniczą obronę przeciw pojedynczym jednostkom, Usiadł jeszcze głębiej i przypiął pasy, przygotowując się do następnej bitwy.