Patrzyła uważnie na mnicha, lecz tym razem na jego twarzy widziała tylko szczery wyraz troski...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Jeśli rodzice nie dadzą dziecku doświadczyć miłości, jeśli nie ujawnią swoim zachowaniem, że samo jego istnienie jest dla nich radością, dziecko odwróci od...
- Czy to ojczyzna moze byc kiedyniekiedy, byc i nie byc na przemian? Ojczyzna moze byc tylko kraj stanowiacy nieprzerwalnie teren historyczny narodu, i to teren centralny...
- Najczęściej wolno ci tylko kopiować pliki z serwera, ale często możesz także kopiować własne pliki na serwer do specjalnie w tym celu utworzonego katalogu...
- 187mo¿emy przyj¹æ jako zasadê, ¿e ka¿dy kraj wymieniony wœród owych affines le¿a³ na zewn¹trz granic tego pañstwa, jako jego „bok" (tatuœ] Kieruj¹c siê t¹ zasad¹,...
- – Nie masz powodu, by kochać którekolwiek ze swych rodziców, Gwydionie – powiedziaÅ‚a Morgiana i jej dÅ‚oÅ„ zacisnęła siÄ™ na jego rÄ™ce, ale zadziwiÅ‚...
- I nagle, jakby zmysły postradał, porwał się z siedzenia i chwyciwszy w obie ręce chudego dryblasa, co kawę roznosił i węgle do fajek, począł głową jego tłuc o...
- – Kiedy tylko dotrzemy tam, gdzie majÄ… w miarÄ™ rozwiniÄ™ty przemysÅ‚ – dodaÅ‚ po chwili – bÄ™dziemy musieli sprawić sobie trochÄ™ odtylcowych...
- Już dawniej kilka razy udało mi się wślizgnąć między Żydów pracujących we dnie poza gettem; kontrola nie była ścisła, chyba tylko wariat pchałby...
- klientów spośród ogółu klientów jego sklepu...
- Pomijaj¹c bardziej szczegó³ow¹ analizê procesu sekularyzacji, omówiony zostanie sam pluralizm, a tak¿e proces jego nasilania siê...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Binabiku? - zwróciła się do trolla.
- Myślę, że on ma rację. - On także czuł mrowienie. - Zostaniemy ściśnięci.
- Cadrachu, otworzyłeś drzwi karlaków, więc otwórz i te.
- To jest prosty zamek, pani, nie ma na nim żadnego zaklęcia.
- Przecież byłeś też złodziejem!
Mnich zadrżał. Resztki włosów na głowie podniosły mu się. Miriamele także poczuła wzmożone mrowienie.
- To na nic, nie mam żadnych narzędzi. Ale może to nie ma znaczenia. Myślę, że śmierć będzie szybka.
Binabik syknął rozdrażniony:
- Nie chcę żadnej śmierci, szybkiej czy wolnej, jeśli można jej uniknąć. - Popatrzył na drzwi, potem położył swoją torbę na ziemi i zaczął w niej czegoś szukać.
Miriamele przyglądała się bezradnie. Uczucie nacisku stawało się coraz bardziej wyraźne. W nadziei znalezienia innej drogi do wieży, zawróciła korytarzem, lecz po kilkunastu krokach stwierdziła, że powietrze jest coraz gęstsze i coraz trudniej nim oddychać. W uszach rozległo się dziwne buczenie, a skóra na jej ciele płonęła. Nie chcąc poddać się tak łatwo, przeszła jeszcze kilka kroków; każdy następny wydawał się trudniejszy od poprzedniego, jakby wchodziła w coraz głębsze błoto.
- Wracaj! - zawołał Cadrach. - Nic ci to nie pomoże! Odwróciła się z trudem i powróciła do drzwi.
- Miałeś rację, nie ma powrotu. Ale ta bariera porusza się bardzo wolno!
Mnich drapał się po ramionach.
- Potrzeba trochę czasu, żeby takie rzeczy zaczęły działać, a duchowny zużył na nią dużo mocy. Najwyraźniej nie chce, by cokolwiek weszło lub wyszło z wieży.
Binabik odnalazł w swojej torbie małą, skórzaną sakiewkę i teraz zaglądał do niej.
- Skąd wiesz, że to Pryrates? - spytała Miriamele. - Może to... ten drugi.
Cadrach potrząsnął żałośnie głową, lecz najwyraźniej powstrzymywał w sobie wzbierającą złość.
- Ja znam dzieła czerwonego duchownego. Bogowie! Nigdy nie zapomnę jego obrzydliwej obecności w mojej głowie, myślach...
- Miriamele, Cadrach - powiedział troll. - Podsadźcie mnie.
Pochylili się i podnieśli go z podłogi, przysuwając do boku drzwi, tak jak im kazał. Powietrze wokół nich stawało się coraz bardziej napięte, dlatego musieli zdobyć się na olbrzymi wysiłek, by unieść trolla. Binabik wspiął się i stanął na ich ramionach.
- Trudno... trudno oddychać - szepnęła Miriamele. Wciąż słyszała buczenie. Cadrach otworzył szeroko usta, oddychając ciężko.
- Nic nie mówcie. - Binabik wyciągnął ramię i nasypał czegoś do górnego zawiasu drzwi.
Teraz już uszy Miriamele rozsadzało głośne dudnienie; miała wrażenie, że znalazła się w uścisku ogromnej pięści. W cieniu przed nią zawirowały iskry.
- Odwróćcie twarze - powiedział Binabik, po czym uderzył czymś w zawias.
Płachta ognia oślepiła Miriamele. Zaciskająca się pięść zamieniła się w otwartą dłoń olbrzyma, który jednym uderzeniem odrzucił ją od drzwi. Pomimo ogromnej siły, tylko nieznacznie została odrzucona do tyłu, zatrzymując się na niewidocznej barierze. Binabik spadł z jej ramion na ziemię między nią i Cadrachem.
Kiedy odzyskała wzrok, zobaczyła, że drzwi leżą przechylone w wejściu, zasłonięte częściowo tumanem dymu.
- Idziemy! - powiedziała i pociągnęła trolla za ramię. Binabik chwycił swoją torbę i wcisnęli się w otwór przejścia. Przez moment Miriamele zaklinowała się - jej torba utknęła w ciasnej szczelinie, a łuk zaczepił o zawias, lecz szybko się uwolniła. Napięcie w powietrzu zniknęło, gdy tylko znaleźli się w obszernym przedpokoju Wieży Zielonego Anioła.
- Mieliśmy szczęście, że zawiasy były od zewnątrz - wysapał Binabik, machając dłonią.
Miriamele zatrzymała się i spojrzała przed siebie. Poprzez rozstępujący się dym ujrzała czerwony błysk na schodach wieży. Chwilę później dym rozstąpił się na tyle, by zobaczyła wyraźnie lśniącą czaszkę Pryratesa. U jego stóp leżały rozrzucone ciała, a przed nim, na środku pokoju stał Camaris. Starzec patrzył na duchownego wzrokiem tak pełnym boleści i bezradności, że Miriamele pomyślała, iż zaraz pęknie jej serce.
Szczerząc zęby w uśmiechu Pryrates odwrócił się od rycerza i schodząc o stopień niżej, przeniósł wzrok na wejście, w którym stała. Wydawało się, że wyważenie drzwi nie zaskoczyło go bardziej niż opadający liść. Nie namyślając się, Miriamele uniosła łuk, naciągnęła cięciwę i wystrzeliła. Celowała w najszerszą część ciała duchownego, lecz strzała poleciała wysoko w górę. Ze zdumieniem zobaczyła, że Pryrates zachwiał się do tyłu. Ujrzawszy strzałę w jego gardle, była zbyt zaskoczona, by poczuć radość. Duchowny upadł i potoczył się w dół, aż na podłogę przedpokoju.
- Na Kamienie Czukku! - zawołał troll. - Wykończyłaś go.
- Wuju Josuo! - krzyknęła. - Gdzie jesteś? Camaris! To podstęp! Oni chcieli, żebyśmy przynieśli miecze!
Zabiłam go! - Myśl ta wyrastała w niej powoli. - Zabiłam potwora!
- Miecz nie może pójść dalej! - zawołał Binabik.