Shingo poczuł ciepło płynące aż do powiek, a świat za oknem nagle wydał mu się jaśniejszy...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- I nagle, jakby zmysły postradał, porwał się z siedzenia i chwyciwszy w obie ręce chudego dryblasa, co kawę roznosił i węgle do fajek, począł głową jego tłuc o...
- Popatrzył na mnie, niemal widziałem trybiki obracające się pod jego czaszką i nagle twarz mu pobielała, oko rozwarło się szeroko, a czoło zrosiły krople potu...
- Nasza skóra była ciepła, mózg pracował, serce tłoczyło krew w żyły, byliśmy tacy jak dawniej, jak jeszcze wczoraj, nie utraciliśmy nagle ramienia, nie...
- — Czy Weyr zbadał w końcu te pędraki? — spytał P’tero, nagle przypominając sobie cel ekspedycji...
- Król Azis milczał bardzo długo, tylko drgania nagłe biegły przez jego twarz na znak, że bije serce królewskie i że się lęka...
- szyki w uniesieniu zwycistwa, Thrasybulos nagle ruszy do natarcia,a rozgromiwszy skrzydo Mindarosa zawrci swe okrty w gb cieninyi rozbi bezadnie...
- Wilson Argrow został nagle przeniesiony do pośredniaka w Milwaukee, gdzie spędził jedną noc, by nazajutrz rano wyjść na wolność...
- Inna autorka ma poczucie rozpoczynającej się starości, co zresztą staje się źródłem interesujących przemyśleń: „Uzmysłowiwszy sobie swój wiek, nagle...
- Lecz nagle przy krypcie zapalono kilka smolnych pochodni, które ułożono w mały stos...
- I pewnie powiedziałby coś takiego, ale nagle z jakiejś piwnicy wyskoczyło trzech ludzi i rzuciło się na nich...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
XVIJesienna ryba
1.
W październikowy poranek Shingo aż się zasapał usiłując zawiązać krawat, tak mu się wszystko poplątało.
Uff!..
- No, co do licha?! - Przerwał z zakłopotaną miną. - Zaraz, zaraz!
Już raz rozwiązał wszystko i spróbował od nowa, ale znów nie wychodziło.
Wyciągnął więc oba końce krawata i trzymając je tak przed sobą na wysokości piersi, pochylił głowę i wpatrywał się w nie uważnie.
- Ojcze! Co ojciec robi?
Kikuko stała za jego plecami, gotowa podać mu okrycie. Obeszła go i stanęła doń twarzą.
- Krawata nie mogę zawiązać! Zapomniałem, jak się wiąże, czy co? Śmieszne!
Powoli i niezgrabnie nawinął koniec krawata na palec i usiłował przeciągnąć go przez pętlę, ale wyszedł mu z tego dziwaczny supeł. Jego zachowanie można by było określić jako „śmieszne”, gdyby nie wyraz lęku i rozpaczy w oczach, które tak pociemniały, że Kikuko aż się przeraziła.
- Ojcze! - krzyknęła
- Co mam robić, mój Boże!
Shingo zaniechał wszelkich prób, jakby nie stało mu już sił, żeby wytężyć umysł i przypomnieć sobie, jak się wiąże krawat
Kikuko nie mogła tego nie zauważyć. Przerzuciła więc jego okrycie przez ramię i podeszła bliżej.
- Jak mogę ojcu pomóc?
Palce Kikuko błądzące po krawacie w starych oczach Shingo wyglądały jak za mgłą.
- Tego właśnie zapomniałem.
- Przecież codziennie ojciec robi to samo!
- Ano właśnie.
Czy to możliwe, żeby krawat, który wiązał dzień w dzień przez czterdzieści lat przepracowanych w biurze, tego ranka niespodziewanie nie dał się zawiązać? Przecież ręce powinny poruszać się same, a on nie potrzebuje zastanawiać się nad sposobem wiązania! Nawet nie powinien mówić „wiążę krawat”, bo wiąże się sam.
Było w tym coś tajemniczego, jakby zupełnie nieoczekiwanie Shingo zatracił się, doszedł do kresu.
- Ja też codziennie to widzę, a jednak... - Kikuko z powagą w oczach to zwijała krawat, to znów go rozprostowywała.
Wreszcie postanowił dać sobie z tym spokój. Poczuł się jak małe dziecko, które pocieszają w chwili smutku.
Zapach bijący od włosów Kikuko przypłynął mu do nozdrzy. Dziewczyna poddała się z westchnieniem. Czoło jej poczerwieniało.
- Nie potrafię!
- Nigdy nie wiązałaś krawata Shuichiemu?
- Nigdy.
- A rozwiązywałaś tylko wtedy, gdy wrócił pijany, co?
Kikuko odsunęła się nieco. Wyprostowana, utkwiła oczy w krawacie, który zwisał jej z ręki.
- Matka pewnie potrafiłaby. - Odetchnęła. - Mamo! Mamo! - zawołała głośno. - Ojciec mówi, że nie może zawiązać krawata. Czy może mama przyjść tu na chwileczkę?
- Cóż tam znowu?
Yasuko weszła z miną, która mówiła: „Co za bzdura!”
- Nie możesz zawiązać sam?
- Ojciec twierdzi, że zapomniał, jak to się robi.
- Jakiś dziwaczny przypadek. Wszystko zapomniałem! Śmieszne!
- Rzeczywiście, zabawne.
Kikuko odsunęła się na bok, a przed Shingo stanęła Yasuko.
- Ha, ja też dobrze nie potrafię. Zapomniałam albo co? - mówiąc to uniosła lekko podbródek męża ręką, w której trzymała krawat.
Shingo przymknął oczy. Na pewno Yasuko jakoś sobie poradzi.
Z pochyloną głową, czując ucisk w tylnej jej części, na chwilę stracił świadomość. Pod powiekami przeleciała mu chmura złocistego śnieżnego pyłu. Lawina śniegu oświetlona zachodzącym słońcem. I słyszał jeszcze jakiś huk. Obudzony chyba nagłym przypływem krwi do mózgu, otworzył oczy ze zdziwieniem.
Kikuko stała z zapartym oddechem, z oczami utkwionymi w rękach teściowej.
Byłażby to wizja śnieżnej lawiny, którą widział dawno temu, w górach, w swej rodzinnej okolicy? - Może być tak?
Yasuko zakończyła wiązanie krawata. Teraz tylko wygładzała jego fałdy.
Shingo również spróbował dotknąć go ręką i dłoń jego spotkała się z palcami Yasuko.
- Ach!
Przypomniał mu się dzień, kiedy po skończeniu uniwersytetu po raz pierwszy wkładał garnitur, w którym miał chodzić do pracy. Wówczas krawat wiązała mu piękna siostra Yasuko.
Obrócił się bokiem w stronę zwierciadła w drzwiach szafy, unikając wzroku żony i synowej. - Wygląda na to, że dobrze. Bogowie, czyżbym się aż tak zestarzał? Żeby ni stąd ni zowąd nie móc zawiązać krawata! Coś okropnego!
Patrząc na krawat zawiązany ręką żony usiłował sobie przypomnieć, czy to ona wiązała mu krawaty zaraz po ślubie? Ale za nic mu to nie wychodziło. Ciekawe, czy po śmierci siostry, kiedy pojechała zająć się jej domem, świadczyła takie usługi swemu przystojnemu szwagrowi?
Kikuko, wsunąwszy stopy w drewniane sandały, z zatroskaną twarzą odprowadziła go do bramy.
- Cóż ojciec zamierza robić wieczorem?
- Wrócę wcześnie, nie ma dziś żadnego spotkania.