Przyszedł Bliss z zawiniętymi w koc manatkami Willa...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- ponieważ dopóki nie będziemy wiedzieli więcej o tkwiących w człowieku siłach, nie możemy mieć nadziei, iż dowiemy się czegoś więcej o przyszłości i...
- ***Ale z tym śmiechem przyszła jakaś dziwna otucha, a za otuchą - wiara...
- Ponieważ jestem tylko tym ciałem, już dziś gnijącym w jakimś momencie przyszłości, tym staromodnie piszącym szkieletem, czuję, że to ciało żąda siebie,...
- Chciałam to teraz powiedzieć Beacie, żeby ją skłonić do przemyślenia kwestii i urwałam, bo przyszło mi na myśl, że może spowoduję tym pierwszy krok na drodze...
- Pewnego wieczoru Faks specjalnie przyszedł do Robintona, by go wyzwać na pojedynek walki wręcz; nie ze sobą, ale z jednym ze swoich młodych gospodarzy...
- drcu, iż barzo rad patrzał na ty swowolne a wszeteczne krotofile a sprawy ludzkie, to się im uśmiawszy a nadziwowawszy zasię, to po woli dyscypułum przyszedszy,...
- VIII Urojenia Kelvina Hallidaya Następnego ranka byli w ogrodzie, kiedy przyszła pani Cocker z pilną wiadomością...
- otwarcie się horyzontu czasowego w przyszłość, lecz raczej w przeszłość:„Idziemy do przodu oglądając się za siebie" - napisał jeden z...
- Przyszła odpowiedź z Infortechu, gdzie przez ostatnie trzy lata pracowała Kathy Voskuhl...
- • zaufanie,PRZYSZ£E KIERUNKI ROZWOJU PSYCHOPATOLOGII739• otwarcie,• nazywanie problemów po imieniu...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Do zobaczenia po wojnie - powiedział. - Dziś wieczór podpalę na twoją cześć moje pierdy!
„Jacyż z tych Amerykanów wariaci", myÅ›laÅ‚ Watanabe poÂtrzÄ…sajÄ…c Willowi dÅ‚oÅ„. - Może siÄ™ znowu spotkamy w lepszych okolicznoÅ›ciach.
„Jacyż z tych Japończyków dziwacy", myślał Will. Podziękował Watanabemu za wszystko, co ten dla niego uczynił.
Urzędnik wyprowadził go za budynek, gdzie czekała mała ciężarówka. Kazali mu usiąść z tyłu. Wlazł na platformę, spuścili plandekę. Gdy ciężarówka ruszyła ku bramie wyjazdowej, kucnął.
Kilka minut później poczuł zapach zatoki Ariake. Wspinali się na niewielkie wzgórze, ujrzał z lewej obszar wzburzonej wody. Był bezpieczny, kłopoty miał za sobą. Poklepał kierowcę po ramieniu. - Gdzie ten Obóz 14, żołnierzu?
Kierowca wskazał obszar za zatoką. - Tam. W Nagasaki.
Yoshida, byÅ‚y minister spraw zagranicznych, nadal dziaÅ‚aÅ‚ potajemnie na rzecz pokoju. CzÅ‚owiek ten, który pomógÅ‚ Konoyemu napisać „MemoriaÅ‚ dla Tronu", i wywoÅ‚aÅ‚ furiÄ™ kół wojsÂkowych nawoÅ‚ujÄ…c do szybkiego zakoÅ„czenia wojny, otrzymaÅ‚ wiadomość, że wiceadmiraÅ‚ Ozawa na wÅ‚asnÄ… rÄ™kÄ™ negocjuje z Brytyjczykami. Yoshida natychmiast udaÅ‚ siÄ™ do Sztabu CesarsÂkiego. Ozawa powitaÅ‚ dyplomatÄ™ uprzejmie, gdy jednak usÅ‚yszaÅ‚, że flota ma zamiar przewieźć negocjatora do Brytyjczyków na pokÅ‚adzie okrÄ™tu podwodnego, opadÅ‚a mu szczÄ™ka.
- Nic mi o takim przedsięwzięciu nie wiadomo - powiedział oschle.
Yoshida czuł się jak dureń, ponieważ jego informator był szanowanym, starym mężem stanu. Wyszedł bez zwłoki. Dwa dni później pojawili się w jego domu w Oiso dwaj kempei. Poprosili uprzejmie, żeby im towarzyszył do sztabu w Kudanie. Yoshida uznał, że wpakował go w to Ozawa i zdumiał się, poinformowany w czasie przesłuchania, że jego aresztowanie nie ma nic wspólnego ze sprawą okrętu podwodnego.
- Proszę powiedzieć szczerze wszystko, co panu wiadomo o kontekście sprawozdania przedłożonego Tronowi przez księcia Konoyego w lutym.
Odgadł, że wiedzą o jego udziale przy pisaniu „Memoriału".
- Nie mam nic do powiedzenia - rzekł. Konstytucja nadal chroniła tajemnicę korespondencji, nie mogli więc odeń żądać, by im streszczał raport adresowany do cesarza.
Przyciskali go, a ich wnikliwe pytania dowodziły w oczywisty sposób, że chcieli jedynie poznać treść zaleceń, przekazanych przez Konoyego Jego Majestatowi. Inni przesłuchujący zaczęli go ostro wypytywać o przyjaźnie z ambasadorami Brytanii i Ameryki. Przyznał, że łączy go szczególna przyjaźń z Grewem, i że posyłał mu od czasu do czasu paczki żywnościowe, gdy po Pearl Harbor zamknięto go we własnej ambasadzie.
- Poinformowano nas, że w owym czasie obiecywaÅ‚ pan spotyÂkać siÄ™ z ambasadorem Grewem potajemnie. Gdzie siÄ™ spotykaliÅ›Âcie? Jaki byÅ‚ cel tych spotkaÅ„?
- Nigdy nie składałem takich obietnic! - odparł oburzony Yoshida.
- Mamy dowód, że pan je składał.
- To pokażcie mi ten dowód.
Jeden z przesłuchujących wręczył mu list napisany przez Yoshidę do Grewa przed repatriowaniem ambasadora.
- Wysłałem go jawnie, wiedząc, że zostanie ocenzurowany. Było to zwyczajne pożegnanie.
Drugi z przesłuchujących wskazał zdanie wyrażające nadzieję, że spotkają się w lepszym czasie.
- To znaczy tyle co „obyśmy się spotkali w lepszych czasach".
- Innymi słowy jest to obietnica potajemnego spotkania.
- Oczywiście, że nie jest - powiedział rozdrażniony Yoshida. - Możecie to tak w angielszczyźnie odebrać, ale ja napisałem tylko słowa pożegnania. Nie ma tu żadnego wielkiego spisku, ani tajnych spotkań.
Yoshida wyjaśniał i wyjaśniał, przesłuchujący nie chcieli tych wyjaśnień rozumieć. Uprzejmie odprowadzili go do celi. Został najzwyczajniej uwięziony. Należało to, prawdę powiedziawszy, do tradycji rodzinnej. Jego ojciec siedział w więzieniu za pomoc udzieloną rebeliantom podczas Rewolty Satsumy.
Yoshida byÅ‚ tylko pierwszym z dwunastu uwiÄ™zionych za zwiÄ…zek z „MemoriaÅ‚em". Inni, o których wiedziano, że symÂpatyzujÄ… z Zachodem, zostali przesÅ‚uchani, wÅ›ród nich sekretarz ksiÄ™cia Saionjiego i prezes Towarzystwa AmerykaÅ„sko-JapoÅ„skiego. Celem nadrzÄ™dnym tych poczynaÅ„ byÅ‚o zgromadzenie dowodów, jakie by usprawiedliwiaÅ‚y aresztowanie Konoyego, który na rÄ™ce markiza Kido zÅ‚ożyÅ‚ ostry protest.