Ponieważ jestem tylko tym ciałem, już dziś gnijącym w jakimś momencie przyszłości, tym staromodnie piszącym szkieletem, czuję, że to ciało żąda siebie,...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Czy to ojczyzna moze byc kiedyniekiedy, byc i nie byc na przemian? Ojczyzna moze byc tylko kraj stanowiacy nieprzerwalnie teren historyczny narodu, i to teren centralny...
- Najczęściej wolno ci tylko kopiować pliki z serwera, ale często możesz także kopiować własne pliki na serwer do specjalnie w tym celu utworzonego katalogu...
- – Kiedy tylko dotrzemy tam, gdzie mają w miarę rozwinięty przemysł – dodał po chwili – będziemy musieli sprawić sobie trochę odtylcowych...
- Już dawniej kilka razy udało mi się wślizgnąć między Żydów pracujących we dnie poza gettem; kontrola nie była ścisła, chyba tylko wariat pchałby...
- Przez chwilę wahała się - to, co chciała zrobić, nie było zakazane przez zwyczaj, ale mógł dokonać tego tylko ktoś bardzo poruszony, w sytuacji, która go...
- się krew we mnie rozgrzeje, zapomnę, żeś kobietą i piękną! Zaprawdę, mogę ujrzeć tylko szpiega, co tym dla mnie wstrętniejszy, że jego panem Rzymianin!...
- „Jakie to miłe, że wszystko, na co tylko mamy ochotę, możemy zanieczyścić pewnymi substancjami, takimi jak: tlen, ozon, azot, argon albo parą czy jakąś biotą...
- Mimo to na ich widok czterej Neimoidianie nie tylko nie opuścili posterunku przed drzwiami apartamentu wicekróla, ale opuścili broń w geście ostrzeżenia...
- tylko jeden, podczas gdy żydowscy komuniści dostarczyli, jakże licznych zbrodniarzy, wcale nie mniejszych pod względem rozmiarów zbrodniczości od...
- I CZELADNIK A on, wicie, jeszcze jedno, wicie, ma cierpienie, towarzyszu mistrzu: on się kocha w naszym tym perwersyjnym aniołku tylko temu, co ona jest...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
To ciało będące mną posiada przedwiedzę stanu, w którym - wyrzekając się siebie jako takiego i równocześnie wszelkiej współzależności jako takiej - świadomość jego wykroczyłaby zarówno poza ciało, jak i poza świat, osiągając prawdziwe zbliżenie do istoty bytu.
Moje ciało będzie istniało, chociaż nie będzie mną, Morellim, który w tysiąc dziewięćset pięćdziesiątym już jest zgnilizną tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego roku, moje ciało będzie istniało, bo za świetlnymi drzwiami (jakże nazwać tę przemożną pewność zrośniętą ze mną?) istnienie będzie czymś innym niż ciałem i niż ciałem, i duszą, i niż mną, i tym innym niż wczoraj i jutro. Wszystko zależy od... (zamazane zdanie).
Smętny finał: satori jest mgnieniem i rozwiązuje wszystko. Ale, aby do niego dojść, trzeba by iść przeciw prądowi historii zarówno tej zewnętrznej, jak i tej wewnętrznej. Trop tard pour moi. Crever en italien, voire en occidental, c'est tout ce qui me reste. Mon petit café-crčme le matin, si agréable...[80]
(33)
62
W swoim czasie Morelli myślał o książce, która nie wyszła poza etap luźnych notatek. Oto najbardziej charakterystyczna z nich: „Psychologia, słowo przestarzałe. Jakiś Szwed opracowuje teorię chemicznego procesu myślenia[81]. Chemia, elektromagnetyzm, tajne fluidy żywej materii, wszystko to dziwnie przypomina manę. W ten sposób na marginesie zagadnień socjalnych można by podejrzewać akcję innej natury, coś podobnego do partii bilardu, w który niektórzy grają, inni zaś są grani, dramat pozbawiony Edypa, Rastignaca i Fedry, dramat nieosobisty na tyle, że w jakiejś mierze świadomość i namiętność postaci włączają się weń dopiero a posteriori. Tak jakby dopiero na jakichś drugich planach zawiązywały się i rozwiązywały wątki prowadzone przez aktorów dramatu. Powiedzmy, aby zrobić przyjemność naszemu szwedzkiemu naukowcowi: jakby niektóre jednostki mimo woli oddziaływały na głęboką chemię innych i vice versa, w sposób wywołujący reakcje łańcuchowe, dezintegracje i transmutacje zarówno ciekawe, jak niepokojące.
W tym stanie rzeczy wystarczy zwykła ekstrapolacja, aby postulować grupę ludzką wyobrażającą sobie, że podlega reakcjom psychologicznym w klasycznym sensie tego starego, bardzo starego słowa; ale reprezentuje ona tylko jedno stadium fluidu żywej materii: nie kończące się współzależne oddziaływanie tego, co w swoim czasie nazywaliśmy pragnieniem, sympatią, wolą, przekonaniem, a które pojawiają się tutaj jako coś wymykającego się wszelkiemu rozumowaniu i wszelkiemu opisowi: wrogie siły okupacyjne, dążące do opanowania miasta. Poszukiwanie, które przerasta nas jako jednostki i które wykorzystuje nas do swoich celów, ukrywa konieczność, by nie będąc homo sapiens stać się homo... jakim homo? Bo sapiens jest drugim z kolei starym, bardzo starym słowem, z tych, które należy dokładnie odkurzyć przed jakimkolwiek użyciem.
Gdybym napisał tę książkę, utarte reakcje (aż do najmniej codziennych, że się tak wyrażę, do najbardziej luksusowych) nie dałyby się wytłumaczyć w świetle dzisiejszej ogólnie przyjętej psychologii. Aktorzy wydaliby się albo szaleni, albo bezrozumni. Nie żeby nie byli zdolni do reakcji uznanych, takich, jak miłość, zazdrość, litość i tak dalej, po prostu to coś, co homo sapiens zachowuje na drugim planie, z trudem torowałoby sobie drogę, tak, jak gdyby nagle jakieś trzecie oko zaczynało pracowicie mrugać gdzieś za kością czołową. Wszystko byłoby niepokojem, niedosytem, ciągłym wykorzenianiem, terenem, z którego psychologiczna przy-czynowość ustępowałaby zdezorientowana, zaś te marionetki szarpałyby się, kochały lub poznawały nie podejrzewając nawet, że oto życie usiłuje zmienić klucz w, poprzez i za pomocą nich, że oto w człowieku poczyna się jakaś zaledwie dostrzegana próba, tak jak kiedyś począł się klucz rozsądku, klucz uczuć i klucz pragmatyki; że każda następna klęska zbliża do ostatecznej mutacji i że człowiek nie istnieje, że dopiero szuka istnienia, sam się projektując, błądząc pośród słów, sposobów bycia, wesołości spryskanej krwią i innych spekulacji słownych w rodzaju tej oto tutaj”.
(23)
63
- Nie kręć się tak - powiedziała Talita. - Można by pomyśleć, że kładę ci kompresy z witrioleju.