Pewnego wieczoru Faks specjalnie przyszedł do Robintona, by go wyzwać na pojedynek walki wręcz; nie ze sobą, ale z jednym ze swoich młodych gospodarzy...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- -------------------{ACTI_Misc00_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc00_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zniszczenie nieprzyjaciela!-------------------{ACTI_Misc01_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc01_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zniszczenie wikszo[ci oddziaBw wroga!-------------------{ACTI_Misc02_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc02_Text_01_Text1}Masz za zadanie doprowadzi swoich ludzi do fortu!-------------------{ACTI_Misc03_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc03_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest przejcie kontroli nad t lokacj!-------------------{ACTI_Misc04_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc04_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zajcie tej osady!-------------------{ACTI_Misc05_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc05_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zajcie miasta!-------------------{ACTI_Misc06_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc06_Text_01_Text1}Masz za zadanie odnalez i zabi tego czBowieka!-------------------{ACTI_Misc07_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc07_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest obrona tej lokacji!-------------------{ACTI_Misc08_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc08_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest obrona miasta!-------------------{ACTI_Misc09_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc09_Text_01_Text1}PLACEHOLDER************************************************************ ** CAMPAIGN ADVICE ** ************************************************************-------------------{Prologue_ROME_ITALY_MUST_BE_UNIFIED_Text_01_Text1b_Title} Mapa kampanii{Prologue_ROME_ITALY_MUST_BE_UNIFIED_Text_01_Text1b_Text1}Oto tereny wokB Rzymu
- ponieważ dopóki nie będziemy wiedzieli więcej o tkwiących w człowieku siłach, nie możemy mieć nadziei, iż dowiemy się czegoś więcej o przyszłości i...
- ***Ale z tym śmiechem przyszła jakaś dziwna otucha, a za otuchą - wiara...
- Ponieważ jestem tylko tym ciałem, już dziś gnijącym w jakimś momencie przyszłości, tym staromodnie piszącym szkieletem, czuję, że to ciało żąda siebie,...
- Chciałam to teraz powiedzieć Beacie, żeby ją skłonić do przemyślenia kwestii i urwałam, bo przyszło mi na myśl, że może spowoduję tym pierwszy krok na drodze...
- drcu, iż barzo rad patrzał na ty swowolne a wszeteczne krotofile a sprawy ludzkie, to się im uśmiawszy a nadziwowawszy zasię, to po woli dyscypułum przyszedszy,...
- VIII Urojenia Kelvina Hallidaya Następnego ranka byli w ogrodzie, kiedy przyszła pani Cocker z pilną wiadomością...
- CZ Ł O W IE K N IE P E Ł N O SP R A W N Y JA K O „IN N Y ” W U JĘ C IU K O N C EPC JI S O C JO L O G IC Z N Y C H 93 Niepełnosprawność może pociągać za sobą nie tylko negatywne...
- otwarcie się horyzontu czasowego w przyszłość, lecz raczej w przeszłość:„Idziemy do przodu oglądając się za siebie" - napisał jeden z...
- doywotnikiem a zobowizanym takie stosunki, e nie mona wymaga odstron, eby pozostaway nadal w bezporedniej ze sob stycznoci, sd nadanie jednej z...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
— To będzie sprawiedliwy pojedynek, waga jest równa i wzrost też — powiedział z obojętną twarzą, ale z wyzywającym spojrzeniem.
— Obawiam się, że w ogóle nie będzie pojedynku — odparł Robinton. — Jako harfiarz, odebrałem tylko przeciętne wyszkolenie w sportach kontaktowych. Za to jeśli twój gospodarz śpiewa, chętnie zgodzę się na współzawodnictwo.
Faks rzucił mu długie spojrzenie, a potem z pogardliwym grymasem odwrócił się do Lobirna:
— Ano, zaniedbujecie ważny element wyszkolenia.
Lobirn zawsze potrafił się odciąć, więc i teraz odpłacił pięknym za nadobne z równie pogardliwą miną:
— Niejeden żałował dnia, młody Faksie, gdy próbował przewyższyć harfiarza, bo pieśń i opowieść mają dłuższe życie niż zwykła fizyczna sprawność — odparł. — A może twój chłopak bez przerwy marudzi, że mój długonogi harfiarz pokonuje go w każdym biegu wokół Warowni?
Robinton zdziwił się niepomiernie widząc, że Mistrz słyszał, iż zwyciężył on w wielu takich biegach; był równie zaskoczony, że zwycięstwa te wyraźnie ubodły Faksa. Rzeczywiście, zawodnik, który był niemal na jego poziomie, najczęściej przegrywał, gdy się ścigali.
Faks obrzucił Mistrza Lobirna nieprzyjaznym wzrokiem, rzucił Robintonowi ostatnie pogardliwe spojrzenie i odszedł. Robinton odetchnął z ulgą.
— Uważaj na niego! On naprawdę szukał okazji, by pohańbić cię przed całą Warownią — ostrzegł Lobirn. — Nie mogę na coś takiego pozwolić. Zrujnowałoby to dyscyplinę na zajęciach. Ale może dobrze byłoby, gdybyś zechciał poćwiczyć z Mallanem techniki obronne, których uczono was w Cechu. Obu wam się to przyda. Uczniom też.
— Dobrze, Mistrzu, będziemy ćwiczyć — odparł poważnie Robinton. Bez wątpienia Faks miał do niego osobistą urazę. Być może zresztą obejmowała ona wszystkich harfiarzy. W każdym razie najwyraźniej nie życzył sobie harfiarza w swoim gospodarstwie. Taka była decyzja, która szkodziła jego ludziom, ale tylko Lord Faroguy mógł wymagać od gospodarzy, by zapewnili wykształcenie podległym im pracownikom. Ponieważ posiadłość Faksa przynosiła dochody pod jego kierownictwem, Lord Faroguy miał niewiele powodów, by kwestionować jego metody. Faks jakimś cudem ukrył przed wujem, że dochody uzyskiwał głównie dzięki chłostom i groźbom wysiedlenia.
Mallan i Robinton pilnie ćwiczyli na matach; Robintonowi udawało się od czasu do czasu położyć kolegę na łopatki, ale i Mallan odnosił podobne sukcesy. Jednak dzięki temu byli zdolni do szybkiej, instynktownej obrony.
Przełęcz zablokowały olbrzymie zaspy, więc komunikacja z Warownią odbywała się wyłącznie za pomocą bębnów; ośmiogodzinne dyżury na wieży były jednym z mniej przyjemnych czeladniczych obowiązków Robintona. Nawet huczący ogień na kominku nie potrafił wygnać z wieży zimna na tyle, by było tam przyjemnie. Kroki wszystkich kolejnych wartowników od czasu wykucia Warowni w litej skale wydeptały w podłodze ścieżkę po obwodzie pomieszczenia. Trzeba było uważać, żeby się nie potknąć. Dobrze chociaż, że dawało się tam dostać prosto z Warowni. Na Południu niektóre wieże miały zewnętrzne schody, wiodące na poziom werblistów. ,
Dyżury na wieży bębnów nie były miłym zajęciem; wymagały stałej koncentracji. Padający śnieg czasem zagłuszał nadchodzące wiadomości, a wychodzące komunikaty mogły spowodować nawet niewielką lawinę, którą nocami słychać było jak odległe grzmoty w ciemności. Budziło to uczucie niepewności i osamotnienia. W jasne wieczory, gdy Belior i Timor świeciły w pełni, Robinton dostrzegał nawet siedem szczytów opuszczonego Weyru Wysokich Rubieży. Ciekaw był, czy ten Weyr różnił się od tych dwóch, które już odwiedził. Pewnie nie bardzo, ale może udałoby się tam jakoś dostać, chociażby dla porównania.