przypuszczał, że sum musiał ją mieć w brzuchu bardzo długo, bo cała czymś obrosła i zrobiła się okrągła jak kula...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- — SplamiÅ‚ go? SplamiÅ‚?— Bardzo dba o osobistÄ… czystość...
- Było to nadal za mało jak na ich potrzeby, „wszystko było wspaniale zorganizowane, bardzo zabawne zupełnie inaczej niż obecnie jest zorganizowane nasze centrum...
- Przez chwilę wahała się - to, co chciała zrobić, nie było zakazane przez zwyczaj, ale mógł dokonać tego tylko ktoś bardzo poruszony, w sytuacji, która go...
- Wszystko zaczyna się bardzo prosto, bo system liczbowy Majów jest całkiem prosty: jedynkę oznaczali kropką, dwójkę dwiema kropkami- i tak dalej...
- przed laty wieloma przywiózł mu w prezencie pewien bardzo wielki kupiec wprost z Gdań- ska, tliły się kawałki tego czarnego tytoniu, który nosi na paczce...
- Kto wie, jak działa na proste katolickie umysły eksponowana w mediach świetność beatyfikacji i kanonizacji, jak bardzo wyraża się w kanonizacjach określona...
- W ciągu trzech pierwszych miesięcy od czasu przeniesienia się do nowej siedziby byłem wciąż bardzo zajęty i prawie nie widywałem mego przyjaciela Holmesa...
- ciekawe i co mnie osobiÅ›cie bardzo zaskoczyÅ‚o — zdaÅ‚em sobie spra- wÄ™, że czasami pracujÄ…c mniej i krócej, można byÅ‚o zrobić wiÄ™cej, niż...
- szczęśliwy i bezpieczny – stwierdza, że jest zadowolony, a nawet bardzo zadowolony ( Jak dobrze)...
- Brezovsky wstał i zwrócił się do adwokata: - Niestety, będziemy zmuszeni zatrzymać pana Lebovitza, bo może okazać się bardzo ważnym świadkiem...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Myślę, że był to największy sum złowiony w Missisipi. Jim nigdy nie widział
większego. W miasteczku sporo byśmy za niego dostali. Na brzegu sprzedają takie ryby na wagę;
przychodzą ludzie i każdy kupuje kawałek. Sum ma mięso białe jak śnieg i jest najsmaczniejszy,
kiedy go usmażyć.
Nazajutrz powiedziałem do Jima, że zaczyna mi się piekielnie nudzić i chcę koniecznie jakiejś
odmiany. Powiedziałem, że chyba skoczę na drugi brzeg i dowiem się, co tam słychać. Jim
pochwalił ten zamiar, tylko uważał, że powinienem jechać dopiero o zmroku i bardzo się
pilnować. Ale po namyśle spytał, czy nie mógłbym się przebrać za dziewczynę. To był jeszcze
lepszy pomysł. Skróciliśmy trochę jedną z sukien perkalowych i ubrałem się w nią
podciągnąwszy wpierw do kolan nogawki spodni. Jim zapiął mi suknię z tyłu na haftki i trzeba
przyznać, że leżała nieźle. Potem włożyłem na głowę ten kapelusz od słońca i zawiązałem
wstążki pod brodÄ…, a wtedy – jakby ktoÅ› zajrzaÅ‚ do Å›rodka i chciaÅ‚ zobaczyć mojÄ… twarz –
zdawałoby mu się, że patrzy w głąb rury od żelaznego piecyka. Jim uważał, że nikt mnie nie
pozna, nawet w dziennym świetle. Chodziłem tak ubrany cały dzień, żeby przywyknąć do tych
babskich szmatek i po jakimś czasie wcale dobrze dawałem sobie radę, tylko Jim powiedział, że
nie ruszam się jak dziewczyna; i jeszcze powiedział, że nie wolno mi podciągać spódnic do góry i
wkładać rąk do kieszeni spodni. Posłuchałem go i zaraz było lepiej.
Jak się tylko ściemniło, wsiadłem do czółna i wiosłując wzdłuż brzegu Illinois popłynąłem w
górę rzeki. Zacząłem się przeprawiać przez rzekę trochę poniżej przystani promu i prąd zniósł
mnie do brzegu kawałek za miasteczkiem. Przywiązałem czółno i poszedłem drogą tuż nad wodą.
Zobaczyłem światło w małe] chałupce, gdzie od bardzo dawna nikt nie mieszkał; zaciekawiło
mnie, kto też mógł się tam wprowadzić. Podkradłem się bliżej i zajrzałem do środka. Była tam
kobieta, miała chyba ze czterdzieści lat, przy świetle świecy stojącej na sosnowym stole robiła
robótkę na drutach. Nie znałem tej kobiety; musiała być tu obca, bo to niemożliwe, żeby po
naszym miasteczku chodził ktoś, kogo ja bym nie znał. Dobrze się składało, bo trochę się bałem i
zacząłem żałować, że w ogóle przyszedłem. Ludzie, myślę sobie, mogą mnie poznać po głosie i
wszystko się wyda. Ale jeżeli ta kobieta mieszka w naszym miasteczku choćby od dwóch dni,
53
potrafi mi powiedzieć wszystko, co chciałbym usłyszeć. Więc najpierw postanowiłem pamiętać,
że jestem dziewczyną, a potem zastukałem do drzwi.
54
ÅšcigajÄ… nas!
ProszÄ™ wejść – zawoÅ‚aÅ‚a kobieta ja wszedÅ‚em. PowiedziaÅ‚a: – SiÄ…dź, proszÄ™.
Usiadłem. Obejrzała mnie od stóp do głów swoimi błyszczącymi oczkami i powiada:
– Jak siÄ™ nazywasz?
– Sara Williams.
– A gdzie mieszkasz? W tych stronach?
– Nie, proszÄ™ pani. W Hookerville, siedem mil w dół rzeki. SzÅ‚am caÅ‚y czas piechotÄ… i jestem
bardzo zmęczona.
– I z pewnoÅ›ciÄ… gÅ‚odna. Zaraz ci coÅ› przyniosÄ™.
– DziÄ™kujÄ™, proszÄ™ pani, ale nie jestem gÅ‚odna. Tak mi siÄ™ jeść chciaÅ‚o, że zatrzymaÅ‚am siÄ™ na
jednej farmie o jakie dwie mile stąd i teraz nie jestem już głodna. Dlatego tak się spóźniłam.
Moja mama zachorowała i leży, i jest bez pieniędzy i w ogóle, więc przyszłam tu do mojego
wujaszka Abnera Moore'a. Mama powiedziała, że wujaszek mieszka po tamtej stronie
miasteczka. Nigdy tu nie byłam. Czy pani go zna?
– Nie, nie zdążyÅ‚am jeszcze poznać wszystkich. Mieszkam tu niecaÅ‚e dwa tygodnie. Droga
przez miasteczko jest długa, więc lepiej zostań u mnie na noc. Zdejm, proszę, kapturek.
– Nie, dziÄ™kujÄ™, proszÄ™ pani – odparÅ‚em. – OdpocznÄ™ tylko chwilÄ™ i zaraz pójdÄ™ dalej. Nie bojÄ™
się ciemności.
Powiedziała, że nie pozwoli mi pójść samemu; jej mąż wróci niedługo, może za godzinę albo
półtorej, i wtedy mnie odprowadzi do wujaszka. Potem zaczęła mi opowiadać długo i szeroko o
mężu, o krewnych, którzy mieszkają w górze rzeki, i o krewnych, którzy mieszkają w dole rzeki.
mieszkają w dole rzeki. O tym, jak to lepiej im się przedtem działo i że chyba zrobili głupstwo
przenoszÄ…c siÄ™ do naszego miasteczka zamiast zostać tam, gdzie dawniej mieszkali – i tak w
kółko, aż się zląkłem, że to ja zrobiłem głupstwo przychodząc do niej po nowiny. Ale po jakimś