W ciągu trzech pierwszych miesięcy od czasu przeniesienia się do nowej siedziby byłem wciąż bardzo zajęty i prawie nie widywałem mego przyjaciela Holmesa...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- — Splamił go? Splamił?— Bardzo dba o osobistą czystość...
- Było to nadal za mało jak na ich potrzeby, „wszystko było wspaniale zorganizowane, bardzo zabawne zupełnie inaczej niż obecnie jest zorganizowane nasze centrum...
- Przez chwilę wahała się - to, co chciała zrobić, nie było zakazane przez zwyczaj, ale mógł dokonać tego tylko ktoś bardzo poruszony, w sytuacji, która go...
- Wszystko zaczyna się bardzo prosto, bo system liczbowy Majów jest całkiem prosty: jedynkę oznaczali kropką, dwójkę dwiema kropkami- i tak dalej...
- przed laty wieloma przywiózł mu w prezencie pewien bardzo wielki kupiec wprost z Gdań- ska, tliły się kawałki tego czarnego tytoniu, który nosi na paczce...
- Chociaż trenowałem i trenowałem godzinami, nie przypuszczałem, że dwanaście zaledwie minut walki może trwać tak bardzo długo...
- Kto wie, jak działa na proste katolickie umysły eksponowana w mediach świetność beatyfikacji i kanonizacji, jak bardzo wyraża się w kanonizacjach określona...
- Eliza Orzeszkowa-Gloria Victis Geneza „Gloria victis” została wydana po raz pierwszy w zbiorze nowel Orzeszkowej w Wilnie w 1910 roku...
- Król Azis milczał bardzo długo, tylko drgania nagłe biegły przez jego twarz na znak, że bije serce królewskie i że się lęka...
- ciekawe i co mnie osobiście bardzo zaskoczyło — zdałem sobie spra- wę, że czasami pracując mniej i krócej, można było zrobić więcej, niż...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Trudno mi się było wybrać na Baker Street, a i on rzadko kiedy odwiedzał kogoś, jeżeli nie zmuszał go interes.
Byłem więc zdziwiony, gdy pewnego czerwcowego poranka po śniadaniu, czytając „Briti-sh Medical Joural”, usłyszałem dzwonek, a w ślad za nim przenikliwy, dyszkantowy glos mego przyjaciela.
– Kochany Watsonie – rzekł, wchodząc do pokoju – jakże się cieszę, że cię widzę! Pani Watson, mam nadzieję, zdrowa?
– Dziękuję ci, oboje jesteśmy zdrowi – odpowiedziałem, z prawdziwą radością wyciągając dłoń.
– Mam także nadzieję, że praktyka lekarska nie zdołała jeszcze zagłuszyć w tobie zamiłowania do naszych detektywistycznych wypraw.
– Przeciwnie – odrzekłem – nie dalej jak wczoraj porządkowałem moje notatki, będące ich kroniką.
– Pochlebiam sobie, że nie uważasz ich za skończone i zamknięte?
– Naturalnie, że nie. Niczego sobie bardziej nie życzę, jak tego, bym mógł znów opisać jedną z prowadzonych przez ciebie spraw.
172
– Choćby dziś?
– Choćby dziś, jeżeli zechcesz.
– Nawet, gdyby wypadło jechać do Birmingham?
– Ależ rozumie się!
– A praktyka?
– Zastępuję zawsze mego sąsiada, gdy wyjeżdża. Mam nadzieję, że mi się odwdzięczy.
– Wybornie! – rzekł Holmes, odchylając się na krześle i spoglądając na mnie zmrużonymi oczyma. – Widzę, że niedawno chorowałeś. Cóż to, lekkie przeziębienie?
– Tak jest. Trzy dni nie wychodziłem z domu z powodu silnego kataru. Nie przypuszczam jednak, by po mojej chorobie pozostał jakiś ślad.
– Bo też nie pozostał. Wyglądasz znakomicie.
– Po czym więc poznałeś, że byłem chory?
– Mój drogi, wiesz przecież dobrze, że potrafię odgadywać nawet najbardziej skrywane tajemnice.
– Chcesz powiedzieć, że to wydedukowałeś?
– Naturalnie.
– Ale jak na to wpadłeś?
– Twoje pantofle.
Spojrzałem na nowe, skórzane pantofle, które miałem na nogach.
– Jak... – zacząłem, lecz Holmes mi przerwał.
– Twoje pantofle są zupełnie nowe – wyjaśnił. – Tymczasem ich podeszwy są lekko opa-lone. Najpierw pomyślałem, że były mokre i że suszono je przy ogniu, dostrzegam stąd jednak naklejony na środku znak firmowy. Gdyby byty wilgotne, ten znak by się odkleił. Pozostaje tylko jedno rozwiązanie: siedziałeś w nich długo przy ogniu, co w czerwcu robi się tylko wtedy, gdy człowiek jest przeziębiony.
Jak wszystkie rozumowania Holmesa, tak i to odznaczało się niezwykłą prostotą. Odczytał
tę myśl z mojej twarzy i uśmiechnął się filuternie.
– Obawiam się, że zanadto się odkrywam, przedstawiając tak dokładnie moją metodę ana-lizy zdarzeń – rzekł. – Sama konkluzja bez komentarzy czyniłaby większe wrażenie. Jesteś gotów jechać ze mną do Birmingham?
– Najzupełniej. Ciekawa sprawa?
– Opowiem ci w drodze. Mój klient czeka na nas w powozie na ulicy. Czy możesz wyruszyć natychmiast?
– Mogę.
Napisałem kilka słów do kolegi lekarza, pobiegłem na górę zawiadomić żonę o wyjeździe i dogoniłem Holmesa już na schodach.
173
– Twój sąsiad także doktor? – spytał, wskazując na mosiężną tabliczkę na drzwiach.
– Tak. Rozpoczął praktykę razem ze mną.
– A przedtem także tu mieszkał lekarz?
– Tak. W tym domu od samego początku mieszkało zawsze dwóch lekarzy.
– Ty jednak masz więcej pacjentów niż on?
– Tak. Po czym to poznałeś?
– Po schodach – odparł. – Stopnie przy twoich drzwiach są trzy razy brudniejsze. Ale otóż i nasz towarzysz. Pozwoli pan, że go przedstawię: pan Holl Pickroft. A teraz – zacinaj konie –
zwrócił się do woźnicy – ledwie zdążymy na pociąg.
Mój nowy znajomy, siedzący naprzeciw mnie, okazał się zdrowym młodzieńcem, z twarzą jasną, szlachetną, ozdobioną puszystym wąsikiem. Cylinder na jego głowie był starannie wy-prasowany; ubranie czarne, przyzwoite, wskazywało, że nosił je człowiek, który należał do skromnej klasy młodzieży, zamieszkującej City. Większość to znakomici sportsmeni i atleci.
Twarz jego była pełna radości życia i tylko w kącikach ust błąkała się jakaś przelotna trwoga.