- Podej dali - rozkazał i gówno szło kołem, z ręki do ręki, aż się po drodze w całości roztrwoniło...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Ogniem i mieczem - Tom I Rozdzial VI- Moœci ksi¹¿ê - odpar³ Bychowiec - ³aska to wysoka waszej ksi¹¿êcej moœci, ¿e mog¹c rozkazaæ, na moj¹ wolê to zdajesz, której ³aski nie...
- Artyku³ 105 § 1 EgzAdmU wymienia sposoby sprzeda¿y rzeczy zajêtej w toku egzekucji z ruchomoœci:1) sprzeda¿ w drodze licytacji publicznej,2) sprzeda¿ po cenie...
- Trzy dni wczeÅ›niej Besenval wydaÅ‚ zresztÄ… polecenie, aby carych budowa rozpoczęła siÄ™ z rozkazu przeÅ‚ożonego kupców Å‚y proch — 215 baryÅ‚ek —...
- 16 − Stójcie, panoczku, stójcie! Zatrzymajcie się, jeżeli Boga kochacie! Jagmin konia po- wstrzymał, nam to samo uczynić rozkazał i z siodła...
- W okresie, który up³yn¹³ od wejœcia w ¿ycie ustawy zasadniczej, nast¹pi³o rozwiniêcie konstytucyjnej regulacji stanów nadzwyczajnych w drodze ustawodawstwa zwyk³ego...
- Nieraz musiała przystawać po drodze dla otarcia potu z zabrudzonej twarzy i nabrania tchu, zanim doszła do swojego mieszkania, położonego w najbrudniejszej i...
- Chciałam to teraz powiedzieć Beacie, żeby ją skłonić do przemyślenia kwestii i urwałam, bo przyszło mi na myśl, że może spowoduję tym pierwszy krok na drodze...
- Tuż przed obiadem Shannon otrzymał wiadomość z Pithead, że Carizan znajduje się w drodze na Jowisza Pięć przez bazę Main na Ganimedesie...
- Kommodus odby³ drogê z m³odzieñczym poœpiechem, przeci¹ga³ szybkoprzez miasta, które le¿a³y po drodze, przyjmowany wszêdzie po cesarsku,a gdy siê zjawi³...
- przypuszczać, że ta kobieta przypomni mnie sobie, że zjawi się znowu na mojej drodze?...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Wtedy Redd przystawił nos tuż do nosa Marka. - Tyżeś to zrobił, gnojku?
- Nie, sir.
- A wisz, kto to zrobił?
Mark zawahał się przez ułamek sekundy, ponieważ wiedział.
- Tak, sir.
- No to kto to jes? - Mark milczał. - Spytałżem, do kurwy nędzy, kto to. - Gdy Mark milczał nadal, Redd dźgnął go brutalnie końcem szpicruty w brzuch. Mark zgiął się z bólu, wtedy Redd kopnął go kolanem w obojczyk.
- No dobra, parzydupo. Beesz dyrdać calom noc z plecakim kamini.
Konflikt osiągnął pułap podczas pierwszej lekcji dżiu-dżitsu.
Instruktor, byÅ‚y zawodowy zapaÅ›nik, demonstrowaÅ‚ sztukÄ™ rozÂbrajania i zaskakiwania przeciwnika, po czym wezwaÅ‚ kogoÅ›, kto by siÄ™ ochotniczo zgodziÅ‚ udawać JapoÅ„czyka. WskazaÅ‚ na Marka. -Ty - Mark braÅ‚ lekcje judo w Japonii i ostrożnie wystÄ…piÅ‚ naprzód. MiaÅ‚ pozwolić instruktorowi powalić siÄ™ na ziemiÄ™.
- Dej, ja mu pokaże - powiedział Redd, stając za instruktora. Wyższy i cięższy, podszedł ostro do Marka i wykonał błyskawiczny ruch. Mark, miast się cofnąć, skoczył w przód i rozpłaszczył Redda na piasku. Tylko wielotygodniowy dryl powstrzymał pluton od wybuchu radości.
Redd, wściekły, stanął z trudem na nogach.
- Poślizłem się - wyjaśniał. - Sprobujem jeszcze raz. - Gdy teraz ruszył na Marka, cisnął mu w oczy garścią piasku. Mark padł na ręce i kolana, przetoczył się w bok i kucnął. Mimo iż na wpół oślepiony piaskiem, spostrzegł, że Redd się nań zwala. Cisnął garścią piasku w twarz sierżanta i podstawił mu nogę.
- Szybko myślisz, synu - powiedział były zapaśnik do Marka, pomagając Reddowi wstać. - Robisz naprawdę dobrą robotę w swoim plutonie, Redd.
ResztÄ™ popoÅ‚udnia Mark spÄ™dziÅ‚ na bieganiu wokół placu ćwiczeÅ„ z karabinem i peÅ‚nym plecakiem. Szczęśliwie dlaÅ„, nastÄ™pÂnego dnia wysÅ‚ano pluton na strzelnicÄ™, na trzytygodniowy kurs strzelecki. Dla Marka byÅ‚y to niemal wakacje. Instruktorzy, fachmani kuci na cztery nogi, byli wyrozumiali. Nastrój wÅ›ród poborowych panowaÅ‚ doskonaÅ‚y. W ciÄ…gu ostatnich dwu miesiÄ™cy dostali twardÄ… szkoÅ‚Ä™ i przetrzymali okrucieÅ„stwa Redda. WiedzieÂli, jak siÄ™ posÅ‚ugiwać bagnetem, mogli pokonywać tor przeszkód bez zadyszki, umieli okopywać dziaÅ‚a i siebie. Musztra z broniÄ… przestaÅ‚a być już przekleÅ„stwem, a wÅ‚osy odrosÅ‚y im na pół cala. Nabrali pewnoÅ›ci, że sÄ… prawdziwymi Marines.
Na strzelnicy mogli sobie nieco dorobić do dwudziestu dolarów i osiemdziesiÄ™ciu centów miesiÄ™cznego żoÅ‚du. Każdy, kto osiÄ…gaÅ‚ wyniki celujÄ…ce, otrzymywaÅ‚ dodatkowe pięć dolarów; kto zostaÂwaÅ‚ strzelcem wyborowym - trzy. A najważniejsze, że to, czego nauczyli siÄ™ w owych dniach, mogÅ‚o uratować im życie. Wszyscy instruktorzy byli wymagajÄ…cy; Mark nigdy nie zapominaÅ‚ słów jednego z nich: - Traktuj karabin jak wÅ‚asnÄ… ukochanÄ…. Kiedy jesteÅ› z niÄ… w łóżku, to szarpiesz jÄ… za sutek, czy go delikatnie Å›ciskasz? Tak samo delikatnie naciskaj spust, nie szarp go! Nabierz powietrza w pÅ‚uca, zatrzymaj je, a potem tkliwie i Å‚agodnie naciÅ›nij spust.
W pozycji leżącej Mark czuł się zrazu dość podle. - Nie unoś zadka jak byle kurwa - radził instruktor i przygniatał go do ziemi. - Leż płasko, o tak. - Trwało to całe wieki, dzień po dniu. W końcu pluton mógł strzelać na punkty. Czterech rekrutów otrzymało stopnie najwyższe. Jednym z nich był Mark.
Pluton opuszczał strzelnicę buńczucznie i dumnie. Każdy czuł się już mistrzem w strzelaniu, a do egzaminów pozostał tylko tydzień. Mark otrzymał wysokie noty i radę dowódców, żeby napisał raport o przyjęcie do jednej ze szkół specjalistycznych. Zaskoczył ich prośbą o przydział do 6 Pułku Piechoty Morskiej, który właśnie wracał z Islandii. Przypuszczał, że zostanie on jako pierwszy skierowany na front walki z Hitlerem.