Tuż przed obiadem Shannon otrzymał wiadomość z Pithead, że Carizan znajduje się w drodze na Jowisza Pięć przez bazę Main na Ganimedesie...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- W jakiej więc mierze obiektywny jest uzyskany przez nas opis świata, w szczególności - opis świata atomów? Fizyka klasyczna opierała się na przekonaniu (może...
- Istotne jest, iż te dokumenty obejmują okres wykraczający poza ramyczasowe działania obecnego Parlamentu, a tym samym poza okres sprawowania władzy przez...
- Chciałabym mękę waszej pracy pić przez rurkę, jak komar krew hipopotama - o ile to możli-we w ogóle - i przemieniać na moje idejki, takie piękne, takie motylki,...
- Ulice Mardecin wybrukowane były granitowymi płytami, wytartymi przez całe pokolenia stóp i kół wozów, wszystkie zaś budynki zbudowano albo z cegły, albo z...
- ver appetebat, cum Hannibal exhibernis movit; c) cum explicati-vum lub coincidens = gdy, skoro,przez to, e (z tyme trybem i cza-sem, jaki jest w zdaniu...
- Przez jakiś czas obserwowałem ich i może dlatego, że byli nowi, patrzenie na nich sprawiało mi przyjemność; przy nich czułem się bezpieczny...
- 2asmienia jednostki czy dominacji nad ni, lecz w celu ochrony praw zagroonych przez inne instytucje spoeczne: Jednym z najtrudniejszych aspektw spoecznego...
- uśmierzyć bizony, gdy klatki przez dłuższy czas pozostaną odkryte?Tymczasem orszak zbliżył się do pierwszej klatki, przy której trzymało...
- Wysunąwszy delikatnie ramię spod głowy Clare, wstał z łóżka, krzywiąc się z bólu, gdyż skaleczenia i rany, które przez noc trochę przyschły, znowu się...
- mo unt po dejm ie pr óbê sko mun iko wan ia siê przez RPC z de mon em rpc...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Carizan przywiózł ze sobą druk danych, które przypuszczalnie odnosiły się do badań nad ganimedejską radiolatarnią i pojawiły się w komputerach w Pithead po przesłaniu z Ziemi akurat tego rana. Zaintrygowały inżynierów z bazy, ponieważ nie nosiły kolejnego numeru, a zawarte w nich adnotacje nie pasowały do przyjętego systemu indeksacji bazy danych. Poza tym nikt nic nie wiedział na temat badań wymienionych w nagłówkach.
Jak przewidział Shannon, zbiór zawierał tylko liczby – wiele grup, z których każda składała się z długiej listy par liczbowych. Było to typowe sprawozdanie podające odczyty wzajemnie zależnych zmiennych i ktoś, kto nie miał powodu nic podejrzewać, przyjąłby je za dobrą monetę. Shannon wezwał do siebie mały zespół zaufanych specjalistów, którzy w krótkim czasie wydedukowali, że grupy par liczbowych stanowią zbiór punktów o współrzędnych x-y i tworzą macierz o 256 wierszach i 256 kolumnach; właśnie o taki układ chodziło w rozwiązaniu krzyżówki. Gdy punkty naniesiono na ekran komputera, powstały złożone z kropek wzory, które wyglądały jak wykresy funkcji liniowych, przedstawiające statystyczny rozrzut wyników testów. Kiedy jednak wzory nałożono na siebie, utworzyły rzędy słów idących ukośnie przez ekran. Słowa te układały się w napisany po angielsku przekaz. Zawierał on odnośniki do innych zbiorów liczb – również przesłanych z Ziemi – które podawały sposób odczytania wiadomości. Gdy to zrobiono, uzyskane informacje okazały się fantastyczne.
Był to zestaw szczegółowych instrukcji dla Jowisza Pięć, dotyczących przesłania długiej sekwencji ganimadejskich kodów łącznościowych nie do sieci UNSA, lecz do miejsca leżącego poza obrębem Układu Słonecznego. Instrukcje mówiły, żeby otrzymane stamtąd odpowiedzi zamaskować pod postacią wyników eksperymentów w znany już sposób i przekazać do Navcomms przez łącze laserowe.
Shannon był zmęczony i miał oczy zaczerwienione z braku snu, kiedy wreszcie usiadł przed terminalem w swojej kabinie i ułożył wiadomość adresowaną do doktora Victora Hunta w siedzibie głównej Navcomms w Houston. Brzmiała ona:
Vic,
Rozmawiałem z Vincem Carizanem i wszystko stało się jaśniejsze.
Przeprowadzamy badania, o które prosiłeś, i jeśli pojawi się coś nowego, od razu prześlę ci wyniki.
Wszystkiego najlepszego
Joe
Rozdział piąty
Hunt rozsiadł się w fotelu pilota i nieobecnym wzrokiem patrzył w dół na miniaturowe przedmieścia Houston, podczas gdy pojazd z cichym warkotem sunął w powietrzu, naprowadzany z dołu przerywaną wiązką sygnałów. Interesujące, pomyślał Vic, że ruch samochodów, które zgodnie płynęły, ruszały, zwalniały i przyspieszały na szosach w dole, przypominał wielką, rozpisaną na instrumenty partyturę, jak gdyby wszystkie auta stanowiły fragmenty jakiegoś niewyobrażalnie złożonego utworu skomponowanego przez kosmicznego Bacha. Było to jednak złudzenie. Każdy pojazd miał zaprogramowany jedynie cel podróży oraz kilka stosunkowo prostych instrukcji dotyczących poruszania się po drodze. Złożoność wynikała z dużej ich liczby i wzajemnych oddziaływań w ściśle określonym otoczeniu. Podobnie wygląda życie, skonstatował Victor. Wszystkie magiczne, mistyczne i nadprzyrodzone siły, do których przez wieki odwoływano się dla wyjaśnienia różnych rzeczy, istniały tylko w umysłach zdezorientowanych obserwatorów, a nie w obserwowanym wszechświecie. Zastanawiał się, ile nie wykorzystanych ludzkich talentów zmarnowało się w daremnej pogoni za wytworami wyobraźni. Ganimedejczycy nie oddawali się podobnym złudzeniom, lecz pilnie starali się poznać i opanować wszechświat takim, jaki był, a nie jakim się wydawał lub jakim chcieliby go widzieć. Może właśnie dlatego dotarli do gwiazd.
Na sąsiednim siedzeniu Lyn spojrzała znad rozwiązywanej krzyżówki z „Dziennika Międzyplanetarnego” sprzed kilku dni.
– Co to może być: „dzieło muzykalnych glonów”?
– Ile liter? – zapytał Hunt po chwili namysłu.