pożegna się z życiem...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Jeszcze wczoraj chciałem pisać mowę pożegnalną, ale dziś nad ranem straciłem umiejętność układania kunsztownych peror...
- POŻEGNANIE Z PENDŻYKENTEM Opowieść dwudziesta i ostatnia o bazarowych uciechach, o nieoczekiwanym pojawieniu się strażnika z...
- Małe pociechy płacę wielkim żalem swoim Za tym nieodpowiednym pożegnaniem twoim...
- mają marzenia i jednocześnie znajdują sposoby na pogodzenie ich realizacji z życiem osobistym...
- – Proszę mnie z nią połączyć...
- tylko pociągnęło za sobą dalszą decentralizację decyzji...
- Ja wykorzystywałem swój czas na droczenie się z inżynierami, technikami, elektrykami i cholernie głupim delegatem związku zawodowego, który obstawał przy tym,...
- komputery zaczĂŞÂły porozumiewaĂŚ siĂŞ w jĂŞzyku maszyn...
- dziejowe" odbywają się z taką konsekwencją, że stają się niedostrzegalnymi,niweczą sam zmysł, za pomocą którego mogłyby być ujęte...
- Tylko my na to gotujemy się, aż nam wieść przyszła, że król jego mość przyszedł pod Smoleńsk...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Cowper okazał się potężnym nieprzyjacielem. Stefan zrobił wszystko, by postawić
go przed sądem, choć byłoby znacznie lepiej, gdyby go zabił i zbiegł do Francji. Tam nie
sięgała władza króla Henryka.
Gorzkie myśli kłębiły się w głowie Stefana po wyjściu Anny, ale zdawał sobie
sprawę z tego, że mając krew na rękach, musiałby z niej zrezygnować. Szukał sprawied-
liwości na drodze prawnej, ponieważ kochał Annę i jeśli było mu sądzone umrzeć z tego
powodu, to niech i tak będzie. Ona nie mogła zostać skalana. Zbyt ją kochał, by wyko-
rzystać jej wspaniałomyślność.
Anna siedziała z matką i siostrą w bawialni. Gdy dołączył do nich lord Melford,
T L R
poznała z wyrazu jego twarzy, że dowiedział się czegoś nowego w sprawie Stefana, i ser-
ce jej mocniej zabiło. Odłożyła na bok robótkę, wstała i popatrzyła na niego z obawą.
- Masz jakieś wieści? - zapytała.
- Termin rozprawy został wyznaczony na jutro - odparł Robert. - Nie martw się,
córeczko. Werdykt może być lepszy, niż się spodziewasz. Znalazły się dowody świad-
czące o tym, że lord de Montfort mógł zostać pozbawiony praw do majątku na skutek
oszustwa.
- Wspaniale, lecz to nie oczyszcza Stefana od zarzutu morderstwa.
- To prawda - przyznał lord Melford. - Król Henryk wezwał Cowpera do Londynu
i zażądał przedstawienia dowodów na poparcie postawionych lordowi de Montfortowi
zarzutów. Jak dotąd Cowper się nie pojawił. Jeżeli nie stanie przed sądem, to król sam
zadecyduje, czy jego oskarżenia są uzasadnione.
- Co to da Stefanowi? Został napiętnowany jako najemnik i morderca. Kto wystąpi
w jego obronie?
- Czy wyznał ci, co naprawdę wydarzyło się tamtego dnia? - Robert nie odrywał
przenikliwego spojrzenia od twarzy córki. - Jeśli wiesz, musisz mi o tym powiedzieć.
- Lady Madeline poprosiła Stefana o pomoc, ale gdy wszedł do jej komnaty, roz-
darła na sobie suknię i zaczęła krzyczeć, że ją gwałcą. Sir Hugh, jej wuj, wpadł natych-
miast, bo to była pułapka zastawiona na Stefana. On odepchnął ją w stronę sir Hugh, a
ten przebił ją mieczem.
Zamordowałby również bezbronnego Stefana, gdyby nie przybycie... pewnego
człowieka. Ten człowiek zabił sir Hugh w uczciwej walce i rzucił Stefanowi miecz. Ra-
zem wywalczyli sobie drogę odwrotu, choć zbrojni sir Hugh próbowali ich zatrzymać.
- Czy jest świadek tych wydarzeń?
- Nikt, kogo Stefan mógłby wezwać na świadka. Człowiek, który go uratował,
byłby gotów dla niego umrzeć, ale to nie uwolniłoby Stefana od oskarżenia o współ-
udział i nie zamierza o nim wspominać.
Lord Melford skinął głową i pogrążył się w rozważaniach. To, co usłyszał od An-
ny, zwiększyło jego szacunek dla lorda de Montforta.
- Twój ukochany to człowiek dumny i niemądry, ale honorowy - orzekł. - Cóż, zo-
T L R
baczymy, co da się dla niego zrobić. Jeżeli lord Cowper nie przybędzie, aby osobiście
wnieść oskarżenie, to wszystko zależy od króla.
Anna przepłakała całą noc po powrocie z Tower, ale potem wzięła się w garść, za-
nalizowała sytuację ukochanego i doszła do mniej więcej tych samych wniosków, co oj-
ciec. Stefan był dumny i dlatego nie życzył sobie, by Anna zaangażowała się w jego
obronę. Z tego samego powodu zabronił Hassanowi zeznawać. Słowami ją odtrącał, ale
wyraz jego oczu przeczył słowom. Czepiała się więc myśli, że jednak ją kocha, choć nie
chciał tego przyznać.
- Na dziś wieczór jesteśmy zaproszeni na dwór - poinformował rodzinę Robert. -
Wiem, że Anna nie jest w nastroju do zabawy, lecz nie wolno nam obrazić króla odmo-
wą. Jutro od jego widzimisię będzie zależało życie lorda de Montforta i choć Henryk jest
sprawiedliwy, to potrafi być bardzo surowy. Dlatego wszyscy stawimy się na balu i bę-
dziemy się uśmiechać. To dotyczy również ciebie, Anno.
- Tak, ojcze, jak sobie życzysz - odpowiedziała.
Pochyliła głowę nad robótką, udając skoncentrowaną na haftowaniu. Świadomość,