Tylko my na to gotujemy się, aż nam wieść przyszła, że król jego mość przyszedł pod Smoleńsk...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Jeśli rodzice nie dadzą dziecku doświadczyć miłości, jeśli nie ujawnią swoim zachowaniem, że samo jego istnienie jest dla nich radością, dziecko odwróci od...
- Czy to ojczyzna moze byc kiedyniekiedy, byc i nie byc na przemian? Ojczyzna moze byc tylko kraj stanowiacy nieprzerwalnie teren historyczny narodu, i to teren centralny...
- Najczęściej wolno ci tylko kopiować pliki z serwera, ale często możesz także kopiować własne pliki na serwer do specjalnie w tym celu utworzonego katalogu...
- 187moemy przyj jako zasad, e kady kraj wymieniony wrd owych affines lea na zewntrz granic tego pastwa, jako jego bok" (tatu] Kierujc si t zasad,...
- – Nie masz powodu, by kochać którekolwiek ze swych rodziców, Gwydionie – powiedziała Morgiana i jej dłoń zacisnęła się na jego ręce, ale zadziwił...
- I nagle, jakby zmysły postradał, porwał się z siedzenia i chwyciwszy w obie ręce chudego dryblasa, co kawę roznosił i węgle do fajek, począł głową jego tłuc o...
- – Kiedy tylko dotrzemy tam, gdzie mają w miarę rozwinięty przemysł – dodał po chwili – będziemy musieli sprawić sobie trochę odtylcowych...
- Już dawniej kilka razy udało mi się wślizgnąć między Żydów pracujących we dnie poza gettem; kontrola nie była ścisła, chyba tylko wariat pchałby...
- Popatrzył na mnie, niemal widziałem trybiki obracające się pod jego czaszką i nagle twarz mu pobielała, oko rozwarło się szeroko, a czoło zrosiły krople potu...
- klientów spośród ogółu klientów jego sklepu...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Z tej okazji wrzawa powstała w wojsku, mówiąc; „a co nam po tym, mamy na kogo robić; nie wiemy, jakim duchem król na nasze prace krwawe nastąpił". Przyszło tedy stamtąd odejść, mogąc skonać nieprzyjaciela, który już był osłabiał, bo to wojsko ostatnia nadzieja moskiewska była.
A wróciwszy się do wielkiego obozuj co dalej czynić, mając tę przeszkodę od króla, wojsko wszystko radę uczynili. Z tej rady sprzysięgli się i spisali, Dimitra nie odstępować, ni z kim, imo niego, nie traktować. Do króla mnie, Wrzeszcza, Dudzińskiego i Sladkowskiego pod Smoleńsk w poselstwie wyprawili, prosząc, aby król jego mość z państw moskiewskich wyszedł, nam naszego przedsięwzięcia nie przeszkadzał. Owa zgoła bardzo to przykre poselstwo królowi było; jednak byliśmy w wielkiem poszanowaniu. Wysłał też już był król jego mość komisarze do wojska naszego; pana Stadnickiego4, kasztela-
Tu w znaczeniu: umocnieniu.
Czyli kobylinami - belkami ustawianymi na kozłach, nabijanymi drew-nianymi albo żelaznymi kolcami, służącymi do stawiania łatwo usuwalnych zapór głównie przeciwko jeździe.
[3]Wielkim obozem nazywano warowny obóz wojsk Dymitra na Tuszynie. [4] Stanisława Stadnickiego z Leska.
56 Mikołaj Marchocki
na przemyskiego, księcia Krzysztofa Zbarawskiego1, koniuszego koronnego, Ludwika Wayhera~, pana Marcina Kazanowskiego; a przed tymi wprzód pojechał, jakby gońcem pan Jan Łowczowski Dobek. Z tymi komisarzami potkaliśmy się my, Drohobusz ku Smoleńsku minąwszy. Pytaniśmy byli od nich, z czym do króla jedziemy; ale nie chcieliśmy powiedzieć. Odprawiliśmy poselstwo do króla jego mości i do rycerstwa z osobna, przy czym był i pan hetman sam Żółkiewski3; byli i pułkownicy, i rotmistrze. Jam oboje odprawował. Mieszkaliśmy kilka dni, a każdy dzień bankietami nam zszedł u panów. Wzięliśmy respons potem. Przy dawaniu responsu zażył tych słów do nas pan Szczęsny Kryski, naonczas podkanclerzy4.
„Wdzięcznie Jego Królewska Mość, pan nasz miłościwy, poselstwa przez waszmościów przyniesionego, dnia onegdajszego słuchał. Ale gdy się w dalszej deliberacjej5 rzecz ze słowy stosowała, dziwować się Jego Królewskiej Mości i ich mościom panom senatorom przyszło, co lubo czytali, lubo słuchali poselstwa tego. Dlaczego tak zuchwała i ostra rzecz z łagodnymi słowy pomieszana; dlaczego ta ofiarowana wiara ważyła się na pana swego tak bezpiecznie rzucić. Przyjdzie tedy waszmościom na piśmie wziąć respons taki, jakiego to poselstwo i rzecz jego godno. A wasz mość na potem wiedzcie i braci swej powiedzcie, że Jego Królewska Mość ludu od Pana Boga podanego panem się być czuje."
Dano nam zatem respons i króla jego mości pożegnaliśmy, a wyjechawszy od Smoleńska, wprzód niż panowie komisarze, stawiliśmy się w obozie swoim i pan Dobek z nami. Nas wysłuchawszy była deliberacja, jeśli przyjąć komisarzów królewskich, albo nie; ponieważ taki związek było uczyniło wojsko na rumor wejścia królewskiego, że
1 Księcia Krzysztofa Zbaraskiego, starostę krzemienieckiego.
2 Ludwika Weihera, starostę kościerzyńskiego.
3 Stanisław Żółkiewski, od 1588 hetman polny koronny, od 1613 hetman wielki koronny.
4 Szczęsny Kryski był podkanclerzym koronnym.
5 rozważeniu
Historia moskiewskiej wojny... 57
przy Dimitrze stać, ni z kim nie traktować, jeśliby kto traktować chciał, żeby z Dimitrem carem, nie z nami traktował.
Chciał książę Rużyńskie i pan Zborowski; było nas i niemało, cośmy im tego pomagali; stać przy tej swojej przysiędze i związku świeżo uczynionym. Ale wojsko chwyciwszy się niepewnej jakiś wieści, i uczyniwszy sobie otuchę, że król ma ze sobą niemałą sumę pieniędzy i będzie mógł wojsku zapłacić siła już zasłużonych ćwierci, kiedy się na jego stronę, Dimitra odstąpiwszy, obrócą.
Do tego przysłał do nas pan Sapieha od Trójcy monasteru, imieniem swoim, i tego, co przy nim było, wojska, upominając nas, abyśmy do traktatów z komisarzami królewskimi przystępowali, a jeszcze z taką deklaracją, że jeśli tego nie uczynim, że oni zaraz idą z chorągwiami i zaciągną się na służbę królewską.
W takim zamieszaniu, aby do gorszych rzeczy nie przyszło, musiał i książę Rużyńskie z nami zezwolić przypuścić posłów, albo to komisarzów wysłuchać. Po wysłuchaniu jednak poselstwa, o sposobach, kondycjach, jakoby to mogło być, i jeśliby nie lepiej, jeśli nie snadniej, żeby nam król jego mość pomógł naszego przedsięwzięcia, umawialiśmy się przez deputaty. [Ze względu na] niemałą liczbę, że nas bywało i po czterdzieści osób, trwało to więcej niż tydzień - dys-putacja właśnie.
W tym czasie Dimitr postrzegłszy, że upośledzony w traktaciech, i że mu naszy słowa nie strzymali, uciekł od nas, i ujechał na Kaługę, kędy się już z dawna sposabiał, mając wzgląd na wszelakie przypadki, i wszystkim bojarom, co byli przy nim, tam przed czasem żony i dzieci odesłać kazał. Tamże i car kasimowski1 Tatarzyn miał swego syna. Potem, kiedy uszedł, [także] i bojarowie za nim niektórzy iść musieli, bo ich miał jakby w ręku, miawszy ich dzieci i żony pro obsidibuo2.
Carowa ze swoimi przyjacioły została w obozie.
[1]Car kasimowski - chan ordy nogajskiej, który dostał się do niewoli rosyjskiej za cara Iwana Groźnego, który osadził go na Kasimowie; później słu-żył drugiemu Dymitrowi, [2] jako zakładników
58 Mikołaj Marchocki
Dimitr nas odbieżał; z posłów, albo z komisarzów o gotowiźnie tak wielkiej u króla, jako się spodziewali, nic nie wyczerpnęli; znowu wątpliwości; dopiero żałować, że zezwolili na traktaty, któiymi Dimi-tra wypłoszyli.