dziejowe" odbywajš się z takš konsekwencjš, że stajš się niedostrzegalnymi,niweczš sam zmysł, za pomocš którego mogłyby być ujęte...
Serwis znalezionych haseĹOdnoĹniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby siÄ tonÄĹo, jak gdyby grzebano ciÄ w ziemi.
- JOWISZ W ZNAKU RAKAZnaczenie oraz peĹny wpĹyw Jowisza w znaku Raka, daje siÄ zauwaĹźyÄ dopiero w Ĺrodku Ĺźycia, poniewaĹź pozycja taka, gdy chodzi o znak Raka,...
- Grobstein Ruth, Wszystko o raku piersi FAKTY, KTĂRE POWINNAĂ ZNAĂĽ, I PYTANIA, KTĂRE MOËESZ ZADAĂĽ 37 ⢠Skoro usâyszaâaĂ takĂ diagnoz´,...
- ââZabij go, Tanneguy!ââ A teraz - de Giac rozeĹmiaĹ siÄ konwulsyjnie - teraz ten czĹowiek, pod ktĂłrego wĹadzÄ byĹo tyle prowincji, Ĺźe moĹźna by nimi...
- 72 Taka mowa obejmuje większy zakres dwięków; w mowie potocznej wykorzystuje się rednio 4-5 dwięków...
- Wreszcie wczesnym popoĹudniem ktĂłregoĹ dnia Smuga oznajmiĹ, Ĺźe wraca jego przyjaciel i mogÄ mu zĹoĹźyÄ wizytÄ w siedzibie towarzystwa, gdzie pracuje...
- — Wyczuwacie takÄ ingerencjÄ nawet teraz? — ĹnieĹźynka dotknÄĹa swego Klejnotu...
- - Bo dla mnie, to samotnoĹÄ, taka prawdziwa, transcendentna samotnoĹÄ, to jest na sam koniec orgazmu...
- zabiegaĹ u Kazimierza, aby po zgonie wspĂłlnego bratanka Leszka, ktĂłrego kilkuletnia choroba wróşyĹa bliskÄ ĹmierÄ, jego nastÄpcÄ na stolicy Mazowsza...
- dzwonnica, a w rÄkach takÄ siĹÄ, Ĺźe bĹÄdnego rycerza w zbroi razem z koniem podniesie, to ma byÄ najsĹodsza ksiÄĹźniczka Dulcynea z Toboso? Nie powiem,...
- ktĂłrym nabarziey iasnowidzÄ cy nic by nie dopatrzyĹ ani nie pochwyciĹ nie znaiÄ c iego Ĺźeny, takÄ miaĹ w sobie przystoynoĹÄ, wdziÄcznÄ postawÄ y...
Smutek to uczucie, jak gdyby siÄ tonÄĹo, jak gdyby grzebano ciÄ w ziemi.
Własna bezdziejowoć
nasza ukazuje nam bezdziejowoć wszędzie: widzimy bowiem w zjawiskach kultury
to tylko, co jest zwišzane z naszym do nich stosunkiem. Trzeba czuć żywš,
stwarzanš przez nas historię przed sobš, aby czuć, rozumieć, widzieć historię
poza sobš. Dziejowe zniechęcenie stwarza wręcz przeciwne skutki, wytwarza
sztucznš próżnię koło dzieł kultury, izoluje je, odrywa od warunków, w których
powstały. W cišgu ostatniego dziesięciolecia zapoznalimy się z całym
szeregiem wybitnych utworów literatury i sztuki, ale pomimo to nigdy chyba
nasz stosunek do pimiennictwa europejskiego nie był tak przypadkowy i
chwiejny. Obcować z dziełami jakiej kultury można jedynie po przez
zrozumienie jej wewnętrznej struktury i procesu dziejowego, który jš stworzył.
"Amorficzne" nagromadzenie na jednej płaszczynie abstrakcyjnej myli
ludzkiej, pojęć i wartoci, wyrwanych z życia różnych epok i narodów jest
jednš z najzjadliwszych form owieconego barbarzyństwa. Nikt za mi nie
zaprzeczy, że w tej włanie formie tkwiš w naszej wiadomoci kulturalnej
przyswajane w cišgu ostatnich lat zdobycze. To, comy powiedzieli powyżej,
tłumaczy to już dostatecznie. Żywszy dopływ wartoci kulturalnych z Zachodu
był dziełem tej samej przypadkowej, oderwanej od dziejowego wštku jednostki,
która była typowym przedstawicielem i aktorem ruchu młodopolskiego. Teraz ona,
oderwana i wyrzucona poza życie, zasadniczo pozahistoryczna znalazła się wobec
skarbca europejskiej kultury. Wynik był nieuchronny: cała kultura została
przetworzona w pozahistoryczne przeżycie, w samopoznanie absolutu. O tym, co
jest tym samopoznaniem, decydowała jednostka, majšca za jedyny sprawdzian tę
pozahistorycznoć włanie. W czym ona już historii, zwišzku z własnym swym
położeniem, z własnym swym społecznym życiem nie wyczuwała, tam rozpoczynał
się absolut. Gdzie budziła się niemiła reminiscencja, gdzie dana indywidualna
idiosynkrazja reagowała na specyficznie wrogi element historycznoci, tam
oczywicie mogła być mowa tylko o empirii, brutalnym materializmie faktu.
Miriam i Chimera wprowadzili nas w kontakt z wieloma mało znanymi u nas
twórcami, ale uczynili też wiele, aby zarówno ci, jak i inni twórcy, stali się
czynnikami i orodkami dziejowego wykolejenia. Nie było w Polsce człowieka
gorzej przygotowanego do roli inicjatora kultur niż Miriam, który w sobie
niehistorycznoć specjalnie i systematycznie hodował. Trzeba za pamiętać, że
Miriam jest u nas wyjštkowo wykształconym człowiekiem, że zna on niezmiernie
wiele dzieł, poza którymi nie umie wyczuć ich indywidualnej, dziejowej duszy.
Dla niego istniała przynajmniej jako fakt ta historia, która następnie
unicestwiała się w jego pozbawionym historycznego wymiaru intelekcie. Dla
przeciętnego polskiego modernisty historia, to jest ten kraj "ubi leones",
gdzie na każdym kroku czyha szatan ewentualnego omieszenia się quaerens, quem
devoret. Zachód więc i jego kultura służyły przeciętnej młodopolskiej jani za
repertuar form, w jakich mogła ona wyrazić, ocalić swoje pozahistoryczne
trwanie. Najczęciej więc uciekała się Młoda Polska do takich postaci i dzieł,
w których z tych lub innych powodów "pozaczasowoć" występowała szczególniej
dobitnie. Stšd nasuwa się dla nas koniecznoć rozpatrzenia form, w jakich
ukazuje się zagadnienie stosunku życia do sztuki w literaturach Zachodu,
zbadania przede wszystkim dziejowych ródeł pozaczasowoci i pozadziejowoci w
literaturze. Uczynimy to w następnym rozdziale, w którym rozpatrzymy tworzenie
się pojęć literackich w nowoczesnej Francji, gdyż większoć haseł,
rozpowszechnionych w dzisiejszych rodowiskach kulturalnych i artystycznych i
bynajmniej nie tylko u nas, zwišzana jest z pršdami literackimi, które
rozwijały się we Francji za czasów drugiego cesarstwa i trzeciej republiki.
Zwracam w ogóle uwagę młodych naszych krytyków, że wszechstronne zbadanie
kultury umysłowej i artystycznej francuskiej z czasu drugiego cesarstwa
stanowić może przedmiot niezmiernie pouczajšcych i ciekawych studiów dla
analityka kultury. Coraz ważniejszš rzeczš staje się wykrycie, jakiego rodzaju
dowiadczenia i przeżycia dziejowe ukrywajš się poza rozpowszechnionymi w
atmosferze kulturalnej i unoszšcymi się w niej w formie pozaczasowych tworów
czystej myli - pojęciami i wartociami. Sšdzimy, że przeciwstawienie
następnie w dalszym rozdziale pewnych innych form głęboko i intensywnie
kulturalnego odczuwania i pojmowania dziejowego życia wyjani nam lepiej, niż
wywody in abstracto wielostronnoć i skomplikowanie zagadnień. Tu jednak
wracamy jeszcze do przerwanego na chwilę watka. Zdaje się zresztš, że
zagadnienie na tym włanie polega, a przynajmniej to stanowi jego stronę
przede wszystkim wchodzšcš w rachubę, gdy idzie o twórczoć artystycznš, czym
jest nasze życie wewnętrzne, nasze ja w stosunku do dziejowego, zbiorowego
życia, w którym bierzemy udział. Istnieje co do tego punktu głębokie rozdarcie
w nowoczesnym życiu psychicznym. Te stany dusz, które odczuwamy artystycznie,
zdajš się mieć wyłšcznie subiektywne znaczenie, te stany dusz za, w których
wyraża się nasza łšcznoć z dziejami, zdajš się posiadać w sobie co wybitnie
i specyficznie antyartystycznego. Roztwiera się tu próżnia między niezdrowym
abstrakcyjnym patosem, koturnowociš duszy, a bezsilnym, padajšcym ofiarš
historycznej ironii liryzmem. Dziejowe nasze znaczenie jest poza nami, wyrasta
ono z krzyżujšcych się i plšczšcych oddziaływań wzajemnych. Nie wiemy, czym
jestemy jako ogniwa dziejowego procesu; gdy usiłujemy zawrzeć dziejowe
znaczenie naszych przeżyć w ich odczuwaniu, modyfikujemy je w myl jakich
abstrakcyjnych poglšdów; gdy oddajemy się konkretnej swobodzie wewnętrznej -
nie wiemy dokšd ona nas niesie. Swoboda ta jest tylko biernym poddaniem się
przepływajšcemu przez nas i porywajšcemu naszš duszę pršdowi. Wyraża się w tym
cišgle ten sam stan rzeczy: dziejowe życie jest dla nas czym cišżšcym z
zewnštrz, naginajšcym nas do siebie jak abstrakcja, własne nasze życie nie
jest ujmowane w kategoriach dziejowoci. Dzieje robiš co z nami. Osobicie,