Omiotła jego twarz przestraszonym spojrzeniem...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Jeśli rodzice nie dadzą dziecku doświadczyć miłości, jeśli nie ujawnią swoim zachowaniem, że samo jego istnienie jest dla nich radością, dziecko odwróci od...
- 187moemy przyj jako zasad, e kady kraj wymieniony wrd owych affines lea na zewntrz granic tego pastwa, jako jego bok" (tatu] Kierujc si t zasad,...
- się krew we mnie rozgrzeje, zapomnę, żeś kobietą i piękną! Zaprawdę, mogę ujrzeć tylko szpiega, co tym dla mnie wstrętniejszy, że jego panem Rzymianin!...
- – Nie masz powodu, by kochać którekolwiek ze swych rodziców, Gwydionie – powiedziała Morgiana i jej dłoń zacisnęła się na jego ręce, ale zadziwił...
- I nagle, jakby zmysły postradał, porwał się z siedzenia i chwyciwszy w obie ręce chudego dryblasa, co kawę roznosił i węgle do fajek, począł głową jego tłuc o...
- klientów spośród ogółu klientów jego sklepu...
- Pomijajc bardziej szczegow analiz procesu sekularyzacji, omwiony zostanie sam pluralizm, a take proces jego nasilania si...
- 9 W książce tej termin „hitlerowski holokaust" odnosi się do wydarzeń historycznych, natomiast termin „holokaust" oznacza jego ideologiczne...
- WIANO WITEJ KINGI28Zaledwie trzynacie lat mia ksi Bolesaw, zwany pniej Wstydliwym, gdy panowie w jego imieniu rzdy sprawujcy, postanowili mu on...
- Źródła w Antibes podają, że Jordana zatłuczono na śmierć zaledwie w kilka dni po jego weselu i po tym, jak wydostał pijaną bratową ze szponów portowego opryszka...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Zaraz potem? wbiła wzrok w splecione dłonie i pokręciła głową.
- Jeśli ty nie możesz, to chyba ja będę musiał - powiedział głosem przesyconym pogardą dla samego siebie. - Złamałem dane ci słowo. Z czystego egoizmu uległem żądzy. Wziąłem cię siłą. Dokonałem gwałtu fizycznego i psychicznego.
Delikatnie opuścił ją na poduszkę. Potem odwrócił się, zacisnął pięść i z całej siły uderzył nią w ścianę. Tynk skruszył się pod jego knykciami, a on poczuł silny ból. Na chwilę odzyskał jasność myślenia i przyjrzał się strużce krwi, spływającej mu po ręce.
Gdy zamachnął się ponownie, Laura krzyknęła:
- Przestań, Ian!
Tego samego wieczoru, tyle że trochę wcześniej, powiedziała: „nie przerywaj”, i te słowa wciąż dźwięczały mu w głowie. Znieruchomiał.
Usłyszał, że Laura wstaje z łóżka. Chwyciła go za ramię i odwróciła ku sobie. W jego wielkim szlafroku wyglądała jak mała, zagubiona dziewczynka, ale z twarzy biło jej zdecydowanie.
- To nie była twoja wina, tylko moja - powiedziała z przekonaniem. - Owszem, nie wiedziałam, że wyzdrowiałeś, więc nie do końca zdawałam sobie sprawę z tego, co się stanie. Ale nie zrobiłeś niczego wbrew mojej woli.
Wbił wzrok w jej twarz, próbując coś wyczytać z rozbieganych bursztynowych oczu.
- Wydawało mi się, że to, co robimy, sprawia ci przyjemność - powiedział.
- Bo sprawiało, chociaż wiedziałam, że popełniam błąd. - Zamknęła oczy, a na twarzy odmalowało jej się cierpienie. - W ciemności łatwo mi było udawać przed sobą, że śnię, że jestem bezpieczna, bo nie robimy tego naprawdę.
- Ale to było naprawdę - stwierdził posępnie. - I nie można już tego cofnąć. Czy współżycie z mężem było tak straszne, jak się obawiałaś?
Zadrżała, a potem wydusiła z siebie.
- Nie w tym rzecz. Słusznie zgadłeś, że obawiam się fizycznej strony małżeństwa, a ja temu nie zaprzeczyłam. - Gorzko się zaśmiała. - W rzeczywistości bałam się jednak nie tego, że to będzie straszne, lecz tego, że za bardzo mi się to spodoba.
Bezradnie pokręcił głową.
- Nie rozumiem.
Próbowała mu wyjaśnić, ale głos utkwił jej w gardle, Ian objął ją i przytulił. Tym razem go nie odepchnęła. Znużonym ruchem położyła mu głowę na ramieniu, a wilgotne, falujące włosy opadły mu na pierś. Pachniała jaśminem i bólem.
- Namiętność sprowadza na mnie szaleństwo - powiedziała głosem opuszczonego dziecka. - Jeśli się jej poddam, narażę na nieszczęście nas oboje.
Wciąż nie rozumiał.
- Czy naprawdę sądzisz, że radość seksualnego spełnienia może spowodować gorsze problemy niż te, które już mamy?
Znowu zaczęła szlochać. Każde jej słowo brzmiało teraz tak, jakby siłą wyrywała je z samego dna duszy.
- Wybacz mi, Ian, ale nie odważę się spróbować tego po raz drugi. Na zewnątrz deszcz dalej bębnił o płaski dach. Z dziedzińca dobiegł ryk wołu. Jak świat mógł całkiem normalnie funkcjonować, skoro jego życie znowu legło w gruzach? Przejęty wyrzutami sumienia, tulił żonę, obawiając się, że nigdy więcej nie będzie mógł tego zrobić. Nawet teraz, mimo chaosu uczuć, w jakim się znalazł, czuł drzemiące pożądanie. W mniej dramatycznej sytuacji po prostu nie wolno mu pozwolić sobie na dotykanie Laury.
Chociaż otrzymał wspaniałomyślne rozgrzeszenie, poczucie winy dręczyło go bezlitośnie. Laura mogła nie rozumieć, co robi, ale on rozumiał. Nie spróbował nawet z nią o tym porozmawiać, chociaż wiedział, że boi się fizycznego zbliżenia. W swej męskiej arogancji uwierzył w to, że jego nieodparty czar jak za sprawą magii usunął jej głęboko zakorzeniony lęk. Teraz musiał żyć z konsekwencjami swojej pomyłki. Wykrzywił usta w ponurym grymasie. Być może zasługiwał na to, co dostawał, ale dlaczego następstwa tego musi ponosić również Laura?
Podstawowym faktom nie można było zaprzeczyć. Po prostu złamał dane słowo i zdradził kobietę, którą przysiągł chronić. A to co uważał za początek, było w rzeczywistości końcem, bo jak, na Boga, mogła teraz wyglądać ich przyszłość?
22Lady Falkirk wzięła topi od Meery i spojrzała na nie nieprzytomnym wzrokiem, jakby nie wiedziała, do czego służy. Po chwili włożyła kask, przesłała służącej niewyraźny uśmiech i podeszła do konia, przy którym Zafir czekał z pomocą. Uważnie przyjrzawszy się pani, Meera zmarszczyła czoło, cmoknęła językiem i poszła do swojego potulnego kuca.