Odwrócił się; z jego twarzy biła taka sama szaleńcza furia, jaką widziała, gdy pociął portret żony...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- 187mo¿emy przyj¹æ jako zasadê, ¿e ka¿dy kraj wymieniony wœród owych affines le¿a³ na zewn¹trz granic tego pañstwa, jako jego „bok" (tatuœ] Kieruj¹c siê t¹ zasad¹,...
- się krew we mnie rozgrzeje, zapomnę, żeś kobietą i piękną! Zaprawdę, mogę ujrzeć tylko szpiega, co tym dla mnie wstrętniejszy, że jego panem Rzymianin!...
- – Nie masz powodu, by kochać którekolwiek ze swych rodziców, Gwydionie – powiedziaÅ‚a Morgiana i jej dÅ‚oÅ„ zacisnęła siÄ™ na jego rÄ™ce, ale zadziwiÅ‚...
- I nagle, jakby zmysły postradał, porwał się z siedzenia i chwyciwszy w obie ręce chudego dryblasa, co kawę roznosił i węgle do fajek, począł głową jego tłuc o...
- klientów spośród ogółu klientów jego sklepu...
- Pomijaj¹c bardziej szczegó³ow¹ analizê procesu sekularyzacji, omówiony zostanie sam pluralizm, a tak¿e proces jego nasilania siê...
- 9 W książce tej termin „hitlerowski holokaust" odnosi się do wydarzeń historycznych, natomiast termin „holokaust" oznacza jego ideologiczne...
- WIANO ŒWIÊTEJ KINGI28Zaledwie trzynaœcie lat mia³ ksi¹¿ê Boles³aw, zwany póŸniej Wstydliwym, gdy panowie w jego imieniu rz¹dy sprawuj¹cy, postanowili mu ¿onê...
- Źródła w Antibes podają, że Jordana zatłuczono na śmierć zaledwie w kilka dni po jego weselu i po tym, jak wydostał pijaną bratową ze szponów portowego opryszka...
- Król Azis milczał bardzo długo, tylko drgania nagłe biegły przez jego twarz na znak, że bije serce królewskie i że się lęka...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Lecz teraz było gorzej, bo złościł się na siebie.
- Jeśli moje życie było warte sto złotych gwinei, to życie Owena nie miało ceny - powiedział z wściekłością. - Owen umiał budować, umiał śmiać się i płakać. Kochał i był kochany. Szlag by to trafił, dlaczego on, a nie ja?
Jej paznokcie wbiły się w oparcie fotela. Na miejscu Nicholasa czułaby to samo; śmierć byłaby łatwiejsza niż ocalenie za cenę życia przyjaciela. Chcąc go pocieszyć, powiedziała:
- Jeśli poświęcił się dla ciebie, to dlatego, że ty możesz wprowadzić tu zmiany. Ty ocalisz życie wielu ludziom w przyszłości.
- To nie jest wystarczający powód! - Z przerażającą gwałtownością chwycił harfę i z całej siły walnął nią o ścianę. Z dziwacznym piskiem naderwanych strun instrument rozleciał się na kawałki. Błyskawica rozdarła ciemne niebo, z niesamowitą jasnością oświetlając Nicholasa i jego połamany instrument.
Gdy huk pioruna rozszedł się echem po całej dolinie, krzyknęła:
- Przestań się obwiniać! Nie jesteś Bogiem!
- Z tego, co widzę, nawet Bóg nie jest Bogiem - powiedział z goryczą. - Przeczytałem Księgę Hioba i wiem, że Bóg lubi zadawać cierpienia.
Clare wiedziała, że powinna go skarcić za świętokradztwo, jednak trudno wierzyć w boską sprawiedliwość, kiedy dobrzy ludzie tak tragicznie umierają.
Nicholas krążył nerwowym krokiem po pokoju, aż wreszcie zatrzymał się przy kominku. Wbił wzrok w żarzące się węgle, a splecione dłonie oparł o gzyms kominka.
- Gdybym wcześniej zaczął działać, gdybym poświęcił tyle czasu na rozmyślania o ludzkim życiu, ile poświęciłem na zastanawianie się, jak zaciągnąć cię do łóżka - nie doszłoby do tego. Owen by żył, inni także. - Odetchnął głęboko. - Wśród ofiar było dwóch małych chłopców w wieku Huwa Wilkinsa.
- Jeśli masz kogoś winić, to Madoca. Albo hrabiego Michaela, który ma władzę, ale oddał ją temu zachłannemu głupcowi.
Nicholas odparł nieprzekonany:
- Gra się skończyła, Clare. - Obrócił się ku niej; wyczytała w jego twarzy, że podjął nieugięte postanowienie. - Zwalniam cię z umowy, Clare. Wracaj do domu, do Penreith. Ja wypełnię swoje zobowiązania i zrobię wszystko, co będziesz chciała, dla mieszkańców doliny. Ale zrobię to sam, nie zadam ci już więcej bólu.
Wpatrywała się w niego z pobladłą twarzą, nie mogąc uwierzyć, że postanowił ją odprawić. Podniósł głos.
- Słyszałaś? Wynoś się! Już nigdy nie będziesz musiała znosić towarzystwa takiego egoisty i bluźniercy jak ja.
Zrozumiała, że Nicholas musi siebie ukarać, by mieć choć trochę mniejsze poczucie winy. Dlatego postanowił ją odesłać właśnie wtedy, kiedy najbardziej jej potrzebuje.
Siedziała jak sparaliżowana, wpatrując się w niego bezradnie. Burza z piorunami, która przechodziła nad doliną, dorównywała burzy uczuć, jaka rozpętała się w tej cichej, pogrążonej w mroku bibliotece.
Znowu błyskawica przeszyła powietrze i tej samej chwili ból rozdarł duszę Clare, bo nagle zrozumiała, że ciągle szarpie się wewnętrznie, dręczona strachem i wątpliwościami.
Całe życie tęskniła za duchowym połączeniem się z Bogiem i za pozyskaniem miłości innych ludzi. Nie osiągnęła ani jednego, ani drugiego, więc gardziła sobą, uważając się za człowieka małej duszy.
Jednak jej świat się zmienił i to tak szybko jak układanka w kalejdoskopie. Choć nigdy przedtem nie odczuła boskiej miłości ani duchowego przewodnictwa, co było istotą jej religii, teraz zyskała bezwzględną pewność. Kocha Nicholasa; zawsze go kochała. I wokół niego koncentruje się jej życie.
W głębi duszy czuła, że musi zostać.
Podeszła do niego i wzięła jego poranione ręce w swoje dłonie.
- Zawsze powtarzałeś, że interesują cię wyłącznie kobiety chętne do miłości. - Ucałowała pokrwawione koniuszki jego palców, po czym przycisnęła je do serca. Patrząc mu w oczy, powiedziała cicho: - Teraz jestem chętna.
Gdy piorun znowu uderzył, Nicholas cały zesztywniał.
- Współczucie nie jest dobrym początkiem miłości, Clare.