ośnieżonych szczytach Parnasu, odziany jedynie w skórę jelonka; jego ciało poruszało sięnieświadomie, prawie bezwolnie, niczym kwiat w rękach...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Jeśli rodzice nie dadzą dziecku doświadczyć miłości, jeśli nie ujawnią swoim zachowaniem, że samo jego istnienie jest dla nich radością, dziecko odwróci od...
- 187moemy przyj jako zasad, e kady kraj wymieniony wrd owych affines lea na zewntrz granic tego pastwa, jako jego bok" (tatu] Kierujc si t zasad,...
- się krew we mnie rozgrzeje, zapomnę, żeś kobietą i piękną! Zaprawdę, mogę ujrzeć tylko szpiega, co tym dla mnie wstrętniejszy, że jego panem Rzymianin!...
- – Nie masz powodu, by kochać którekolwiek ze swych rodziców, Gwydionie – powiedziała Morgiana i jej dłoń zacisnęła się na jego ręce, ale zadziwił...
- I nagle, jakby zmysły postradał, porwał się z siedzenia i chwyciwszy w obie ręce chudego dryblasa, co kawę roznosił i węgle do fajek, począł głową jego tłuc o...
- Popatrzył na mnie, niemal widziałem trybiki obracające się pod jego czaszką i nagle twarz mu pobielała, oko rozwarło się szeroko, a czoło zrosiły krople potu...
- klientów spośród ogółu klientów jego sklepu...
- Pomijajc bardziej szczegow analiz procesu sekularyzacji, omwiony zostanie sam pluralizm, a take proces jego nasilania si...
- 9 W książce tej termin „hitlerowski holokaust" odnosi się do wydarzeń historycznych, natomiast termin „holokaust" oznacza jego ideologiczne...
- WIANO WITEJ KINGI28Zaledwie trzynacie lat mia ksi Bolesaw, zwany pniej Wstydliwym, gdy panowie w jego imieniu rzdy sprawujcy, postanowili mu on...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
W tej wizji mogła ona rozpalić swoje włosy i biczować nimi groźnie zimne powietrze.
Mogła też przechylić płonącą głowę do tyłu, tak że gardło rysowało się na szyi niczym łodyga
lilii; mogła krzyczeć, jak gdyby wzywała pomocy Dionizosa Bromiosa o jelenich stopach,
albo zaintonować szybki pean w nocnej oreibasia, niekończącym się rytualnym tańcu,
wykonywanym przez kobiety na szczytach gór w zimowe miesiące. Wiadomo, że wiele z nich
umiera z zimna lub zmęczenia, ale nikt nie może temu zapobiec; wiadomo też, choć żaden
mężczyzna nigdy tego nie widział, że przy takich tańcach kobiety trzymają w rękach groźne,
szaleńczo jadowite żmije, i wiążą ich ogony równie pięknie, jak dziewczyny wiją wianki z
białych lilii; podejrzewa się, choć żaden mężczyzna nie wie tego na pewno, że w owe
niebezpieczne noce szybkiego tętna bębnów kobiety są samą nagością, połyskującą krwawo
w płomieniach ognia i soku z winogron, a ich stopy zostawiają spieszne i śmiałe ślady na
śniegu, jak raniona przez myśliwca zwierzyna, głuche na głos rozsądku, który, niczym młoda
dziewczyna o smukłym, spowitym w biel ciele, próżno żąda zakończenia rytuału. „Pomocy!”
– rozlega się słaby jęk, lecz to na nic, bo niebezpieczeństwo dla tancerek jest jak cudowna
lilia na drugim brzegu rzeki: żadna z nich nie oprze się pokusie, by szybko po nią popłynąć,
nie prosząc nikogo o pomoc, i zerwać kwiat, i trzymać go. „Uwaga! Niebezpieczeństwo!” –
ostrzega słaby głosik, ale lilia jest zbyt piękna, by dziewczyna go posłuchała.
Wszystko to zawierała jego wizja i wierzył, że tak było naprawdę.*
* Nowa wizja Diagorasa pogłębia wymowę poprzednich obrazów eidetycznych:
„szybkość”, „łania”, „dziewczyna z lilią” i „wołanie o pomoc”. Teraz dochodzi jeszcze
„ostrzeżenie o niebezpieczeństwie”. Co to wszystko może znaczyć? (Przypis Tłumacza).
– Dziwne rzeczy widujesz w spojrzeniach, Diagorasie! – zażartował Herakles w
najlepszej wierze. – Nie wątpię, że nasza nierządnica tańczy czasem na procesjach podczas
Lenajów, ale szczerze mówiąc, opinia, że wraz z menadami wije się w ekstazie na cześć
Dionizosa podczas tych niebezpiecznych obrzędów, które, o ile jeszcze istnieją,
praktykowane są przez niektóre wiejskie plemiona trackie w dalekich i bezludnych górach
Hellady, wydaje mi się przesadą. Obawiam się, że twoja wyobraźnia sięga dalej niż wzrok
Linkeusa.
– Opowiedziałem ci – odparł Diagoras – co zdołałem ujrzeć oczami myśli, które potrafią
dostrzec Ideę samą w sobie. Nie lekceważ ich pochopnie, Heraklesie. Wyjaśniłem ci już, że
my też jesteśmy zwolennikami rozumu, wierzymy jednak, że istnieje coś wyższego niż
rozum, a jest to właśnie Idea sama w sobie: światło, przy którym wszystkie istoty i rzeczy
istniejące na tym świecie są ledwie marnymi cieniami. Czasem mit, baśń, wiersz albo sen
mogą pomóc nam ją opisać.
– Niech będzie, ale twoje Idee same w sobie na nic mi się nie zdadzą, Diagorasie. Ja
poruszam się po obszarze, gdzie wszystko mogę zobaczyć na własne oczy i wydedukować
własną logiką.
– Co więc ty dojrzałeś w tej dziewczynie?
– Niewiele, tylko to, że kłamie – odparł Herakles skromnie, a Diagoras z nagła przystanął
i wbił wzrok w Tropiciela, który uśmiechał się lekko i z pewnym zakłopotaniem, jak dziecko
skarcone za niebezpieczną zabawę. – Podpuściłem ją: wspomniałem o ojcu Tramacha. Jak
wiesz, Meragr został skazany na śmierć wiele lat temu, oskarżony o współpracę z
Trzydziestoma*
* Dyktatura ustanowiona w Atenach kontrolowanych przez Spartan po zakończeniu
wojny peloponeskiej. Tworzyło ją trzydziestu tyranów. Wielu Ateńczyków poniosło
śmierć z rozkazu tego bezwzględnego rządu, póki nowa rebelia nie zaprowadziła na
powrót demokracji. (Przypis Tłumacza)..
– Wiem. Był to proces równie ponury, co w przypadku admirałów z Arginuz, bo Meragr
zapłacił za winy wielu – westchnął Diagoras. – Tramach nigdy nie chciał rozmawiać ze mną o
ojcu.
– No właśnie. Yasintra powiedziała, że Tramach prawie z nią nie rozmawiał, ale
wiedziała doskonale, że jego ojciec zmarł okryty hańbą...
– Nie. Wiedziała jedynie, że zmarł.
– W pewnym sensie! Mówiłem ci już, Diagorasie, że odgaduję to, co mogę zobaczyć, i to,
co ktoś mi mówi, w i d z ę tak samo jak teraz pochodnię przy Bramie Miejskiej. Wszystko, co
robimy bądź mówimy, stanowi tekst, który można przeczytać i zinterpretować. Nie pamiętasz,
co powiedziała dokładnie? Nie: „Jego ojciec umarł”, tylko: „O n n i e m i a ł o j c a ”.
Takiego zdania użyłby każdy, kto chciałby zanegować istnienie kogoś, o kim woli nie
pamiętać. To właśnie ten rodzaj wyrażenia, jakim posłużyłby się Tramach. Pytam zatem:
jeżeli Tramach opowiadał owej nierządnicy z Pireusu o swoim ojcu (temat, którego nawet z
tobą nie chciał dzielić), to czyż nie mógł mówić jej także i o innych sprawach, o których ty
nic nie wiesz?
– Więc nierządnica kłamie.
– Tak sądzę.