niepochlebnej recenzji dobrego krytyka...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- wymienionemu mężowi, jak długo będzie w Rzymie, szesnaście bo- chenków dobrego chleba żołnierskiego, czterdzieści bochenków żoł- nierskiego...
- znamieniem odwagi cywilnej i wiary w słuszność bronionej sprawy, a piętnowanie zła obowiązkiem dobrego obywatela kraju...
- skiego, starożytnej idzie, że sam będę pomocny do wszystkiego dobrego...
- Panna Bulstrode nie zwróciła uwagi na tę krytykę...
- Dziewczyna na posadzce obciągnęła spódnicę, zasłaniając długie, spracowane nogi, spojrzała na Sefelta, który leżał przy niej uśmiechnięty, drgając w...
- - Dobrze to wszystko zaplanowałaś...
- - Stregobor moze i sprawia wrazenie pomylonego, ale nie do tego stopnia...
- W leczeniu złamań najczęściej stosuje się klasyczną metodę polegającą na: - anatomicznym (lub zbliżonym do anatomicznego) nastawieniu;unieruchomieniu odłamów...
- Akordy - budowa (Wojciech Olszewski) tercjowa budowa akordów Wojciech Olszewski, aranżacja, harmonia, improwizacja jazzowa zwolennikiem oszczędnej faktury,...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Karajan powiedzia³ mi kiedyœ:
- Skoro wierzysz w pochlebne recenzje, musisz wierzyæ i w niepochlebne. W
Stanach Zjednoczonych prasa mo¿e byæ istn¹ zmor¹. Wszystko siê tam
rozdmuchuje i odnoszê wra¿enie, ¿e Amerykanie przeceniaj¹ jej opiniotwórcz¹
rolê. Wprawdzie bardziej dotyczy to polityki, gdzie ¿urnaliœci
wspó³decyduj¹, ale daje siê te¿ zauwa¿yæ w muzyce i teatrze - zw³aszcza w
Nowym Jorku. Wystarczy pomyœleæ o prawach Brodwayu: ktoœ za miliony dolarów
wyprodukuje musical, premiera zostanie równo zjechana w co wa¿niejszych
gazetach - i ju¿ gwarantowana plajta. Publicznoœæ nawet nie próbuje wyrobiæ
sobie w³asnego s¹du. Niektórzy krytycy czczeni s¹ jak bogowie, a i sami
maj¹ siê co najmniej za przewodników duchowych spo³eczeñstwa. Wszystkiemu,
co nie przystaje do ich widzenia sztuki, z miejsca przypisz¹ wszelkie wady.
Kiedy artysta osi¹gnie pewien pu³ap, ma wielu zwolenników i przyjació³;
kiedy wiem, ¿e tylu ludzi przychodzi w³aœnie dla mnie, wtedy recenzje -
dobre czy z³e - staj¹ siê niewa¿ne. Pewnie, ¿e cieszê siê, gdy ktoœ dobrze
o mnie pisze, ale to nie najwa¿niejsze.
Bawi¹ mnie hymny pochwalne wypisywane wspó³czeœnie na czeœæ niezrównanej
Marii Callas, bo jednoczeœnie przypominam sobie, jak czêsto krytycy nie
zostawiali na niej suchej nitki (nie z powodu skandali). Komu powinniœmy
wierzyæ? Czêsto wcale nie trzeba d³ugo czekaæ, ¿eby przeczytaæ skrajnie
odmienne opinie. Wystarczy rzut oka na dwie ró¿ne gazety z tego samego
dnia, czy ci krytycy rzeczywiœcie byli na tym samym przedstawieniu. Na
przyk³ad po "Carmen" w Metropolitan Opera, cieszy³em siê z niby druzgoc¹cej
recenzji. Jakiœ krytyk pisa³ mnie miêdzy innymi, ¿e przyj¹³em nie tylko
dobre, ale i z³y nawyki di Stefano! A jakiœ inny rozp³ywa³ siê wprost, ¿e
tak dobrze jeszcze w Nowym Jorku nie zaœpiewa³em. I komu tu wierzyæ?
Gdybym bra³ powa¿nie ka¿d¹ linijkê tekstu napisanego na mój temat, ju¿
dawno bym zwariowa³. A przecie¿ tak naprawdê liczy siê tylko publicznoœæ.
Niewa¿ne, czy s¹ to dwa tysi¹ce ludzi w operze czy miliony przed
telewizorami. Sami mnie oceniaj¹ - kochaj¹ mój g³os albo go nie znosz¹,
uwa¿aj¹ za sympatycznego albo nie.
Tak ju¿ jest i tego siê nie zmieni. To publicznoœæ decydowa³a i decyduje,
kto zdobêdzie popularnoœæ. Dziœ mo¿emy siê tylko uœmiechaæ na widok
znanych, klasycznych ju¿ ocen ekspertów; od znanego wiedeñskiego krytyka
Eduarda Hanslicka, któremu Wagner wystawi³ pomnik figur¹ Beckmessera w
"Œpiewakach norymberskich", a¿ do krytyków nam wspó³czesnych. A i sami
kompozytorzy pozostawili w swych pismach, ksi¹¿kach i listach niekiedy co
najmniej dziwne wskazówki. Ryszard Strauss okreœli³ na przyk³ad "Aidê" jako
muzykê indiañsk¹, a "Toskê" jako notoryczny kicz w z³ym guœcie. Georges
Bizet uwa¿a³, ¿e "Bal maskowy" jest obrzydliwy. Wed³ug Pucciniego "Elektra"
sk³ada³a siê z samych logarytmów. Dla Giuseppe Verdiego "Lohengrin" by³
zwyczajnie nudny. Ryszard Wagner zaszeregowa³ Franciszka Schuberta jako
trzeciorzêdnego artystê. Nie oszczêdzono nawet Mozarta. Komponuj¹cy w tym
samym czasie co on, Giuseppe Sarti, powiedzia³ o nim: "Barbarzyñca bez
s³uchu pozwala sobie robiæ muzykê!"
-------------------------
Akustyka
Kiedy po raz pierwszy wystêpujê w jakimœ teatrze, a wiêc budynku, którego
siê nie zna, powstaj¹ dwa pytania: Jak wysoko jest nastrojona orkiestra?
Jaka jest akustyka sali?
Z biegiem wieków, œrubowany ci¹gle ton A, nie u³atwia nam, œpiewakom
¿ycia. W czasach Carusa, na przyk³ad, albo Gigliego, górne B nie by³o tak
wysokie, jak dziœ. Laik prawie nie s³yszy ró¿nicy - cieszy siê z czystego
brzmienia nowoczesnej orkiestry i to wszystko. Ten efekt jest rezultatem
wy¿ej nastrojonych instrumentów i to my musimy siê bardziej trudziæ.
Dlatego niekiedy nieodzowne okazuj¹ siê transpozycje. Moje doœwiadczenie
wskazuje, ¿e europejskie orkiestry s¹ nastrojone wy¿ej ni¿ angielskie i
amerykañskie.
Historyczny rozwój tonu A jest doœæ ciekawy i niesie ze sob¹ pewne
komiczne elementy. W 1885»r. odby³a siê w Wiedniu miêdzynarodowa
konferencja poœwiêcona tonom. Obecni na niej eksperci muzyczni ustalili dla
dŸwiêku A czêstotliwoœæ drgañ równ¹ 435»Hz. Nie trwa³o d³ugo, gdy ró¿ne
orkiestry zaczê³y ten ton podnosiæ, aby byæ lepiej s³yszalnymi w wielkich
salach koncertowych i teatrach. Wiêksze natê¿enie dŸwiêku - czyœciejsze
brzmienie. Niektórzy œpiewacy (g³ównie gwiazdy) potrafili dostroiæ swoje
g³osy do odpowiedniej tonacji. Czasami z kolei obni¿ano "dozwolone" 435»Hz,
¿eby g³osy zabrzmia³y lepiej. W nadwornej operze wiedeñskiej dysponowano
szeœcioma kamertonami siêgaj¹cymi od 434 do 445»Hz - wed³ug chêci, humoru i
umiejêtnoœci œpiewaka.