Panna Bulstrode nie zwróciła uwagi na tę krytykę...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Zgromadzenie Oglne moe zwrci uwag Rady Bezpieczestwa na sytuacje, ktre mogyby zagraa midzynarodowemu pokojowi i bezpieczestwu...
- Brezovsky wstał i zwrócił się do adwokata: - Niestety, będziemy zmuszeni zatrzymać pana Lebovitza, bo może okazać się bardzo ważnym świadkiem...
- Następnie Heydrich zwrócił się do mnie: Niech mi pan powie, Schellenberg, ten Josef Muller miał chyba kiedyś coś wspólnego z pana wydziałem...
- — Słuchaj — zwrócił się Szeryf do swego przybocznego — czy wśród tych dziesięciu widzisz Robin Hooda?— Niestety nie, wasza wielmożność — odparł...
- 153 Gdyśmy we czterech jechali powozem i gdyśmy zbliżali się do domu trenera, zwróciłem uwagę na szczegół z baraniną...
- - Zwróciłem uwagę na sztandary, które powiewają nad Cairhien - ciągnął, kiedy poruszenie ustało...
- — Taki pojedynek może zwrócić uwagę mieszkańca wieży...
- Maria była ciekawa, jaki związek ma krew, która wyciekała spomiędzy jej nóg, z byciem panną, lecz matka nie umiała jej tego wyjaśnić...
- Trzecią córką regenta, z którą najtrudniej sobie radził, była panna de Valois; ojciec nie mógł się oprzeć podejrzeniu, że jest ona metresą diuka de...
- mogła umknąć uwagi czatowników pilnujących granicy — i niepostrzeżenie prze- dostać się w głąb terenów Armektu...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Panna Chadwick zwykle oskarżała Francuzki o chytrość.
— Nie jest dobrą nauczycielką — powiedziała panna Bulstrode. — Zaskakujące. Miała takie dobre świadectwa.
— Francuzi nie potrafią uczyć. Nie utrzymują dyscypliny. A znowu panna Springer to za wiele dobrego! Przechodzi samą siebie. Skoczek w rzeczywistości i z nazwiska…
— Zna swoją robotę.
— O tak, znakomicie.
— Nowi pracownicy zwykle drażnią.
— Tak — zgodziła się chętnie panna Chadwick. — Jestem pewna, że nie ma nic więcej. Nawiasem mówiąc, nowy ogrodnik jest bardzo młody. To niezwykłe w dzisiejszych czasach. Młodych ogrodników po prostu nie spotyka się. Szkoda, że jest taki przystojny. Musimy mieć oczy szeroko otwarte.
Obie damy skinęły zgodnie głowami. Nikt nie znał lepiej spustoszeń, jakie czyni przystojny młody człowiek w sercach dorastających dziewcząt.
Rozdział siódmySłomka na wietrzeI
— Całkiem nieźle, chłopcze — powiedział stary Briggs mrukliwie. — Naprawdę nieźle.
W ten sposób wyrażał aprobatę dla skopania kawałka ziemi przez swojego nowego pomocnika.
— Zapamiętaj — ciągnął — żebyś nie rzucał się na robotę. Pracuj solidnie, zawsze to mówię. Solidność, o to właśnie chodzi.
Młody człowiek zrozumiał, że tempo pracy Briggsa nie wypada korzystnie w zestawieniu z jego szybkością.
— Teraz stąd dotąd — kontynuował ogrodnik — posadzimy ładne astry. ONA nie lubi astrów, ale ja nie zwracam na to uwagi. Baby mają swoje fochy, ale jeśli się nic przejmujesz, na pewno nic nie zauważą. Choć muszę przyznać, że ONA na ogół spostrzega wszystko. A można by pomyśleć, że prowadząc taką szkołę ma dosyć na głowie.
Adam pojął, że zaimek „ona”, występujący tak często w wypowiedziach Briggsa. odnosi się do panny Bulstrode.
— Aż kim to rozmawiałeś przed chwilą — zapytał podejrzliwie Briggs. — Kiedy poszedłeś do szopy, nie wiadomo po co?
— Och, to była jedna z młodych panienek — odparł Adam.
— Aa, chyba jedna z dwóch Włoszek. Bądź jednak ostrożny, mój chłopcze. Nie daj się wplątać w żadne afery z Włoszkami, wiem, co mówię. Poznałem Włoszki w czasie pierwszej wojny i gdybym wiedział wtedy to, co teraz, bardziej bym uważał. Jasne?
— Nie było w tym nic złego — oświadczył Adam zachmurzywszy się. — Tylko krótka wymiana zdań; zapytała mnie o nazwy kilku kwiatów.
— Musisz jednak mieć się na baczności. To nie jest twój interes rozmawiać z panienkami. JEJ by się to nic podobało.
— Nie zrobiłem nic złego i nie mówiłem czego nie trzeba.
— Nic powiadam, że zrobiłeś coś złego, chłopcze. Jest tu jednak kupa młodych dziewuch, którym w głowie tylko nauczyciel rysunków — no, lepiej uważaj. To wszystko. Ach. idzie tu ta Stara. Ręczę, że wymyśliła coś trudnego.
Panna Bulstrode zbliżyła się szybkim krokiem. — Dzień dobry, Briggs — powiedziała. — Dzień dobry…
ec…
— Adam, proszę pani.
— A tak. Adam. Widzę, ze skopaliście ten kawałek znakomicie. Siatka odgradzająca kort tenisowy oderwała się, Briggs. Zajmijcie się tym.
— Tak, psze pani. Dopilnuję tego.
— Co sadzicie tu na przedzie’?
— Pomyślałem, psze pani…
— Tylko nie astry — powiedziała panna Bulstrode, nie dając mu dokończyć. — Dalie — i oddaliła się żwawo.
— Przychodzi i rozkazuje — rzekł Briggs. — Nie znaczy, że się nie zna. Zaraz widzi, jeśli nie zrobiłeś czegoś jak należy. I pamiętaj, chłopcze, co ci powiedziałem, bądź ostrożny, l z Włoszkami, i z innymi.
— Jeżeli ona ma mi coś do zarzucenia, wiem co mam zrobić — oświadczył Adam chmurnie. — Jest mnóstwo różnych zajęć.
— Wy młodzi, tacy już jesteście w dzisiejszych czasach. Nie przyjmujecie uwag od nikogo. Powiadam tylko: uważaj, co robisz.
Adam nadal był nadąsany, ale pochylił się nad robotą. Panna Bulstrode szła ścieżką w kierunku szkoły. Była trochę zasępiona.
Z przeciwka nadeszła panna Vansittart.
— Jakie upalne popołudnie — zauważyła.
— Tak, jest bardzo parno i duszno — panna Bulstrode zmarszczyła brwi. — Zwróciłaś uwagę na tego młodego człowieka, tego ogrodnika?
— Nie bardzo.
— Wydaje mi się… no… trochę dziwny. Nie taki, jakich tu widujemy.
— Może przyjechał z Oxfordu, żeby zarobić nieco pieniędzy.
— Jest przystojny. Dziewczęta to widzą.
— Zwykły problem.
Panna Bulstrode uśmiechnęła się. — Miałaś na myśli połączenie swobody dla dziewcząt ze ścisłym nadzorem?
— Tak.
— Potrafimy tego dokonać.
— Naprawdę potrafimy. Nigdy nie miałaś skandalu w Meadowbank, prawda?
— Raz czy dwa niewiele brakowało — odparła panna Bulstrode. — Zaśmiała się. — Prowadzenie szkoły nigdy nie bywa nudne. Czy tutejsze życie wydaje ci się monotonne?