niata żadna tradycja o istniejącym tu kulcie pogańskim" (M...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Jeśli rodzice nie dadzą dziecku doświadczyć miłości, jeśli nie ujawnią swoim zachowaniem, że samo jego istnienie jest dla nich radością, dziecko odwróci od...
- Statyczne pole magnetyczne może być wytwarzane przez sztabkowe magnesy trwale i przez elektromagnesy: Nie istnieją pojedyncze bieguny magnetyczne -...
- Należało się spodziewać, że ze wszystkich Verealów przede wszystkim don Diego uszanuje świętość tradycji, tymczasem właśnie don Diego stał się sprawcą...
- Badacze uważają, że istnieje związek między tym imieniem a huryckim terminem ofiarnym azazhum/azuzhi, który ma się wywodzić z rdzenia semickie-go...
- on wszystkie zasadnicze pytania moralne i filozoficzne, pasował się ze wszystkimi trudnościami dogmatów i tradycyj, klął i dąsał się jak tytan Prometeusz,...
- Mimo iż w Indiach istnieje wiele programów oświaty dorosłych, to jednak działają one na małą skalę...
- Socjologowie, którzy zajmują się ustaleniem cech charakterystycznych dla profesji zgodzili się, że istnieje ich kilka1...
- Wypracowali sobie także niemalże fobię braku zainteresowania dla wszelkiej tradycji, włączając w nią również wytwory największych umysłów...
- b) tworzymy nowy zwi¹zek ³¹czliwy przez analogiê do ju¿ istniej¹cego, np...
- poziomach, na których istnieją jednostki złożone...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Derwich, Wiarygodność przekazów, 1996, s. 102).
Jest rzeczą zrozumiałą, że w różnych, wyższorzędnych grodach centralnych archeolodzy natrafiają na rozmaite przedmioty świadczące o przejawach uprawiania przez ich mieszkańców rozmaitych praktyk magiczno-religijnych (np. ofiary zakładzinowe w postaci czerepów końskich pod węgłami domów, koziołków lub kłów zwierzęcych, skorup jaj itp.) we Wrocławiu i Opolu. O ciągłości tego myślenia religij-no-magicznego świadczą też podobne artefakty, wzbogacone nowy-
220
mi przedmiotami kultu, nawarstwiające się tam także na swym star-zvm podłożu (krzyżyki, amulety). Te artefakty i pozostałości związa-ne z kultem chrześcijańskim poddają się łatwiejszej interpretacji niż tamte z okresu przedchrześcijańskiego z powodu lepszej znajomości światopoglądu religijnego ówczesnych wyznawców. Trafnie scharakteryzował te trudności badacz, zajmujący się kompetentnie tymi zagadnieniami:
„Daleko trudniej natomiast w pełni wykorzystać archeologiczne źródła w badaniach nad przedchrześcijańską religią Słowian, jak również do rozpoznawania pozostałości dalszego jej utrzymywania się w procesie chrystianizacji. Wyniki badań archeologicznych rzeczywiście niezwykle pomnażają fakty odnoszące się do rozmaitych śladów praktyk związanych z religią przedchrześcijańską. Nie towarzyszy jednak temu pomnażaniu źródeł zasadniczy postęp w poznaniu istoty religii przedchrześcijańskiej Słowian, a jeżeli jest on bardziej widoczny, to głównie w odniesieniu do sfery obrzędowej praktyk kultowych. Koniecznie wypada przy tym zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt związany z odkrywaniem i zarazem interpretowaniem odkrywanych faktów. Należy pamiętać o trudnej do pokonania jednostronności w tych działaniach, wynikającej z naszych obecnie ukształtowanych wyobrażeń o wiedzy o religii, a w tym przypadku w szczególności o dość słabej, jak wiemy, poznanej przedchrześcijańskiej religii Słowian. Z takiej perspektywy dokonana jest większość odkryć i interpretacji niekiedy w powiązaniu z rozbudzoną wyobraźnią, a raczej fantazją" (B. Gediga, Chrystianizacja, 1996, s. 159).
Płock i Łysieć są wymownymi przykładami słuszności powyższych ostrzeżeń.
W tym postępowaniu badawczym trzeba też stale mieć na uwadze różnice między ówczesną Polską północną (tj. Wielkopolską, Kujawami, Mazowszem i Pomorzem), a Polską południową. Ta druga co najmniej już od drugiej połowy IX wieku znajdowała się najpierw w kręgu mniej, a od początku X stulecia bardziej intensywnego oddziaływania schrystianizowanych ziem naddunajskich (Słowacja, Morawy, Czechy) w okresie misji metodiańskiej, a później rzymskokatolickiej metropolii salzburskiej (Passawa, Ratyzbona). Wprawdzie nieuzasadnione jest mniemanie o przeniesieniu obrządku słowiańskiego z Moraw do Polski południowej u schyłku IX wieku i o jego poronnej formie konty-
221
nuacji w X i XI wieku, to całkiem pewna jest penetracja wpływów Kościoła ratyzbońskiego przez Czechy na Śląsk i Małopolskę „aż po Bug i Styr" w X stuleciu i kontynuacji tych wpływów już po przeprowadzeniu chrystianizacji pod jurysdykcją własnego biskupa misyjnego.
Nie wiemy, w jakiej formie dokonywała się ta chrystianizacja Polan za czasów Mieszka I. Z Kroniki biskupa Thietmara dowiadujemy się tylko ogólnikowo, że biskup Jordan „ciężką miał z nimi pracę, zanim niezmordowany w wysiłkach, nakłonił ich słowem i czynem do uprawiania winnicy Pańskiej" (ks. IV, rozdz. 56). Był pod tym względem zapewne podobny do św. Wojciecha, który w swej krótkotrwałej i bez powodzenia podjętej pracy misyjnej wśród Prusów stosował metodę perswazji.
Bardziej drastycznych form oswajania poddanych z zasadami nowej wiary imał się jego następca, Bolesław Chrobry; zasłużył sobie z tego powodu na pochwałę biskupa Thietmara: