naszą małą konferencję? - spytała, podłączając mikrofon...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- — Wierzę, że ci się uda — przyznała, a potem spytała: — A co ze mną?— Cóż, z tobą to inna sprawa...
- — Chce pan powiedzieć, że rurę założono, kiedy nie było jeszcze krateru ani tego wąwozu? — spytałem...
- — Czy Weyr zbadał w końcu te pędraki? — spytał P’tero, nagle przypominając sobie cel ekspedycji...
- - I co, robicie postępy z remontem domu? - spytała Maria, podczas gdy David podszedł do lodówki i napełnił szklanki wodą...
- Ciekawe jaki jest, ów Inkwizytor Sternberg, spytał się w duchu Ragnar...
- - To co, rozpalić ogień? - spytał Taleniekow, głaszcząc psa...
- - Dokąd, synku? - spytała łagodnie, ale bez cienia zainteresowania...
- „Co to jest Smoczy Ogon?” — spytał Wiatr Na Szczycie...
- - Chcecie mnie opuścić? - spytał Winicjusz...
- - Co się stało? - spytałem, zadyszany biegiem...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Mała
118 119
IS
konferencja miała być nagrywana, czy tego chcieli, czy nie. - Z przy-
jemnością dostarczę panom kopię kasety.
- Zgoda - oświadczył Foltrigg, tak jakby miał jakiś wybór.
McThune i Trumann gapili się na magnetofon. Jak to miło, że dla
odmiany zapytała! Reggie uśmiechnęła się do nich, oni odpowiedzieli
uśmiechami, po czym wszyscy troje uśmiechnęli się, patrząc na
magnetofon. Była subtelna jak kamień rzucony w okno. Przeklęta
mikrokaseta musiała gdzieś tutaj być.
Nacisnęła guzik.
- A zatem, o co chodzi? - zaczęła.
- Gdzie jest pani klient? - spytał Foltrigg. Pochylił się do
przodu i widać było, że to on będzie mówił.
- W szpitalu. Lekarz chce, żeby jak najwięcej przebywał ze
swoim bratem.
- Kiedy będziemy mogli z nim porozmawiać?
- Zakładacie, że w ogóle będziecie z nim rozmawiali? - spojrzała
na prokuratora bardzo pewnym siebie wzrokiem. Miała siwe włosy,
obcięte jak u chłopca. Brwi ciemne, usta jasnoczerwone, dokładnie
umalowane. Skórę gładką, bez nadmiernego makijażu. Nie potrzebo-
wała go. Jej oczy lśniły chłodnym spokojem. Spojrzał na tę ładną
twarz i oczy i pomyślał o wszystkich cierpieniach, które przypadły jej
w udziale. Dobrze je ukrywała.
McThune wyciągnął teczkę z aktami i zaczął je przeglądać. W ciągu
dwóch godzin zgromadzili grube na trzy centymetry dossier Reggie
Love, poprzednio Reginy L.Cardoni. Zrobili kopie pozwów rozwodo-
wych i stenogramów z posiedzeń sądu rejonowego. Papiery dotyczące
własności gruntu i hipoteki domu jej matki również były w teczce. Dwaj
agenci z Memphis starali się uzyskać jej dokumenty z uniwersytetu.
Foltrigg kochał świństwa. Bez względu na sprawę i przeciwnika,
zawsze szukał brudu. McThune czytał okrutną historię sprawy
rozwodowej, z oskarżeniami pod adresem Reggie o cudzołóstwo,
alkohol, narkotyki, niewypełnianie obowiązków małżeńskich i wreszcie
próbę samobójstwa. Czytał uważnie, ale po kryjomu. Nie chciał, pod
żadnym pozorem, rozgniewać tej kobiety.
- Musimy porozmawiać z pani klientem, panno Love.
- Jestem Reggie. Okay, Roy?
- Jak sobie życzysz. Myślimy, że on coś wie, to proste i jasne.
- Co na przykład?
- Otóż jesteśmy przekonani, że mały Mark siedział w samochodzie
z Cliffordem tuż przed jego śmiercią. Myślimy, że spędził z nim więcej
niż kilka sekund. Clifford zaplanował swoje samobójstwo i mamy
powody przypuszczać, że chciał komuś powiedzieć, gdzie jego klient,
pan Muldanno, ukrył zwłoki senatora Boyette'a.
- Dlaczego sądzicie, że chciał o tym komuś powiedzieć?
- To długa historia, ale Clifford dwukrotnie kontaktował się
ł z jednym z moich asystentów i napomykał, że może pójdzie na jakiś
układ i skończy z tą sprawą. Był przestraszony. Dużo pił. Zachowywał
się bardzo dziwacznie. Staczał się w przepaść i był gotów mówić.
- Dlaczego uważacie, że rozmawiał z moim klientem?
- Istnieje taka szansa. A my musimy sprawdzić każdy trop. Na
pewno to rozumiesz.
- Wyczuwam tu odrobinę desperacji.
- Bardzo dużo desperacji, Reggie. Powiem otwarcie. Wiemy, kto
zabił senatora Boyette'a, ale, szczerze, nie mogę rozpocząć procesu,
dopóki nie odnajdziemy ciała. - Zamilkł i uśmiechnął się do niej
ciepło. Chociaż miał wiele obrzydliwych wad, Roy spędził wiele
godzin przed ławą przysięgłych i wiedział, jak i kiedy udawać szczerość.
Ona jednak spędziła wiele godzin u terapeuty i wiedziała, jak
rozpoznać fałsz.
- Nie twierdzę, że nie będziecie mogli porozmawiać z Markiem
Swayem - oznajmiła. - Wprawdzie nie dziś; lecz może jutro,
może pojutrze. Sytuacja zmienia się w szybkim tempie. Zwłoki
pana Clifforda są jeszcze ciepłe. Zwolnijmy trochę i poruszajmy
się krok po kroku. Okay?
- Okay.
- A zatem, przekonaj mnie, że Mark Sway był w samochodzie
z Jeromem Cliffordem przed jego śmiercią.
Żaden problem. Foltrigg zerknął do notatnika i wymienił wszystkie
miejsca, gdzie znaleziono odciski palców Marka: tylne światła, pokrywa
bagażnika, klamka przednich prawych drzwi i przycisk blokady, tablica
rozdzielcza, pistolet i butelka whisky. Odcisk na gumowym wężu
pasował, ale nie był pewny. Pracowali nad nim. Roy przemienił się teraz
w oskarżyciela, budującego sprawę na niezachwianych dowodach...
Reggie robiła całe strony notatek. Wiedziała, że Mark był w samo-
chodzie, lecz nie miała pojęcia, że zostawił aż tyle śladów.
- Butelka whisky? - zapytała.
Prokurator przerzucił stronę.
- Tak, trzy pewne odciski. Bez wątpienia - odparł.
Mark wspomniał jej o pistolecie, lecz nie o butelce.
- To dość dziwne, nie uważasz?
- Wszystko jest dziwne na tym etapie. Oficerowie policji, którzy
z nim rozmawiali, nie przypominają sobie zapachu alkoholu, więc nie
120 ~. 121
1
i
sądzę, żeby z niej pił. Jestem przekonany, że mógłby to wyjaśnić,
rozumiesz, gdybyśmy tylko mogli z nim porozmawiać.
- Zapytam go o to.