Ciekawe jaki jest, ów Inkwizytor Sternberg, spytał się w duchu Ragnar...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- ver appetebat, cum Hannibal exhibernis movit; c) cum explicati-vum lub coincidens = gdy, skoro,przez to, ¿e (z tym¿e trybem i cza-sem, jaki jest w zdaniu...
- — WierzÄ™, że ci siÄ™ uda — przyznaÅ‚a, a potem spytaÅ‚a: — A co ze mnÄ…?— Cóż, z tobÄ… to inna sprawa...
- jaki zwiedzać będzie Paryż, gdy z jednej strony Sekwany zostaną tylko szczątki z Tuileriów, brama Saint-Denis, Magdalena, pałac Inwalidów etc...
- - Szczęście osiąga w procesie nieustannie realizowanej pełni życia i niezależne jest od celu, jaki pozwoli zrealizować los; a tam gdzie życie pełne, na miarę...
- Gdy przemawiam do hindusow, mowie im: "Wasi kaplani nie beda tym zachwyceni (zauwazcie, jaki jestem dzisrano ostrozny), ale Bog, zgodnie z nauka Jezusa Chrystusa,...
- jaki sposób w małej zbiorowości lokalnej obrotny przedsiębiorca bogaci się, inwestuje, uzależnia od siebie innych, prowadzi wystawny tryb życia, wchodzi do...
- — Jaki wykres? — zdziwiÅ‚ siÄ™ Igor Pietrowicz...
- — Chce pan powiedzieć, że rurÄ™ zaÅ‚ożono, kiedy nie byÅ‚o jeszcze krateru ani tego wÄ…wozu? — spytaÅ‚em...
- — Czy Weyr zbadaÅ‚ w koÅ„cu te pÄ™draki? — spytaÅ‚ P’tero, nagle przypominajÄ…c sobie cel ekspedycji...
- Rozwój dzieci dyslektycznych jest nieharmonijny, dlatego też na tym etapie badania poszukuje się, w jakim zakresie jest on zaburzony i jaki jest stopień tego...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Wedle opowieści, które krążyły pośród sług, walczył on już kiedyś u boku Kosmicznych Wilków i podobno uratował życie samemu Loganowi. Inni twierdzili, że przybył on wprost z Terry, uświęconego domostwa Boskiego Imperatora, niosąc rozkazy ważnej misji dla Zakonu. Pomiędzy tymi plotkami dawało się słyszeć głosy, że Inkwizytor Sternberg był szpiegiem, który miał znaleźć dowody na to, że pośród Kosmicznych Wilków zalęgło się ziarno herezji i należy Zakon zniszczyć.
Ragnar wątpił w tę ostatnią opowieść. Wiedział doskonale jak wiernymi żołnierzami Imperium były Kosmiczne Wilki. Wszyscy oni, włączając w to Ragnara, prędzej zginęliby do ostatniego z pieśnią bojową na ustach, niż zdradzili ludzkość na rzecz ciemności. Za żadne skarby wszechświata, Inkwizytor nie znalazłby w Kle najmniejszych śladów herezji.
Nagle jednak w jego myślach pojawiło się nieprzyjemne wspomnienie. Ragnar doskonale zdawał sobie sprawę, że nawet Fenris nie był wolny od zagrożenia buntem i plagą niewiary. Nie dalej jak kilka miesięcy temu on Ragnar i oddział do którego należał, odkryli gniazdo heretyków ukryte głęboko w korzeniach góry położonej na północ od Kła. Zdrajców i wrogów było tam tak wielu, że dopiero połączone siły wszystkich Kosmicznych Wilków jacy przebywali w klasztorze zdołały wyplenić ziarno zdrady. Ragnar odegnał od siebie te ponure rozważania, wiedząc że Inkwizytor lub ktoś z jego otoczenia będzie mógł wyczytać je niczym z otwartych stronic książki. To, co stało się w jaskiniach pod górą, podobnie jak szczegóły starcia ze zdrajcami z Legionu Tysiąca Synów, było sprawą Zakonu i tylko jego samego.
Jakby na potwierdzenie niewesołych przypuszczeń Ragnara wrota śluzy wejściowej statku rozwarły się z hukiem i sykiem dehermetyzującego się powietrza. Długi, metalowy trap zaczął się z wolna opuszczać z burty ku podłodze i opadł z klekotem na wykładaną płytami ze stali ceramicznej podłogę lądowiska. Zaciekawiony Ragnar zaczerpnął tchu i nadludzkim wręcz wysiłkiem zmusił się, żeby zachować kamienną twarz, kiedy pierwszy z pasażerów statku pojawił się drzwiach. Jego widok sprawił zawód Ragnarowi. Człowiek ów wyglądał najzwyczajniej w świecie, choć jego postura była imponująca. Wzrostem prawie się równał z Kosmicznymi Marines, a i w barach był podobnie do nich szeroki. Cały zakuty w czarną zbroję, podobną do tej którą nosił Ragnar. Jedynym odsłoniętym fragmentem ciała była głowa, której włosy dawno już przyprószyła siwizna. W olstrach przymocowanych od ud spoczywał dziwny długi pistolet, niezwykłego wyglądu, oraz miecz łańcuchowy. Na pancerz narzuconą miał czerwoną szatę, która powiewała teraz od pędu powietrza wyrzucanego z olbrzymich wentylatorów. Głęboki kaptur wieńczący płaszcz, odrzucony był na plecy, ale Ragnar miał wrażenie, że zwykle zasłania on twarz Inkwizytora. Nowoprzybyły rozejrzał się po sali, a jego spojrzenie zdawało się rejestrować każdy szczegół otoczenia. Potem Inkwizytor uśmiechnął się szeroko, odsłaniając rząd białych zębów, które kontrastowały z ciemną ogorzałą twarzą. Nieznajomy stał tak nieruchomo przez dłuższą chwilę, a potem ruszył w dół rampy, która aż uginała się pod jego ciężarem. Zbroja Inkwizytora musiała być znacznie cięższa niż na to wyglądała i podobnie do tej, którą miał na sobie Ragnar poruszała się dzięki serwomotorom.