Musisz to zrobić, Rachel...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Przez chwilę wahała się - to, co chciała zrobić, nie było zakazane przez zwyczaj, ale mógł dokonać tego tylko ktoś bardzo poruszony, w sytuacji, która go...
- - Moglibyście, Procie, zrobić to nawet i teraz, choćby po to, żeby własne sumienie uspokoić...
- ciekawe i co mnie osobiÅ›cie bardzo zaskoczyÅ‚o — zdaÅ‚em sobie spra- wÄ™, że czasami pracujÄ…c mniej i krócej, można byÅ‚o zrobić wiÄ™cej, niż...
- - Boże, za jakąś chyba dopłatą, no nie wiem, ale to jest chyba świr trochę, co? A może wszyscy tak mają na starość? Kurcze, wiesz co? Musisz sama sobie kupić ten...
- — Ale musisz przyznać, że naprawdÄ™ pochodzi z innej planety — dokoÅ„czyÅ‚a Trillian, pojawiajÄ…c siÄ™ w polu widzenia z drugiej strony mostka...
- Takiego wszyscy bardzo zawsze lubili, bo choć sam nie podpowiadał, umiał jednak zrobić hałas, wywrócić się z ławką, pomagał na wszystkie sposoby...
- wytłumaczyć przywódczyni Daali, co tam naprawdę zaszło, i muszę to zrobić szybko, zanim sama wyciągnie pochopne wnioski...
- - Co masz zamiar zrobić z tym Rosjaninem, Sanji? Czy jego też zabijemy, żeby im dać nauczkę?- Nie...
- — Nie zamierzam zrobić panu krzywdy, panie Rook...
- - Chciałbyś coś powiedzieć?- To jest kapelusz nadrektora, skoro już musisz wiedzieć -wyznał Rincewind...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
I ja, i inni ludzie potrzebujemy twojej pomocy. Wiem, że
masz dosyć sprytu i odwagi, żeby sobie poradzić.
Dziewczynka spostrzegła, że oczy czarodzieja zwilgotniały.
— SpróbujÄ™, Gillerze. Postaram siÄ™ być dzielna i zrobić, co trzeba. JesteÅ› najlepszy
na calutkim świecie i skoro mówisz, że trzeba to zrobić, to zrobię.
— Wcale nie jestem najlepszy, Rachel. — Czarodziej potrzÄ…snÄ…Å‚ gÅ‚owÄ…. — A byÅ‚em
okropnie głupi. Gdybym był mądrzejszy, gdybym pamiętał, czego mnie uczono, pa-
miętał o swoich obowiązkach, o tym, dlaczego zostałem czarodziejem, to pewnie bym
nie musiał cię prosić o chowanie szkatułki. A tak jest to najważniejszy czyn nie tylko
w twoim, ale i w moim życiu. Musi się nam udać, Rachel. Tobie się musi udać. Nie
pozwól, aby ktoś ci przeszkodził, bez względu na to, co się stanie. Nie pozwól.
885
Giller przyłożył palce do skroni dziewczynki i na Rachel spłynął spokój. Wiedziała, że zrobi to, o co prosił czarodziej, i że już nigdy nie będzie spełniać kaprysów księż-
niczki. Będzie wolna. Czarodziej nagle cofnął palce.
— KtoÅ› idzie — szepnÄ…Å‚, pospiesznie ucaÅ‚owaÅ‚ gÅ‚owÄ™ Rachel. — Niech ciÄ™ chroniÄ…
dobre duchy, dziecko.
Wstał i przywarł do ściany obok drzwi. Ukrył w fałdach szaty zawiniątko z chle-
bem i znacząco położył palec na wargach. Drzwi się otwarły i Rachel się poderwała
z podnóżka. Weszła księżniczka Violet. Dziewczynka dygnęła. Kiedy się wyprostowa-
ła, Violet uderzyła ją i roześmiała się. Rachel patrzyła w podłogę i rozcierała policzek, powstrzymując łzy. Dostrzegła kawałek chleba, tuz przy stopach Violet. Zerknęła na
osłoniętego drzwiami Gillera Popatrzył na chleb. Pochylił się i porwał ośródkę, zręcz-
niej i ciszej niż kot. Wsunął chleb do ust i wyśliznął się z komnaty. Księżniczka Violet
w ogóle go nie zauważyła.
886
*
*
*
Kahlan złożyła razem dłonie zaciśnięte w pięści i wyciągnęła ręce ku Richardowi.
Czekała, żeby je związał sznurem. Patrzyła prosto przed siebie. Powiedziała, że nie jest
zmÄ™czona, ale Richard na pewno tak — i faktycznie byÅ‚; gÅ‚owa go tak bolaÅ‚a, że aż miaÅ‚
mdÅ‚oÅ›ci — wiÄ™c ona weźmie pierwszÄ… wartÄ™. ChÅ‚opak nie miaÅ‚ pojÄ™cia, czy to by coÅ›
dało, gdyż miała zupełnie błędne, niczego niedostrzegające oczy.
Richard trzymał sznur w trzęsących się dłoniach. Stracił resztki nadziei. Nic się nie
zmieni, nic siÄ™ nie naprawi, niepotrzebnie siÄ™ Å‚udziÅ‚. CiÄ…gle to samo — Kahlan chciaÅ‚a
umrzeć, a on usiłował temu zapobiec.
— Już wiÄ™cej tego nie zrobiÄ™ — szepnÄ…Å‚, patrzÄ…c na rÄ™ce dziewczyny, oÅ›wietlone
blaskiem ogniska. — Chcesz umrzeć, Kahlan, ale to mnie zabijasz.
Popatrzyły nań zielone oczy, zamigotał w nich blask ognia.
— Pozwól mi wiÄ™c odejść, Richardzie. JeÅ›li ci na mnie zależy, to okaż to i pozwól
mi odejść.
887
Chłopak upuścił sznur. Wyciągnął nóż Kahlan zza swojego pasa i trzymał przez chwilę w drżącej dłoni. Ledwo widział ostrze. Zacisnął mocno palce na rękojeści i wsunął nóż do pochwy wiszącej u pasa dziewczyny.
— WygraÅ‚aÅ›. Odejdź. Zejdź mi z oczu.
— Richardzie. . .
— WynoÅ› siÄ™! — WskazaÅ‚ na drogÄ™, którÄ… przyszli. — Wracaj i niech chimery
zrobią resztę! Nożem mogłabyś wszystko spartaczyć! Aż mnie mdli na myśl, że ostrze
by się ześlizgnęło! Chory jestem na myśl, że mogłabyś przeżyć po tym wszystkim, co
mi zrobiłaś!
Odwrócił się i usiadł na powalonym świerku, leżącym przed ogniskiem. Kahlan
patrzyła nań przez chwilę, odeszła kilka kroków.
— Richardzie. . . Tyle razem przeszliÅ›my. . . Nie chcÄ™, żeby to siÄ™ tak skoÅ„czyÅ‚o. . .
— Nic mnie nie obchodzi, czego chcesz. Sama do tego doprowadziÅ‚aÅ› — wykrztusiÅ‚
z trudem. — Zejdź mi z oczu.
Kahlan skinęła głową i zapatrzyła się w ziemię. Richard wsparł łokcie o kolana
i ukrył twarz w dłoniach. Bał się, że wybuchnie.
888
— Richardzie — szepnęła Å‚agodnie. — Mam nadziejÄ™, że lepiej o mnie pomyÅ›lisz, jak to wszystko siÄ™ wreszcie skoÅ„czy. Å»e przyjaźniej o mnie pomyÅ›lisz niż teraz.
Chłopak nie wytrzymał. Poderwał się jak ukłuty nożem i chwycił Kahlan za wyłogi
bluzy.
— Na pewno zapamiÄ™tam, jaka jesteÅ›! Zdrajczyni! ZdradziÅ‚aÅ› tych, którzy już umar-
li, i tych, którzy dopiero umrÄ…! — PatrzyÅ‚a naÅ„ wielkimi oczami, próbowaÅ‚a siÄ™ cofnąć,
ale jej nie puszczaÅ‚. — ZdradziÅ‚aÅ› wszystkich czarodziejów, którzy ofiarowali życie!
I Shar! I Siddin! I wszystkich Błotnych Ludzi, którzy zginęli!
Zdradziłaś swoją własną siostrę!
— To nieprawda. . .
— ZdradziÅ‚aÅ› ich wszystkich i jeszcze wielu innych! JeÅ›li ja przegram, a Rahl zwy-
cięży, to dzięki tobie! Będzie ci mógł za to podziękować! Bo ty mu pomagasz!!!
— Tobie pomagam! Sam sÅ‚yszaÅ‚eÅ›, co mówiÅ‚a Shota! — Kahlan też zaczynaÅ‚a siÄ™
złościć.
— Nie wysilaj siÄ™. To nic nie da. Owszem, sÅ‚yszaÅ‚em, co powiedziaÅ‚a Shota. Å»e ty
i Zedd zwrócicie się przeciw mnie. Nie powiedziała, że nie będziecie mieli racji!
889
— O co ci chodzi. . .
— To nie o mnie chodzi, a o powstrzymanie Rahla! SkÄ…d wiesz, że to nie ja mu
oddam szkatułę, jeśli ją odnajdziemy?! Jeżeli to ja zdradzę, a ty i Zedd będziecie musieli mnie zabić, żeby Rahl nie dostał szkatuły?!
— To nie ma sensu.
— A czy wiÄ™cej sensu ma to, że ty i Zedd bÄ™dziecie mnie próbowali zabić? Wtedy
obydwoje popełnilibyście błąd, a tak tylko ja. Idiotyczna zagadka wiedźmy! Nie wiemy,
jak spełni się przyszłość. Nie znamy znaczenia jej słów i nie mamy pojęcia, czy to
prawda! W jaki sposób się to wypełni i czy w ogóle się wypełni! Dowiemy się dopiero,
gdy to już się stanie. Dopiero wtedy wszystko pojmiemy i będziemy musieli się z tym
uporać.