— Oskrzydlamy? — Powiedz mu po prostu, że uderzamy na nich od zachodu...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- – Nie masz powodu, by kochać którekolwiek ze swych rodziców, Gwydionie – powiedziaÅ‚a Morgiana i jej dÅ‚oÅ„ zacisnęła siÄ™ na jego rÄ™ce, ale zadziwiÅ‚...
- – Zgadzam siÄ™ – powiedziaÅ‚a nie ociÄ…gajÄ…c siÄ™ Colette...
- Służy też temu miejscu i ono, cośmy w pytaniu: Jeśli czarownicy czary swoje zawsze z szatanami odprawują? powiedzieli, gdzie położyła się przeszkoda trojaka,...
- Zanim ktokolwiek zdążył coś powiedzieć, w wieży nad nimi zadzwonił dzwon; brzmiał przeraźliwie głośno i nisko - jak żaden inny, które słyszała Miriamele...
- – Nie masz mi nic do powiedzenia – odparÅ‚, nie potrafiÄ…c ukryć pobrzmiewajÄ…cej w jego gÅ‚osie konsternacji...
- – PowinniÅ›my siÄ™ stÄ…d wynosić, nim orki zacznÄ… przetrzÄ…sać te ruiny – powiedziaÅ‚a Isaan...
- – MyÅ›laÅ‚em, że wÅ‚adza należy do rady – powiedziaÅ‚ Pahner...
- – Ale powiedziaÅ‚eÅ›, że trochÄ™ siÄ™ dowiedziaÅ‚eÅ› – ponagliÅ‚a podekscytowana Catti-brie...
- - MyÅ›lÄ™ - powiedziaÅ‚, z uwagÄ… dobierajÄ…c sÅ‚owa – że zamiast wydawać pieniÄ…dze na obce wojska, lepiej zrobiÅ‚byÅ› odtwarzajÄ…c milicjÄ™ wieÅ›niaków,...
- W tym miejscu nale¿y przynajmniej parê s³ów powiedzieæ o s³owie "zainteresowania", które obecnie w potocznym u¿yciu sta³o siê terminem wytartym i martwym...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Idź już.
Posłaniec zniknął w zaroślach, a Fain się rozejrzał. Na widok sierżanta kom-
panii przeciągnął palcem po szyi, po czym wykonał straszliwie nieprzyzwoity
gest.
Czas uderzać.
*
*
*
Honal podniósł głowę, słysząc dobiegający z południa trzask ognia karabino-
wego.
— W samÄ… porÄ™.
Bomani coraz bardziej napierali, nie zważając na rosnące stosy trupów wokół
pozycji kawalerzystów.
— W ostatniej chwili — zgodziÅ‚ siÄ™ Rastar, poprawiajÄ…c opatrunek na jednym
z górnych ramion Honala. — Każ ludziom przygotować siÄ™ do wymarszu. Kiedy
dam znak, wszyscy majÄ… być w siodÅ‚ach — zdrowi, chorzy, ranni i zabici. Musimy
przygotować osłonę odwrotu. Ci dranie strasznie się zdenerwują, jak zobaczą, że
ich zostawiamy, więc nie będzie łatwo pożegnać się z nimi.
*
*
*
Fain rozejrzał się dookoła. Atakujący ich frontalnie Bomani padli, skosze-
ni nawałą ognia harcowników, ale coraz więcej wrogów zachodziło kompanię
z flanki,
— Każ pierwszemu plutonowi wycofać siÄ™ na poÅ‚udnie — powiedziaÅ‚ do Er-
kum Pola. — Niech pilnujÄ…, żebyÅ›my mieli otwartÄ… drogÄ™ do domu. Nie pozwól
im uciec i przypomnij im, żeby nisko mierzyli.
— Dobra — powiedziaÅ‚ szeregowy i ruszyÅ‚ biegiem.
— No, panie majorze — szepnÄ…Å‚ Å›wieżo mianowany dowódca kompanii. —
Gdzie reszta tej zasranej armii?
*
*
*
— PuÅ‚kowniku — warknÄ…Å‚ Bistem Kar — ma pan jakieÅ› problemy?
310
— PorzÄ…dkujÄ™ szyk, panie generale — powiedziaÅ‚ dowódca puÅ‚ku Marton. —
To zajmie jeszcze trochÄ™ czasu.
Oficerowie pułku stali zbici w gromadkę przy trakcie z Therdan do Sindi,
a wyraz ich twarzy wskazywał, że k’vaernijski dowódca trafił w sam środek kłótni.
Dość zaciekłej, a w strefie walki to nigdy nie wróży niczego dobrego.
— Może mnie pan prosić o wszystko, tylko nie o czas — mruknÄ…Å‚. PuÅ‚kownik
Rahln, podobnie jak wielu wyższych stopniem oficerów Kara, nie służył z nim
wcześniej w Gwardii.
Armię podzielono na pięć dywizji, składających się z trzech pułków każda,
oraz towarzyszącej im kawalerii Związku. Każdy pułk składał się z czterystuoso-
bowego batalionu strzelców, dwóch czterystuosobowych batalionów pikinierów
i dwóch stuosobowych kompanii włóczników z asagajami, którzy chronili flanki.
Oznaczało to, że każdy pułk stanowił niemal jedną trzecią całego stanu osobowe-
go Gwardii sprzed wojny, a w armii było ich piętnaście. Kar zachował dla siebie
dowodzenie PierwszÄ… DywizjÄ…, razem z Pahnerem przeforsowali przekazanie do-
wodzenia nad czterema pozostałymi regularnym oficerom Gwardii. Mimo ich wy-
siłku niektóre pułki trafiły w ręce koleżków wpływowych rajców i kupców, a Soh-
na Rahln, głównodowodzący pułku Marton, był właśnie jednym z nich. Przed
wojną był kupcem. . . i z całą pewnością nie żołnierzem. Stanowisko dowódcy
przydzielono mu w zamian za poparcie operacji, a teraz narażał jej powodzenie
na niebezpieczeństwo.
— PuÅ‚kowniku Rahln, czy możemy pomówić chwilÄ™ na osobnoÅ›ci? — zahu-
czał generał.
— Nie mam tajemnic przed moimi oficerami — powiedziaÅ‚ z wyższoÅ›ciÄ… byÅ‚y
kupiec, a Kar zgrzytnął zębami. Najbardziej denerwowało go to, że Rahln, podob-
nie jak wielu innych bogatych mieszczan zajmujących ważne stanowiska w armii,
nie ukrywaÅ‚ pogardy, jakÄ… jeszcze w czasach przed wojnÄ… żywiÅ‚ dla Gwardii. —
Cokolwiek chce mi pan powiedzieć, może pan to zrobić tutaj.
— Dobrze — powiedziaÅ‚ Kar. — Skoro tak pan chce. Mamy harcowników
z pana pułku, którzy nawiązali kontakt z nieprzyjacielem i potrzebują wsparcia.
Mamy też kawalerię w pułapce, której trzeba pomóc. Dowodzi pan pierwszoli-
niowym pułkiem i jest pan osobiście odpowiedzialny za ruchy pana jednostek.