– Nie masz mi nic do powiedzenia – odparÅ‚, nie potrafiÄ…c ukryć pobrzmiewajÄ…cej w jego gÅ‚osie konsternacji...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Jeśli rodzice nie dadzą dziecku doświadczyć miłości, jeśli nie ujawnią swoim zachowaniem, że samo jego istnienie jest dla nich radością, dziecko odwróci od...
- 187mo¿emy przyj¹æ jako zasadê, ¿e ka¿dy kraj wymieniony wœród owych affines le¿a³ na zewn¹trz granic tego pañstwa, jako jego „bok" (tatuœ] Kieruj¹c siê t¹ zasad¹,...
- się krew we mnie rozgrzeje, zapomnę, żeś kobietą i piękną! Zaprawdę, mogę ujrzeć tylko szpiega, co tym dla mnie wstrętniejszy, że jego panem Rzymianin!...
- I nagle, jakby zmysły postradał, porwał się z siedzenia i chwyciwszy w obie ręce chudego dryblasa, co kawę roznosił i węgle do fajek, począł głową jego tłuc o...
- — Siadaj, chÅ‚opaku — powiedziaÅ‚ dowódca...
- — Tego kuÅ›nierza mogÅ‚abyÅ› lepiej pamiÄ™tać, skoro zetknęłaÅ› siÄ™ z nim osobiÅ›cie — powiedziaÅ‚am z niezadowoleniem i naganÄ…...
- — Chce pan powiedzieć, że rurÄ™ zaÅ‚ożono, kiedy nie byÅ‚o jeszcze krateru ani tego wÄ…wozu? — spytaÅ‚em...
- Popatrzył na mnie, niemal widziałem trybiki obracające się pod jego czaszką i nagle twarz mu pobielała, oko rozwarło się szeroko, a czoło zrosiły krople potu...
- Służy też temu miejscu i ono, cośmy w pytaniu: Jeśli czarownicy czary swoje zawsze z szatanami odprawują? powiedzieli, gdzie położyła się przeszkoda trojaka,...
- Zanim ktokolwiek zdążył coś powiedzieć, w wieży nad nimi zadzwonił dzwon; brzmiał przeraźliwie głośno i nisko - jak żaden inny, które słyszała Miriamele...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
– Po twoim odejÅ›ciu uzmysÅ‚owiÅ‚am sobie jednÄ… ważnÄ… rzecz – ciÄ…gnęła Kathy.
– Ja też. Mianowicie, że dobrze zrobiliÅ›my, rozstajÄ…c siÄ™.
– To dziwne, bo ja doszÅ‚am do dokÅ‚adnie przeciwnego wniosku.
– Co widać na zaÅ‚Ä…czonym obrazku. PrzyjechaÅ‚aÅ› tutaj. SÅ‚uchaj: wedle prawa nie muszÄ™ z tobÄ… żyć. Wymaga siÄ™ ode mnie tylko...
– PowinieneÅ› wysÅ‚uchać tego, co mam ci do powiedzenia – oznajmiÅ‚a niewzruszona Kathy. – Nie byÅ‚oby wÅ‚aÅ›ciwe pod wzglÄ™dem moralnym, gdybyÅ› tak po prostu odszedÅ‚, to zbyt Å‚atwe.
Westchnął. Oto filozofia przydatna do osiągania zamierzonych celów. Ale tak czy owak, wpadł już w pułapkę.
– Zgoda – potwierdziÅ‚. – Nie mógÅ‚bym tego zrobić, tak samo jak nie mogÅ‚em z czystym sumieniem zaprzeczyć, że jesteÅ› mojÄ… żonÄ…. WiÄ™c chodźmy na kawÄ™. – PoczuÅ‚, że dopadÅ‚o go przeznaczenie. Być może byÅ‚a to Å‚agodniejsza forma jego chÄ™ci autodestrukcji. Tak czy owak, poddaÅ‚ siÄ™, wziÄ…Å‚ jÄ… pod rÄ™kÄ™ i poprowadziÅ‚ korytarzem, obok strażników, do najbliższej kawiarni w BiaÅ‚ym Domu.
– Nie najlepiej wyglÄ…dasz – stwierdziÅ‚. – Ta cera. I jesteÅ› taka spiÄ™ta.
– Od twojego wyjazdu źle mi siÄ™ wiodÅ‚o – przyznaÅ‚a. – Chyba naprawdÄ™ jestem od ciebie uzależniona.
– Symbioza – podsumowaÅ‚. – Bardzo niezdrowa.
– Wcale nie!
– Ależ tak. Dowód widać jak na dÅ‚oni. Nie, nie mam zamiaru wrócić z tobÄ… do dawnych ukÅ‚adów. – ByÅ‚ – przynajmniej w tej chwili – tego pewny, gotów byÅ‚ walczyć o swoje. Przyjrzawszy siÄ™ jej, dorzuciÅ‚: – Kathy, wyglÄ…dasz, jakbyÅ› byÅ‚a na coÅ› chora.
– To dlatego, że krÄ™cisz siÄ™ przy Molu, zaczynasz przyzwyczajać siÄ™ do chorego otoczenia. CzujÄ™ siÄ™ dobrze, jestem tylko trochÄ™ zmÄ™czona.
Ale wyraźnie... zmalała. Jakby się skurczyła, jakby coś w niej wyschło. Zupełnie jak ze... starości. Ale nie do końca. Czy separacja mogła aż tak nią wstrząsnąć? Eric w to wątpił. Jego żona od czasu ostatniego spotkania bardzo zmarniała i to mu się nie spodobało, mimo swojej niechęci do niej przejął się tym.
– Lepiej zrób sobie multifazÄ™ – podsunÄ…Å‚. – Badanie ogólne.
– Chryste – żachnęła siÄ™ Kathy. – Jestem zdrowa. To znaczy, bÄ™dÄ™ zdrowa, jeżeli uda siÄ™ nam zaÅ‚agodzić nieporozumienie i...
– Koniec zwiÄ…zku – rzekÅ‚ Eric – to nie nieporozumienie.
Ib reorganizacja życia. – OdebraÅ‚ dwie filiżanki kawy z podajnika i zapÅ‚aciÅ‚ robantowi przy kasie.
Gdy usiedli przy stoliku, Kathy zapaliła papierosa i zaczęła:
– Dobra, wiÄ™c to wreszcie przyznam, bez ciebie zupeÅ‚nie siÄ™ sypiÄ™. Czy ciÄ™ to nie obchodzi?
– Obchodzi, ale to wcale nie znaczy...
– Spokojnie pozwoliÅ‚byÅ› mi zmarnieć i zginąć.!
– Mam pacjenta, który zajmuje caÅ‚y mój czas i uwagÄ™. Nie mogÄ™ równoczeÅ›nie leczyć ciebie. – ZwÅ‚aszcza, że naprawdÄ™ nie chcÄ™, dokoÅ„czyÅ‚ w myÅ›lach.
– Ale musisz tylko... – Westchnęła, z ponurym wyrazem twarzy napiÅ‚a siÄ™ kawy, Eric spostrzegÅ‚, że drży jej dÅ‚oÅ„, niemal jak przy chorobie Parkinsona. – Dobra, już nic. Zgódź siÄ™ tylko na mój powrót. Wtedy poczujÄ™ siÄ™ lepiej.
– Nie – odparÅ‚ Eric. – Szczerze mówiÄ…c, nie wierzÄ™ w to. Nie z tego wzięła siÄ™ twoja choroba, musi być jakaÅ› inna, poważniejsza przyczyna. – Nie przez przypadek zostaÅ‚em lekarzem, pomyÅ›laÅ‚. PotrafiÄ™ z miejsca rozpoznać objawy postÄ™pujÄ…cej choroby. Ale na razie nie umiaÅ‚ postawić diagnozy. – MyÅ›lÄ™, że wiesz, co ci jest – oznajmiÅ‚ bez ogródek. – MogÅ‚abyÅ› mi to powiedzieć, gdybyÅ› chciaÅ‚a. Dlatego muszÄ™ być teraz ostrożniejszy niż kiedykolwiek, nie mówisz mi wszystkiego, co powinnaÅ›, nie jesteÅ› uczciwa ani odpowiedzialna, a bez tego daleko nie...
– W porzÄ…dku! – Kathy utkwiÅ‚a w nim wzrok. – Jestem chora, przyznajÄ™! Ale powiedzmy, że to moja prywatna sprawa, nie musisz siÄ™ tym przejmować.