— Och, z zupełnie naturalnych przyczyn, drogi Mistrzu Harfiarzu — zapewnił tamten...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Było to nadal za mało jak na ich potrzeby, „wszystko było wspaniale zorganizowane, bardzo zabawne zupełnie inaczej niż obecnie jest zorganizowane nasze centrum...
- Szli w zupełnej ciszy, w milczeniu pokonywali zalaną martwym światłem drogę, a kiedy po forsownym marszu doszli do Hali Pisanej, zatrzymali się bez...
- odpowiednich warunkw do zapewnienia "wolnej gospodarki", poza tym pastwo nie powinno ingerowa w spoeczno-ekonomiczneprocesy, ktrymi sterowa powinny siy...
- Kosmonauci informowali:- Zdumiewa twardy sen mieszkańców miasta, nie reagują zupełnie na światła lamp, przy pomocy których odnajdujemy drogę w labiryncie...
- I CZELADNIK A on, wicie, jeszcze jedno, wicie, ma cierpienie, towarzyszu mistrzu: on się kocha w naszym tym perwersyjnym aniołku tylko temu, co ona jest...
- Podczas tych narzekań, które były zapewne wynikiem rozczarowania i osobistej urazy, wywołanej faktem, że jej stary pracodawca wolał inną, Artur Gride...
- Nastaje "zupelne skazenie jahwizmu, który zlewa sie z religia Baala w horendalny w skutkach synkretyzm, w jaskrawych obrazach opowiedziany przez Ozeasza"...
- Pod ziemią mieliśmy nawet drogowskazy, dzięki czemu obcy wiedzieli gdzie się znajdują, chociaż zapewnianie przybyszom [kadrze i partyzantom] przewodnika było...
- Stworzenia zazwyczaj żywiły się energią Ciemnej Strony, która przepływała przez Bane’a, ale konstruowanie holocronu wymagało, żeby Mistrz ukierunkował...
- ottawskich, wspomni, ile czasu i pieniędzy pochłonie prześwietlenie, i zapewni pacjenta, żewykonane właśnie badanie daje niemal stuprocentowo pewne...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
— Sam się nim opiekowałem. Kłopoty z sercem, jak łatwo zgadnąć. Nigdy sobie do końca nie wybaczył, że Władcę Weyru zabito, gdy był w gościnie w Telgarze. A do tego ciężko było dotrzymać kroku młodym, jak Vendross i mały Larad… powinienem powiedzieć Lord Larad, prawda? No cóż, my dziadkowie, nie powinniśmy stawać w zawody z młodzieżą…
Rada zatwierdziła Larada na stanowisku po godzinnej dyskusji. Choć był nad wiek wyrośnięty, miał zaledwie piętnaście Obrotów, więc większość czasu poświęcono na wybór wychowawców. Zostali nimi Vendross i Harfiarz Falawny, z którym niegdyś Robinton mieszkał w jednym pokoju, obecnie znakomity nauczyciel. Powstało krótkie zamieszanie, gdy starsza przyrodnia siostra Larada, Thella, zażądała, by Rada uznała jej prawo do władania Warownią. Jej bezczelność zgorszyła Lorda Tesnera z Igenu, najstarszego z Władców, który odrzucił wniosek. Pozostali Władcy i Mistrzowie poparli go natychmiast. Na przyjęciu Robinton rozglądał się za młodą kobietą, ciekaw osoby, która miała dość odwagi, by upomnieć się o swoje prawa jako najstarsza z Rodu, ale zniknęła bez śladu. Często zastanawiał się, co się z nią dalej działo, bo wkrótce po tym wydarzeniu zniknęła z Warowni Telgar.
Mijały Obroty, wypełnione normalnymi harfiarskimi obowiązkami: koncertami w święta Równonocy i Przesilenia i na Zgromadzeniach. C’gan bywał częstym gościem w Cechu, zawsze serdecznie witany przez Robintona. Błękitny jeździec zazwyczaj przywoził coś dla Camo — słodycze z kuchni Weyru albo zabawki. Próbował nawet układać mu palce na flecie i uczył go prawidłowo dmuchać w instrument.
— To taka ulga dla mnie, porozmawiać z tobą, Mistrzu — powtarzał. — Wy jedni macie Weyr za coś więcej niż kupkę wężowych odchodów w tunelu. — Często wspominał „lepsze” dni, kiedy Władcą był F’lon, a Weyr był jeszcze popularny i aktywny. R’gul postanowił się izolować i rzadko pozwalał jeźdźcom brać udział w Zgromadzeniach, z wyjątkiem Bendenu i Neratu.
— On się boi — C’gan zrobił wymowną pauzę, by Robinton zauważył jego potępienie — żeby nie rozdrażnić Władców Warowni. Szczególnie tych z Neratu i Bendenu, którzy przysyłają nam dziesięcinę, jak powinni — podobnie jak Bitra, gdy Lord Sifer akurat o tym pamięta. Raid jest zachwycony jego zachowaniem. — Jeździec przewrócił oczami.
— A jak sobie dają radę synkowie? — Robinton żałował, że ma tak mało kontaktu z F’larem i Fnorem, nie tylko dlatego, że byli to synowie F’lona. Szkoda, że jeden z nich nie jest jego synem. Kiedyś miał nadzieję, że Camo nie przeżyje pierwszego Obrotu, co się często dzieciom zdarzało. Czasem było ciężko — Robinton dobrze o tym wiedział i zmuszał się, by to robić — pytać innych o ich dzieci. To tak, jak naciskanie obolałego miejsca, by się przekonać, czy wciąż jeszcze jest nadwrażliwe. Postanowił więc sobie, że wybierze się na następne Zgromadzenie w Neracie. Miał nadzieję, że namówi ojca, by opuścił Warownię Półkola i spotkał się z nim w czasie święta. Gdyby C’gan zasugerował chłopcom, by przybyli do Neratu, mógłby się i z nimi zobaczyć.
— Wspaniałe chłopaki, a F’lar ma głowę na karku i znacznie lepszy pomyślunek niż F’lon — powiedział z dumą C’gan. — I wierzą! Naprawdę wierzą! Widzę to. Byłaby to ujma dla pamięci F’lona, gdyby zapomnieli — dodał i westchnął. — Mieliśmy dalsze straty. Nigdy nie widziałem tylu pustych weyrów, a ta leniwa… — zamknął usta, by nie obmawiać Jory, Władczyni Weyru. — Nie rozumiem, dlaczego S’loner uważał, że ona się nada. Nadaje się, ale do niczego, i tyle. Nadchodzą Nici, a nawet mój Weyr jest nie przygotowany — smutno potrząsnął głową.