Pod ziemią mieliśmy nawet drogowskazy, dzięki czemu obcy wiedzieli gdzie się znajdują, chociaż zapewnianie przybyszom [kadrze i partyzantom] przewodnika było...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Już samo podanie w polskiej telewizji publicznej informacji o wyrażeniu przez kogoś krytycznej opinii o wspomnianym festiwalu (firmowanym wszak przez TVP) było...
- Przez chwilę wahała się - to, co chciała zrobić, nie było zakazane przez zwyczaj, ale mógł dokonać tego tylko ktoś bardzo poruszony, w sytuacji, która go...
- punktach było ono skodyfikowaniem stosowanej ju uprzednio praktyki, jednak praktyce tej dopiero teraz nadało charakter w pełni instytucjonalny...
- ““Zabij go, Tanneguy!”“ A teraz - de Giac roześmiał się konwulsyjnie - teraz ten człowiek, pod którego władzą było tyle prowincji, że można by nimi...
- Niemniej obawiałem się wyjść z lasu — choć skądinąd było oczywiste, że prędzej albo później wyjść muszę...
- że jest tam taki, prawda? To wcale nie jest żaden z tych kościołów, nie są to nawet wspólne ruchy ludzi, to jest bardzo ważne, drodzy bracia, bardzo ważne...
- — Chce pan powiedzieć, że rurę założono, kiedy nie było jeszcze krateru ani tego wąwozu? — spytałem...
- I po cóż to wszystko, po cóż te wyrzeczenia dla sprawy tak od początku przegranej? Jakby z odkrytej karty czytać było można...
- Wyjaśniła Ellie, jak to było z białą, weselną suknią, że rodzina tak tego chciała, i ile radości sprawiają jej te metry jedwabnych koronek i długi, lśniący...
- ciekawe i co mnie osobiście bardzo zaskoczyło — zdałem sobie spra- wę, że czasami pracując mniej i krócej, można było zrobić więcej, niż...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Musiał zapewnić przewodników, którzy przeprowadziliby ich z jednego dystryktu do drugiego i następnie przekazali następnym”.
W miarę jak następowała eskalacja wojny w Wietnamie, dystrykt Cu Chi i Żelazny Trójkąt w coraz większym stopniu zaczęły skupiać uwagę poirytowanych Amerykanów. Nie mogąc opanować tych terenów, musieli sięgnąć do jednego elementu, który zawsze był dla nich korzystny - możliwości położenia na określony teren ogromnej siły ognia. Przy pomocy lotniczych salw artyleryjskich, stosując środki wybuchowe, chemiczne defolianty, gaz CS - Amerykanie masakrowali powierzchnię, podczas gdy pod nią, czekały cierpliwie całe bataliony regionalnych i regularnych wojsk komunistycznych. Ziemia pękała, jęczała, i tu i ówdzie nie wytrzymywała ataków. Dżungla zmieniła się w zapyloną pustynię, całe wioski zniknęły, a ich mieszkańców przesiedlono. Ale fizyczna wytrzymałość tuneli została zachowana wystarczająco długo, by przetrwała w nich komunistyczna administracja cywilna i wojskowa, prowadząc w nich swoją działalność i udaremniając niemal wszystkie próby wyrzucenia jej stamtąd. Był to niezwykły tryumf prymitywizmu w dziesięcioleciu, w którym człowiek stanął na księżycu.
6
PRZEŻYĆ POD ZIEMIA
Zaledwie rok po zawarciu w Hanoi małżeństwa z Nguyen Thi Tan, kapitan Linh otrzymał rozkaz udania się na południe i objęcia dowództwa nad niedawno sformowanym 7 batalionem Viet Congu w Cu Chi. W domu zostawił syna Nguyen Hoa Yinha, jego żona spodziewała się dziecka, córki, którą miał zobaczyć dopiero, kiedy miała dziesięć lat. Gdy kapitan Linh wrócił do domu 6 czerwca 1975 roku, jego dzieci przez trzy dni nie pozwalały się dotknąć. “- Moja żona i ja traktowaliśmy nasze spotkanie jak nowe małżeństwo. Przez dziesięć lat nie utrzymywałem żadnych stosunków z innymi kobietami. Gdy spotkaliśmy się ponownie, żona powiedziała do mnie tylko: - Jaki jesteś szczupły. Wszyscy mieszkańcy naszej ulicy przychodzili przywitać mnie i moją żonę i nie mogłem niczego powiedzieć w obecności tego tłumu”.
Jest najwyraźniej dumny ze swojej dziesięcioletniej służby - pięciu lat spędzonych pod ziemią - ale zarazem zbyt wrażliwy, by oddalić przeżyte koszmary. Na przykład, jeżeli rannych nie można było przetransportować do bezpiecznego szpitala na powierzchni, trzymano ich aż do wyzdrowienia w tunelach. “- Zazwyczaj błagali nas, żebyśmy ich dobili - powiedział Linh. - Krzyczeli, że chcą zobaczyć choć promyk światła i zaczerpnąć jeden i haust powietrza - nie świeżego powietrza - po prostu l powietrza. Ranni, których poczucie dyscypliny ulegało osłabieniu, a ciała i dusze cierpiały, woleli śmierć od leżenia pod ziemią. Nieprzyjemnie było ich słuchać. Nie i mogliśmy im nic zaproponować - ani śmierci, ani światła, ani dostatku powietrza”.