— A czy było jeszcze co jeść na rzece? — zapytał szakal...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Już samo podanie w polskiej telewizji publicznej informacji o wyrażeniu przez kogoś krytycznej opinii o wspomnianym festiwalu (firmowanym wszak przez TVP) było...
- Przez chwilę wahała się - to, co chciała zrobić, nie było zakazane przez zwyczaj, ale mógł dokonać tego tylko ktoś bardzo poruszony, w sytuacji, która go...
- – Prędko skoczym? – Jeszcze czas! – odrzekł pan Michał...
- punktach było ono skodyfikowaniem stosowanej ju uprzednio praktyki, jednak praktyce tej dopiero teraz nadało charakter w pełni instytucjonalny...
- ““Zabij go, Tanneguy!”“ A teraz - de Giac roześmiał się konwulsyjnie - teraz ten człowiek, pod którego władzą było tyle prowincji, że można by nimi...
- Mimo to w żyłach elfa płynęła adrenalina wywołana łowami – górskim szlakiem poniżej uciekał tuzin orków – a jeszcze bardziej...
- I po cóż to wszystko, po cóż te wyrzeczenia dla sprawy tak od początku przegranej? Jakby z odkrytej karty czytać było można...
- Aviendha ubrała się, ale upłynęło sporo czasu, zanim usiadła, i jeszcze więcej, zanim Elayne zdołała ją przekonać, że nie powinny zawiązywać spisku...
- Wyjaśniła Ellie, jak to było z białą, weselną suknią, że rodzina tak tego chciała, i ile radości sprawiają jej te metry jedwabnych koronek i długi, lśniący...
- Pod ziemią mieliśmy nawet drogowskazy, dzięki czemu obcy wiedzieli gdzie się znajdują, chociaż zapewnianie przybyszom [kadrze i partyzantom] przewodnika było...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
— Więcej, niż mi było trzeba. Nawet ja (pomimo że nie żywię się błotem) miałem dość tej strawy; zaczął mnie po trosze napełniać obawą ten ciągły napływ nieboszczyków. Słyszałem, jak we wsi opowiadano, iż wszyscy Anglicy wyginęli... atoli rychło mój lud się przekonał, że ci, którzy głową w dół płynęli z prądem, nie byli Anglikami. Wówczas gromada wiejska doszła do wniosku, że najlepiej będzie nic nie mówić, tylko płacić podatki i uprawiać rolę. Po pewnym czasie rzeka na koniec się oczyściła, a odtąd, jeżeli kto płynął po wodzie, był to sobie (com mógł naocznie stwierdzić) najzwyklejszy w świecie topielec. Zdobywanie jadła stało się rzeczą trudniejszą, jednakże rad byłem serdecznie z tej odmiany. Małe polowanie od czasu do czasu to rzecz zdrowa i przyjemna, ale... „Nawet krokodyl czasem się nasyci" — powiada przysłowie.
— Co za dziwy! — mlaskał językiem szakal. — Dalibóg, że utyłem na samą myśl o takiej obfitości wybornego jadła! Ale jeżeli wolno zapytać, to co porabiał późniejszymi czasy cny Obrońca Nędzarzy?
— Uczyniłem ślub (na Lewą i Prawą Odnogę Waingangi, dotrzymałem tego ślubowania)... Klapnąłem mocno paszczęką i powiedziałem sobie, iż odtąd już nigdy nie puszczę się na włóczęgę.
Żyłem więc odtąd stale koło ghatit, śród mych poddanych, stróżując im wiernie rok za rokiem. Oni darzą mnie za to taką miłością, że ilekroć obaczą łeb mój wznoszący się ponad wodą, rzucają nań w ofierze wiązanki kaczeńców. Los okazywał się dla mnie nader łaskawy, a cała rzeka darzy wielkim szacunkiem i względami moją słabą i zriiedołężniałą osobę. Brak mi tylko...
— Tak, tak! — współczująco zakłapał dziobem Adiutant. — Nie ma takiej istoty, która by była szczęśliwa od dzioba aż do ogona! I czegóż to jeszcze brak wielkiemu Muggerowi?
— Tego białego dzieeiąteczka, które mi się wyśliznęło z paszczy — odrzekł Mugger z głębokim westchnieniem. — Było wprawdzie maluchne, a jednak zapomnieć go nie mogę. Jestem już stary, ale przed śmiercią pragnąłbym zakosztować jednej jeszcze rzeczy. Wprawdzie Anglicy stąpają ciężko, hałasują i zachowują się jak głupcy, więc polować na nich nietrudno, atoli... mam w pamięci dawne chwile, przeżyte koło Benaresu, a owo dziecię, jeżeli żyje dotychczas, pewnie też je pamięta. Być może, że przechadza się teraz po brzegu jakiejś rzeki i opowiada, jak to ongi udało mu się wyrwać ręce z zębatej paszczęki Muggera z Mugger Ghaut. Los był dla mnie zawsze nader łaskawy... jednakże we śnie nieraz mnie pi*ześladuje myśl o tym małym, białym dzieciątku, przechylającym się przez burtę łodzi...
To rzekłszy ziewnął i z trzaskiem zawarł paszczę.
— Uu-a! — sapnął. — A teraz odpocznę i podumam sobie troszkę... Zachowujcie się cicho, moje dzieci, i uszanujcie mój wiek sędziwy!
Odwrócił się sztywno i powlókł się niezdarnie na sam koniec wydmy, szakal zaś i Adiutant schronili się pod drzewo wsparte konarami o cypel przylegający do mostu kolejowego.
— Ten to prowadził życie przyjemne i pełne dostatków! — uśmiechnął się szakal, badawczo przyglądając się spod oka sterczącemu ponad nim ptakowi. — I pomyśleć sobie, że ani razu nie uznał za stosowne powiedzieć mi, czy nie pozostawił dla mnie jakiego kęska na brzegu. Zapomniał (czy nie chciał wiedzieć), że ja przecie ze sto razy donosiłem mu o różnych smakołykach płynących z wodą... Jakże prawdziwe jest przysłowie: „Gdy wyczerpią się nowinki, nikt nie pamięta o szakalu i golibrodzie!" Ha! Teraz on układa się do spoczynku... Wrrr!
— Jakimźe sposobem może szakal pomagać w łowach Muggerowi? — chłodno zauważył Adiutant. — Nietrudno zgadnąć, kto lepiej na tym wyjdzie, gdy duży złodziej zawrze spółkę 2 małym złodziejaszkiem!
Szakal odwrócił się, zawył boleściwie i już miał się ułożyć pod pochyłym pniem drzewa, gdy nagle drgnął, przypadł do ziemi i zadarł łeb w górę, poglądając skroś przemokłych gałęzi ku krawędzi mostu, sterczącej niemal tuż ponad nimi.
— Co się stało? — zapytał Adiutant rozczapierzając z niechęcią jedno skrzydło.
— Czekaj chwilę, a zobaczymy. Wiatr wprawdzie wieje od nas w ich stronę, ale zdaje mi się, że oni... ci dwaj ludzie nie na nas czatują...
— A więc to ludzie? E, to nie mam czego się obawiać. Moje stanowisko daje mi rękojmię bezpieczeństwa. Całe Indie wiedzą, że jestem święty.
Adiutant, jako wyborny a bezpłatny, czyściciel ulic, ma wszędzie wstęp wolny i nikt go nie prześladuje. Wiedział o tym nasz ptak i nigdy nie uciekał przed ludźmi.