mógłby pomyśleć, że zrzekliśmy się legitymistycznych aspiracji...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Gdyby tego rodzaju wydarzenie zaszło pierwszej nocy, zaraz pomyślałbym o zmarłych mnichach, lecz teraz najgorszego gotów byłem spodziewać się po...
- Przedstawiony w tym rozdziale projekt pomyœlany by³ jako opisowa analiza wywiadów przeprowadzanych przez kuratorów z podopiecznymi, oparta na badaniu aktów mowy...
- Przykład ten pokazuje, że nabieranie dystansu i przyjmowanie różnych ról badawczych jest elastycznym procesem, wymagającym od badacza dużej pomysłowości i...
- oczyma osób ~»279stronnych ukryta, nie zawsze prowadzi do pomyślnych rezultatów"' Przygotowanie rodziców do organizowania rodzinno - domowego...
- - Zaryzykujmy jeszcze raz - zaproponował Yarber, zanim pozostali zdążyli o tym pomyśleć...
- Leto pomyślał o powodach, które skłoniły go do wędrówki przez pustynię...
- Samotność ma swoje dobre strony, pomyślał i zdecydowanym krokiem wszedł napodwyższenie...
- NaÅ‚ykaÅ‚eÅ› siÄ™ za dużo tego dymu — pomyÅ›laÅ‚...
- - Ani chybi, to ona! - pomyślał, Echidna bowiem jest rodzaju żeńskiego...
- będziesz żył dłużej niż ja, pomyślał...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Kto mógłby być tak głupi? - zapytał.
Zacisnęła wargi, decydując się pozostawić pytanie bez odpowiedzi. Drobnostka, ale
wielkie kampanie składały się z drobnostek.
- Lady Jessika nie powinna nigdy opuszczać Kaladanu - stwierdził.
Potrząsnęła gwałtownie głową. Jego myśli skakały na boki jak u szaleńca!
- Co masz na myśli? - zapytała.
- Nie powinna była wracać na Arrakis - odparł. - Wybrała złą strategię. Sprawiła, że
ludzie zaczęli się zastanawiać. Czyż nie byłoby lepiej, gdyby wnuki odwiedziły ją na Kaladanie?
"Ma rację" - przyznała skonsternowana. Że też jej samej nigdy nie przyszła do głowy
podobna myśl! Tyek zajmie się tym natychmiast. Znowu potrząsnęła głową. "Nie!" W co grał
Farad'n? Musiał wiedzieć, że kapłaństwo nigdy by nie zaryzykowało wysłania w kosmos obojga
bliźniąt naraz.
Wyraziła swe wątpliwości na głos.
- Kapłaństwo czy lady Alia? - zapytał Farad'n, odnotowując, że jej myśli podążyły we
właściwym kierunku. Lekko się odprężył. Jak łatwo było nią manewrować!
- Podejrzewasz, że Alia chce władzy dla siebie? - zdziwiła się Wensicja.
Farad'n odwrócił od niej spojrzenie. Oczywiście, że Alia chciała władzy! Wszystkie
raporty docierające z tej przeklętej planety zgadzały się w tym jednym punkcie. Znowu zmienił
temat rozmowy:
- Czytałem o ich planetologu - powiedział. - Gdzieś musi być klucz do zagadki czerwi i
ich haploidalnych postaci, jeśli...
- Zostaw ten problem innym! - przerwała mu, zaczynając tracić cierpliwość. - Tylko tyle
masz do powiedzenia na temat tego, co dla ciebie zrobiliśmy?
- Nic nie zrobiliście dla mnie - stwierdził.
- Co takiego?!
- Zrobiliście to dla rodu Corrinów - powiedział. - A teraz właśnie wy jesteście rodem
Corrinów. Mnie nawet nie wtajemniczono.
- Masz określone obowiązki! - podkreśliła. - Co będzie z tymi, którzy na ciebie liczą?
Tak, jakby jej słowa nałożyły na niego nowe brzemię, poczuł ciężar wszystkich nadziei i
marzeń związanych z rodem Corrinów.
- Tak - zgodził się. - Rozumiem... Ale nie zgadzam się z wieloma decyzjami, podjętymi i
przeprowadzonymi w moim imieniu. Są wstrętne.
- Wstrę... Jak możesz mówić coś takiego? Zrobiliśmy to, co każdy wysoki ród uczyniłby
dla powiększenia swej fortuny.
- Naprawdę? Myślę, że jesteście trochę prostaccy. Nie! Nie przerywaj mi. Jeżeli mam być
Imperatorem, nauczcie się mnie słuchać. Myślisz, że nie potrafię czytać między wierszami? Do
czego wyćwiczono te tygrysy?
Nie była w stanie wydobyć z siebie słowa na tak bezpośrednią demonstrację
spostrzegawczości syna.
- Rozumiem - kontynuował. - Dobrze, zatrzymam Tyekanika, ponieważ wiem, że to ty go
wciągnęłaś w to bagno. Jest dobrym oficerem, w sprzyjających warunkach będzie walczył o
swoje zasady.
- Jego... zasady?
- Różnica między dobrym i marnym oficerem leży w sile charakteru - powiedział. - Dobry
oficer trzyma się zasad bez względu na to, kto je kwestionuje.
- Tygrysy były koniecznością.
- Uwierzę w to, jeżeli operacja się powiedzie - odparł. - Ale i tak nie wybaczę tego, co
zrobiono z nimi w trakcie szkolenia. Nie protestuj. Zostały uwarunkowane. Sama to przyznałaś.
- Co chcesz zrobić? - spytała.
- Będę czekał i obserwował - odparł. - Być może zostanę Imperatorem.
Położyła dłoń na piersi i westchnęła. Przez kilka chwil przerażał ją; odniosła wrażenie, że
ją zdradzi. Zasady! Ale teraz stanął po jej stronie, widziała to wyraźnie.
Farad'n podniósł się, podszedł do drzwi i zadzwonił na służących. Obejrzał się jeszcze.
- Skończyliśmy, czyż nie?
- Tak. - Podniosła rękę, gdy już wychodził. - Dokąd idziesz?
- Do biblioteki. Zafascynowała mnie ostatnio historia rodu Corrinów. - Z tym ją opuścił.
"Do diabła z nią!"
Farad'n zdawał sobie sprawę, że już jest członkiem spisku. Uświadomił sobie
jednocześnie, że istnieje głęboka różnica między historią zapisaną na szigastrunach, czytaną w
wolnej chwili, a tą, która toczyła się na bieżąco. Ta druga, nabierająca wokół niego coraz
realniejszych kształtów, groziła porwaniem w nieodwracalną przyszłość. Czuł się kierowany
przez pragnienia tych wszystkich, których fortuny stały za nim. Pomyślał, że to dziwne, ale nie
może znaleźć miejsca dla własnych pragnień.
Powiada się o Muad'Dibie, że pewnego razu, gdy ujrzał ziele próbujące
wyrosnąć pomiędzy dwiema skałami, przesunął jedną z nich. Później, gdy ziele
to rozkwitło, nakrył je uprzednio usuniętą skałą. "Takie było jego
przeznaczenie" - powiedział.
Komentarze
- Teraz! - krzyknęła Ghanima.
Leto wyprzedzający ją o dwa kroki w biegu do wąskiej szczeliny wśród skał nie zawahał
się. Zanurkował w rozpadlinę, czołgając się przed siebie, dopóki nie skryła go ciemność.
Usłyszał, że Ghanima pada za nim. Po chwili ciszy rozległ się wreszcie jej głos, ani
przynaglajÄ…cy, ani przestraszony:
- Utknęłam.
Wstał, wiedząc, że w ten sposób jego głowa będzie w zasięgu ostrych jak brzytwy