Lekko dotknęła palcami jego czoła...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Jeśli rodzice nie dadzą dziecku doświadczyć miłości, jeśli nie ujawnią swoim zachowaniem, że samo jego istnienie jest dla nich radością, dziecko odwróci od...
- 187mo¿emy przyj¹æ jako zasadê, ¿e ka¿dy kraj wymieniony wœród owych affines le¿a³ na zewn¹trz granic tego pañstwa, jako jego „bok" (tatuœ] Kieruj¹c siê t¹ zasad¹,...
- się krew we mnie rozgrzeje, zapomnę, żeś kobietą i piękną! Zaprawdę, mogę ujrzeć tylko szpiega, co tym dla mnie wstrętniejszy, że jego panem Rzymianin!...
- – Nie masz powodu, by kochać którekolwiek ze swych rodziców, Gwydionie – powiedziaÅ‚a Morgiana i jej dÅ‚oÅ„ zacisnęła siÄ™ na jego rÄ™ce, ale zadziwiÅ‚...
- I nagle, jakby zmysły postradał, porwał się z siedzenia i chwyciwszy w obie ręce chudego dryblasa, co kawę roznosił i węgle do fajek, począł głową jego tłuc o...
- Popatrzył na mnie, niemal widziałem trybiki obracające się pod jego czaszką i nagle twarz mu pobielała, oko rozwarło się szeroko, a czoło zrosiły krople potu...
- klientów spośród ogółu klientów jego sklepu...
- Pomijaj¹c bardziej szczegó³ow¹ analizê procesu sekularyzacji, omówiony zostanie sam pluralizm, a tak¿e proces jego nasilania siê...
- 9 W książce tej termin „hitlerowski holokaust" odnosi się do wydarzeń historycznych, natomiast termin „holokaust" oznacza jego ideologiczne...
- WIANO ŒWIÊTEJ KINGI28Zaledwie trzynaœcie lat mia³ ksi¹¿ê Boles³aw, zwany póŸniej Wstydliwym, gdy panowie w jego imieniu rz¹dy sprawuj¹cy, postanowili mu ¿onê...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
— I co? — spytaÅ‚ pan Wilk.
— Jest — potwierdziÅ‚a. — Bardzo lekki. Inaczej dawno bym zauważyÅ‚a. Prze-
praszam, ojcze.
— Sprawdźmy. — Wilk podszedÅ‚ bliżej i poÅ‚ożyÅ‚ dÅ‚oÅ„ na czole Gariona. —
To nic poważnego — oznajmiÅ‚.
— Ale mógÅ‚ być poważny — stwierdziÅ‚a ciocia Pol. — OdpowiadaÅ‚am za to,
by nic takiego się nie zdarzyło.
— Nie zadrÄ™czaj siÄ™ Pol. Nie wypada. Po prostu zlikwiduj go.
— Co siÄ™ staÅ‚o? — spytaÅ‚ przestraszony Garion.
— Nie ma siÄ™ o co martwić, kochanie — zapewniÅ‚a ciocia Pol. Ujęła jego
prawą dłoń i przyłożyła do białego loka na swoim czole.
Garion poczuł wstrząs, zamęt niejasnych wrażeń, a potem wibrujące uderzenie
za uszami. Nagły zawrót głowy sprawił, że upadłby, gdyby nie przytrzymała go ciocia Pol.
— Kim jest ten Murgo? — spytaÅ‚a patrzÄ…c mu w oczy.
— Ma na imiÄ™ Asharak — odpowiedziaÅ‚ bez wahania Garion.
— Jak dawno go znasz?
— Przez caÅ‚e życie. PrzyjeżdżaÅ‚ na farmÄ™ Faldora i obserwowaÅ‚ mnie, gdy
byłem jeszcze mały.
— Na razie wystarczy, Pol — wtrÄ…ciÅ‚ pan Wilk. — Niech najpierw trochÄ™
odpocznie. Przygotuję coś by cała sprawa nie mogła się powtórzyć.
— Czy chÅ‚opiec jest chory? — zainteresowaÅ‚ siÄ™ Cho-Hag.
— WÅ‚aÅ›ciwie nie jest to choroba — odpowiedziaÅ‚ pan Wilk. — Trudno to
wytłumaczyć. W każdym razie wyleczyliśmy go.
— Idź teraz do swojego pokoju, Garionie — ciocia Pol wciąż trzymaÅ‚a go za
ramiona. — Czy stoisz pewnie? Potrafisz tam dojść bez pomocy?
— Nic mi nie jest — odparÅ‚, choć nadal szumiaÅ‚o mu trochÄ™ w gÅ‚owie.
— Å»adnych wycieczek po drodze i żadnego zwiedzania.
— Nie, ciociu.
— Kiedy tam trafisz, połóż siÄ™ do łóżka. ChcÄ™, żebyÅ› sobie przypomniaÅ‚ i za-
pamiętał wszystkie spotkania z tym Murgiem. Co mówił i co robił.
179
— Nigdy siÄ™ do mnie nie odzywaÅ‚. Tylko patrzyÅ‚.
— PrzyjdÄ™ do ciebie za chwilÄ™ — mówiÅ‚a dalej. — Opowiesz mi wszystko,
co o nim wiesz. To bardzo ważne, Garionie więc skoncentruj się tak mocno, jak tylko potrafisz.
— Dobrze, ciociu Pol.
Pocałowała go lekko w czoło.
— Biegnij już, skarbie.
Wciąż czując lekki zawrót głowy, Garion minął drzwi i wyszedł na korytarz.
W wielkiej hali wojownicy Anhega przypasywali miecze i dobierali groźnie
wyglądające topory, szykując się do przeszukania pałacu. Nadal nieco oszołomiony Garion przeszedł obok nich bez zatrzymania.
Część jego umysłu zdawała się wpółuśpiona, lecz owa tajemna, wewnętrzna
część była przytomna i czujna. Oschły głos zauważył, że zdarzyło się coś bardzo istotnego. Potężny opór przed wspominaniem o Asharaku najwyraźniej zniknął.
Ciocia Pol zdołała jakoś całkowicie usunąć zaporę z jego myśli. Chłopiec czuł
się niepewnie. Dziwna relacja między nim a ciemno odzianym, milczącym Asha-
rakiem była czysto osobistą więzią, którą mu nagle odebrano. Miał wrażenie, że jego umysł jest teraz pusty i jakby pogwałcony. Westchnął i ruszył szerokimi schodami w stronę swojego pokoju.
W korytarzu przed drzwiami czekało pół tuzina wojowników, zapewne część
grupy Baraka poszukującej człowieka w zielonym płaszczu. Garion stanął. Coś
się nie zgadzało. Poruszył głową, by otrząsnąć się z oszołomienia. W tej części pałacu bywało zbyt wielu ludzi, by szpieg mógł się tu ukrywać. Serce zabiło mu mocniej i krok za krokiem cofnął się ku schodom, skąd przyszedł. Wojownicy
wyglądali jak wszyscy Cherekowie w pałacu: brodaci, w hełmach, kolczugach
i futrach. Ale coś się tu nie zgadzało.
Otyły mężczyzna w ciemnym płaszczu z kapturem stanął w drzwiach pokoju
Gariona. To był Asharak. Chciał coś powiedzieć, ale wtedy zobaczył chłopca.
— Aha — rzuciÅ‚ cicho. Ciemne oczy bÅ‚yszczaÅ‚y na jego pooranej bliznami
twarzy. — WÅ‚aÅ›nie ciÄ™ szukaÅ‚em, Garionie. Chodź tutaj.
Garion poczuł w umyśle lekkie szarpnięcie, które zdawało się ześlizgiwać,
jakby coś nie potrafiło znaleźć punktu zaczepienia. W milczeniu pokręcił głową i wycofywał się dalej.
— No chodź już — przynagliÅ‚ Asharak. — Zbyt dÅ‚ugo siÄ™ znamy na takie
zabawy. Rób, co mówię. Wiesz, że musisz.
Szarpnięcie zmieniło się w potężny nacisk, który raz jeszcze się ześliznął.
— Chodź, Garionie — warknÄ…Å‚ chrapliwie Asharak.
Garion cofał się krok za krokiem.
— Nie — oÅ›wiadczyÅ‚.
Oczy Asharaka błysnęły i Murgo wyprostował się groźnie.
180
Tym razem nie było to szarpnięcie ani nacisk, lecz cios. Garion poczuł jego siłę, choć miał wrażenie, że chybił lub został jakoś oddalony.
Asharak spojrzał zdziwiony, po czym zmrużył oczy.