kowicie aseksualny charakter...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- punktach było ono skodyfikowaniem stosowanej ju uprzednio praktyki, jednak praktyce tej dopiero teraz nadało charakter w pełni instytucjonalny...
- W przypadku zabójstw pod wp³ywem silnego wzburzenia, usprawiedliwionego okolicznoœciami, zabójstwo ma przede wszystkim charakter agresji emocjonalnej -i czêsto w...
- w miarę upływu czasu i rozwoju danej jednostki na czoło wysuwają się takie cechy charakteru, jakrzetelność, dokładność i wiarygodność...
- Socjologowie, którzy zajmuj¹ siê ustaleniem cech charakterystycznych dla profesji zgodzili siê, ¿e istnieje ich kilka1...
- Ponad połowa badanej populacji charakteryzuje się typem samooceny adekwatnej...
- U02 Umie formułować i rozwiązywać proste problemy z wykorzystaniem K_U04 rachunku wektorowego, rachunku macierzowego, układów...
- gennych interakcji społecznych jednostki...
- było zapomnieć...
- Tak więc w niedzielę późnym rankiem wysłałem do Akeleya depeszę zawiadamiając go, że przyjadę do Brattleboro w najbliższą środę - 12 września - o ile ten...
- czasami zagrożenie) dla nerwów rdzeniowych przebiegających wewnątrz kanału kręgowego...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Jednak ogólne wrażenie było bardzo dobre. Dziewczyna,
nie kobieta. Jeżeli zapomnieć o niespokojnych, mądrych oczach.
Upił łyk burbona. Jego moc, zdecydowany smak i zapach były tak obce, że miał kło-
poty z przełykaniem. W przeciwieństwie do Rachel, która piła whisky bez żadnych
trudności.
Usiadła na łóżku i z roztargnieniem wygładziła kapę. Znowu była markotna. Rick
postawił szklaneczkę na stoliku przy łóżku i usiadł obok niej. Pod jego ciężarem mate-
rac ugiął się i Rachel zmieniła nieco pozycję.
— Co ci siÄ™ staÅ‚o? — zapytaÅ‚. WyciÄ…gnÄ…Å‚ rÄ™kÄ™ i ujÄ…Å‚ jej dÅ‚oÅ„. ByÅ‚a chÅ‚odna, koÅ›cista,
lekko wilgotna. — Co ciÄ™ drÄ™czy?
— Ten ostatni, cholerny Nexus-6 — odparÅ‚a Rachel z wysiÅ‚kiem — jest tego samego
typu co ja. — PopatrzyÅ‚a na kapÄ™, znalazÅ‚a nitkÄ™ i zaczęła zwijać jÄ… na palec. — Czy nie
czytałeś rysopisu? To również mój rysopis. Może mieć inaczej ułożone włosy i inaczej
siÄ™ ubierać — nawet nosić perukÄ™. Ale kiedy jÄ… zobaczysz, zrozumiesz, o co mi chodziÅ‚o.
— RozeÅ›miaÅ‚a siÄ™ sardonicznie. — To dobrze, że spółka przyznaÅ‚a, że jestem andkiem,
w przeciwnym razie pewnie byś zwariował, gdybyś ujrzał Pris Stratton. Albo uznałbyś,
że to ja.
— Dlaczego ciÄ™ tak to martwi?
— Do diabÅ‚a, przecież bÄ™dÄ™ przy tym, jak jÄ… usuniesz.
— Może nie. Może nie zdoÅ‚am jej znaleźć.
124
— Znam psychologiÄ™ Nexusa-6. Dlatego jestem tutaj i dlatego mogÄ™ ci pomóc.
Wszyscy ukryli się razem, cała ostatnia trójka. Skupieni wokół najbardziej szalonego
z nich, który nazywa siÄ™ Roy Baty. To on obmyÅ›la ich ostatniÄ… obronÄ™. — SkrzywiÅ‚a usta.
— Jezu — szepnęła.
— Rozchmurz siÄ™ — poprosiÅ‚. UjÄ…Å‚ jÄ… pod ostrÄ…, drobniutkÄ… brodÄ™ i uniósÅ‚ jej gÅ‚owÄ™
tak, że musiała na niego spojrzeć. Ciekawe, jak to jest, kiedy całuje się androida, pomy-
ślał. Pochylił się i dotknął ustami jej suchych warg. Nie było żadnej reakcji. Na Rachel
to, co zrobił, nie wywarło wrażenia. Zupełnie jakby nic nie czuła. Ale on wiedział, że jest
inaczej. A może było to tylko jego pobożne życzenie?
— Szkoda — powiedziaÅ‚a Rachel. — GdybyÅ› przyznaÅ‚ siÄ™, że o to ci chodzi, nigdy
bym tu nie przyleciała. Żądasz ode mnie zbyt wiele. Rozumiesz, co czuję? Co czuję do
tego androida, który się nazywa Pris?
— EmpatiÄ™ — odparÅ‚.
— CoÅ› w tym rodzaju. IdentyfikacjÄ™. Oto idÄ™ ja. Mój Boże, może tak wÅ‚aÅ›nie siÄ™ zda-
rzy. W zamieszaniu usuniesz mnie, nie ją. Ona zaś wróci do Seattle i będzie żyć dalej na
moim miejscu. Nigdy dotąd tak się nie czułam. Jesteśmy maszynami produkowanymi
jak kapsle do butelek. To tylko zÅ‚udzenie, że ja — ja osobiÅ›cie — w ogóle istniejÄ™. Jestem
tylko przedstawicielkÄ… typu. — Wzdrygnęła siÄ™.
Rick mimo wszystko poczuł rozbawienie. Rachel stawała się tak ckliwie ponura.
— Mrówki wcale tak tego nie odczuwajÄ… — powiedziaÅ‚. — A przecież sÄ… fizycznie
identyczne.
— Mrówki. One w ogóle nie czujÄ….
— Bliźniaki jednojajowe. One nie...
— Ale identyfikujÄ… siÄ™ ze sobÄ… nawzajem. PosiadajÄ… specjalnÄ…, empatycznÄ… więź.
— WstaÅ‚a i niepewnym ruchem siÄ™gnęła po butelkÄ™ burbona. NapeÅ‚niÅ‚a swojÄ… szkla-
neczkę i wypiła duszkiem. Przez jakiś czas przechadzała się po pokoju, zmarszczywszy
ponuro brwi, aż wreszcie usiadła znowu na łóżku. Położyła się na nim, podparta na po-
duszkach i wyciÄ…gnęła nogi. — Zapomnij o tych trzech andkach — westchnęła ze znu-
żeniem. — Jestem zupeÅ‚nie wyczerpana, chyba tÄ… podróżą. A po tym, czego dowiedzia-
Å‚am siÄ™ dzisiaj, po prostu chce mi siÄ™ spać. — Zamknęła oczy. — Jeżeli umrÄ™ — mruk-
nęła — może urodzÄ™ siÄ™ znowu, kiedy spółka Rosena wypuÅ›ci nastÄ™pnÄ… seriÄ™ mojego
podtypu. — OtworzyÅ‚a oczy i spojrzaÅ‚a na niego ze wÅ›ciekÅ‚oÅ›ciÄ…. — Wiesz dlaczego na-
prawdÄ™ tu jestem? — zapytaÅ‚a. — Dlaczego Eldon i inni Rosenowie — ludzie — chcieli,
żebym przyłączyła się do ciebie?